You are here
Home > JoeMonster > Argumentum ad Hitlerum i inne argumentum – o co z tym wszystkim chodzi?

Argumentum ad Hitlerum i inne argumentum – o co z tym wszystkim chodzi?

Załóżmy, że jesteśmy stroną w dyskusji na temat wyższości pyrków nad kartofelkami i v.v. Po czym poznać, że nasz oponent przegrał dyskusję?

#1. Argumentum ad hitlerum

Już w 1990 roku Mike Godwin stwierdził, że w każdej dyskusji prawdopodobieństwo porównania oponenta do Hitlera dąży do 1. Jasnym w tym przypadku jest to, że kto używa argumentum ad hitlerum, przegrywa batalię słowną, gdyż nie jest w stanie wyprowadzić celnego argumentu. Zjawisko to nazywane jest prawem Godwina.

[A] – Moim zdaniem kartofelki są lepsze od pyrków, gdyż są lepiej zagnieżdżone w naszej kulturze.
[B] – Tak? W NASZEJ kulturze, ty nazistowski gnoju? Hitler jadł kartofle, więc reprezentujesz obrzydliwe nazistowskie poglądy i sam jesteś jak Hitler!

[[[ – GONG! Brutalne samozaoranie strony [B] – ]]]

[A] – Argumentum ad Hitlerum, dziękuję, dobranoc.

#2. Argumentum ad personam

Kiedy przeciwnik ma zdolności poznawcze rzodkiewki i wartość IQ w zakresie od wyrażonej w centymetrach długości swojego przyrodzenia do obwodu kapelusza, często używa argumentów niezwiązanych z dyskusją, dotyczących opisu cech (zazwyczaj zmyślonych) swojego rywala. Udowadnia tym samym swoją niższość intelektualną. Może to wyglądać w następujący sposób:

[A] – Odkąd sięgam pamięcią, w mojej rodzinie jadło się zimnioczki, bardzo to szanuję i ową tradycję zamierzam przekazywać dalszym pokoleniom.
[B] – Tak? Chyba w twojej rodzinie, składającej się z takich gimbazjalistów i imbecyli jak ty, podludzie jedzą zimnioczki. Gdybyś miał chociaż maturę, tobyś tak nie szczekał.
[A] – Argumentum ad personam! I win!

#3. Argumentum ad vanitatem

Bardzo ciekawy przypadek, w którym dyskutant odnosi się do naszego rozsądku, próbując wymusić na nas zgodę z jego twierdzeniem.

[A] – Wolę zimnioczki.
[B] – Jako osoba wszechstronnie wykształcona i doskonale zdająca sobie sprawę z tego w jaki sposób uprawia się płody rolne, doskonale rozumie pan, że to pyrki są odpowiedzią na problemy ekonomiczno-gospodarcze naszego kraju, a nie zimnioczki.
[A] – Argumentum ad vanitatem! Przegrałeś pan, żryj pan gruz!

#4. Argumentum ad traditionem

Ten rodzaj błędnej argumentu pojawia się w momencie, w którym jedna ze stron udowadnia słuszność swoich racji, wskazując, że dany pogląd był kiedyś uważany za słuszny, więc nadal jest słuszny.

[A] – Zimnioczki są bardzo popularne i powszechnie lubiane w Polsce.
[B] – Już z zapisków XVII-wiecznych możemy dowiedzieć się, że to topinambury były przysmakiem na europejskich stołach, skąd więc pomysł, by dziś wychwalać, jak pan to nazywa, zimnioczki?
[A] – Argumentum ad traditionem! 1:0!

#5. Argumentum ad baculum

To bardzo często spotykany (w komentarzach na Onecie) rodzaj „argumentacji”. Polega na wywarciu emocjonalnej presji na przeciwniku, a czasem nawet stosowaniu gróźb pod jego adresem.

[A] – Osobiście wolę pyrki od kartofli.
[B] – Taki jesteś cwany? To spróbuj to powiedzieć na głos w Bytomiu!*
[A] – Argumentum ad baculum! I w sumie i tak się nie wybierałem do Bytomia…

 

*Dyskutant [B] w bezpośredni sposób zamieszcza w domyśle możliwość użycia przemocy fizycznej na dyskutancie [A] w formie miejscowo znanego i lokalnie popularnego wpi**dolu.

#6. Argumentum ad consequentiam

Ten niemerytoryczny chwyt występuje wtedy, kiedy ktoś udowadnia, że dane stwierdzenie jest prawdziwe / fałszywe, podając jedną z jego konsekwencji, choć ta nie odnosi się do istoty problemu.

[A] – Ustawa ziemniak plus jest dyskusyjna prawnie w wielu kwestiach…
[B] – Ta ustawa jest słuszna, bo dzięki niej dostanę rocznie 500 plus ziemniaczków.
[A] – Argumentum ad consequentiam biiiijacz!

#7. Argumentum ad numerum

Kiedy dyskutant twierdzi, że jego zdanie jest mojsze niż twojsze, bo wyznaje je więcej osób.

[A] – Zrobiłem ostatnio pizzę z mąki ziemniaczanej i okazało się to smacznym rozwiązaniem.
[B] – W żadnej pizzerii nie podaje się pizzy z mąki ziemniaczanej i nie znam też nikogo, kto taką by zachwalał, więc taka pizza nie może być dobra!
[A] – Argumentum ad nu… a idź pan w…

#8. Argumentum ad populum

W tym przypadku mówca przekonuje, że jeśli dla większości stawiana przez niego teza subiektywnie wydaje się słuszna, to jest słuszna, obowiązująca i prawdziwa. Często działa podstępem…

[B] – Szanowni państwo. Powszechnie wiadomo, że niedzielny schabowy nie może obyć się bez ziemniaków, tymczasem „wielce postępowi” nowocześni ludzie i rodzice jedzą i swoim dzieciom dają jakieś pizzy i inne burgiery! Powinniśmy więc zdelegalizować sieci fastfoodowe, żeby nas chemią nie truły i dzieci nam nie germaniły!

#9. Argumentum ad misericordiam

Odwołujący się do litości.

[A] – Powinniśmy zwiększyć produkcję zimnioka, bo pomyśl o tych dzieciach w Afryce, co głodują…

#10. W czasach nowożytnych w epoce internetu trollowanego

Powyższe przykłady są kanoniczne i klasyczne. Podobnych chwytów w tym kanonie jest więcej, jednak za rozwojem technologii i naszego społeczeństwa powinny pójść kolejne, dodatkowe „Argumentum…”. Obserwując dzisiejszą sieć zdecydowanie można wyodrębnić kilka z nowoczesnych wydań tego problemu, czyli:

*wszystkie z poniższych zmyśliłem:

 

[A] – Pyrki są przeważnie mniejsze od kartofli.
[B] – Uważasz, że TE pyrki są mniejsze od TYCH kartofli, bo jesteś nienawidzącym kobiet mizoginem bez poszanowania naszych praw!!!111jedenaście
[A] – Argumentum feministkum!

 

[B] – Tak w internecie było napisane, że zimnioczki są lepsze, to przecież musi być prawda!
[A] – Argumentum ad internetum!

[B] – Ale Człowiek Warga w Zdupingu tak mówił, więc tak jest.
[A] – Argumentum ad yutuberum!

 

[B] – Jasne! Wszystkim ziemniaki rozdawać, ku**a, za darmo, je**ny lewaku!
[A] – Argumentum lewakum!

 

[B] – Jasne! Ziemniaczane prawactwo narodowe się szerzy, tfu! I tak bym nie jadł ziemniaków z twojego oranego tylko w prawą stronę POla!
[A] – Argumentum prawakum!

Są też argumenty, które tylko z pozoru wydają się pozbawione związku merytorycznego z tematem, a tak naprawdę są jak najbardziej słuszne.

[A] – Są cycki, jest oklejka!
[B] – Argumentum ad cyckum! I ja to rozumiem, za to bym ci piwo w realu postawił.
[A] – Się wie!

No ale wracając do tematu…

[B] – Ale przecież te biedne świnki nie będą miały co jeść, a ty widziałeś kiedyś, jak świnia umiera? WIDZIAŁEŚ? Jak możesz jeść mięso!? Jesteś mordercą!!!
[A] – Argumentum veganum!

 

[B] – Ziemniak jest król pól, jak lew jest król dżungli!
[A] – Argumentum fanaticus piscatorus!

[B] – Nie widzę w tym nic śmiesznego.
[A] – Argumentum kijum w dupium!

Właściwie po każdym z takich „argumentum” dyskusja jest już skończona na korzyść osoby, która argumentum nie użyła. Gorzej, że tamta druga strona wciąż uważa się za zwycięzcę. Cóż rzec…

Jakich jeszcze nowoczesnych argumentum nam brakuje w dzisiejszym internecie?

Źródła:
1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9

 

Materiał powstał dla JoeMonster.org

Top
%d bloggers like this: