You are here
Home > JoeMonster > Autentyki z technikum – wymierzanie sprawiedliwości

Autentyki z technikum – wymierzanie sprawiedliwości

Żeby nie użyć słowa „karma”

autentyki_technik

1. Śmieszek poza kontrolą

W jednej z pierwszych klas znalazł się średnio lubiany bajkopisarz, który swoimi zmyślonymi historiami wciąż musiał udowadniać, jaki to on nie jest spoko gość. Razu pewnego przeszedł sam siebie i od słów przeszedł do czynów. Jego ówczesny plan to miał być ostateczny dowód na to, jaki to on nie jest „śmieszek” poza kontrolą. Oczywiście po fakcie pochwalił się kolegom.

Tego samego dnia, mocno wzburzona Pani sprzątaczka ćmiła papierosa za winklem przed szkołą.

-Co Pani taka zdenerwowana? – spytał któryś z uczniów starszych klas.
-A bo jakiś skończony kretyn nasrał do pisuaru i musiałam to posprzątać. – odparła.

Reakcja była szybka.

Ponieważ „śmieszek” chwalił się na lewo i prawo co to on nie zrobił w toalecie, chłopaki nie mieli problemu z namierzeniem sprawcy. Załatwili to po dżentelmeńsku. Ukradli mu plecak, nasrali do środka, oddali.

To byłby wystarczająco spektakularny koniec historii, jednak „śmieszek” poszedł do toalety i wytrzepał zawartość plecaka na podłogę… sprawiedliwość musiała zostać wymierzona ostatecznie. Pilnowany przez starszych kolegów dostał przez drzwi małą ściereczkę i polecenie posprzątania tego bajzlu.

W ciągu jednego dnia dowiedział się, że trzeba ponosić konsekwencje swoich czynów i że Panie sprzątające trzeba szanować.

2. Coca-Cola przed WF-em

Taka historia dobiegła mych uszu:

„Stoję na przerwie przed przebieralniami. Jedna dziewczyna w ogóle nie patrząc na mnie podaje mi puszkę Coli i mówi „masz, napij się”, po czym po chwili podaje mi drugą puszkę i mówi „tylko popij, bo mocne”. Trochę zdziwiona byłam, więc wącham drugą puszkę – Cola. Wącham pierwszą – wódka.”

Co w tym nadzwyczajnego? Osobą opowiadającą tę historię była nauczycielka WF-u – wszystkie dziewczyny były na dywaniku u dyrekcji w ciągu 5 minut.

3. Pedantyczny nauczyciel i jego pojęcie wymierzania sprawiedliwości.

– Kochani, wiecie, że jestem pedantyczny i po każdych zajęciach w ciemni wszystko ma być równiutko poukładane i na swoim miejscu.
– Wiemy.
– Mimo wszystko i tak zawsze chodzę, sprawdzam i jeszcze raz muszę po Was poprawiać.
– …
– I ostatnio, po Waszej grupie, pod jednym powiększalnikiem nie mogłem przesunąć maskownicy na swoje miejsce.
– …
– Bo była przyklejona do blatu.
– …
– I myślałem, że robicie sobie ze mnie żarty, przyklejając i niszcząc sprzęt szkolny, żeby zrobić mi na złość i może oduczyć mnie tego pedantyzmu, ale to nie było przyklejone klejem…
– …
– …tylko piwem! Tak! Piwem! A ja nie byłbym sobą, gdybym tak to zostawił! Dlatego od dzisiaj wprowadzamy nowe reguły na naszych zajęciach. Każda osoba na koniec zajęć ma odłożyć na miejsce sprzęt, a jeśli rozlało jej się piwo, to proszę tego nie przykładać sprzętem foto, tylko zetrzeć ściereczką! Przygotowałem specjalne ściereczki, będą zawsze wisiały przy puszkach z papierem. A teraz marsz do zajęć.

4. Rada szkoły i statut

Jakoś tak wyszło, że przez pewien czas zasiadałem w radzie szkoły. Głosowałem za przyjęciem statutu i regulaminu, których nawet nie przeczytałem, a na mocy których, osoby posiadające więcej niż 160 nieusprawiedliwionych godzin, miały zostać zawieszone w prawach ucznia. W chwili głosowania miałem na koncie ponad 300 takich godzin.

5. Rada szkoły i przedwcześnie wymierzona sprawiedliwość

Na jednym zebraniu rady zaproponowałem (na prośbę sporej grupy uczniów) wprowadzenie „ujednoliconych strojów”, bo tak to się oficjalnie nazywało. Dyrekcja chciała słuchać, nauczyciele też, uczniowie z góry byli za, tylko rodzice darli się na mnie w amoku przez jakieś 20 minut. Zostałem nazwany m.in.: małą komunistyczną ku*wą (MŻJDD). Nawet nie pozwolili dokończyć zdania, a naszym pomysłem nie były mundurki, tylko t-shirty z logo szkoły (które i tak wszyscy lubili i często nosili), albo apaszki zawiązywane na szyi, ręce, głowie, nodze, wszystko jedno. Tak tylko, żeby podkreślić to fajne poczucie wspólnoty wśród uczniów.

6. Zastawianie

Jeden z psorów jeździł do pracy starym maluszkiem. Ten maluch, to była w pewnym sensie taka maskotka szkoły. Zawsze stał w tym samym miejscu i zawsze był tak cudownie czerwony.

Jacyś „mądrzy” z ostatniej klasy (pewnie nie zaliczyli przedmiotu) postanowili go zastawić swoimi samochodami, tak, by ten nie mógł wyjechać. Reszta uczniów szybko rozwiązała sprawę. Jeden „mądry” zastał swój samochód wstawiony między dwa drzewa, a drugi „mądry” znalazł swój samochód na terenie szkoły, kiedy brama wjazdowa była już zamknięta, a dziwnym trafem, ktoś tego dnia ukradł z portierni klucz i nie było zapasowego.

7. Mój dryg do biznesu

Już w pierwszym semestrze pierwszej klasy robiłem połowie klasy prace na zaliczenie laboratoriów fotograficznych. Jedni płacili alkoholem, inni odwzajemniali się jakąś przysługą, w każdym razie opłacało się, a sam po prostu bardzo lubiłem siedzieć w ciemni. Dla nich robiłem przeciętne prace, żeby nagle jakość nie wzbudzała podejrzeń „zrób mi tak na trójkę, może czwórkę, żeby nie przesadzać”. Tak więc brałem jakieś swoje starsze klisze, dobierałem zdjęcia, które szły na odrzut i robiłem z tego w miarę poprawne odbitki. Czasem dodałem od siebie jakąś rysę, czy inną wadę.
Swoje prace w tym czasie dopieszczałem, musiały być wybitne i oryginalne. Długo szukałem planów zdjęciowych, dobierałem materiały, sprzęt, obróbka na najwyższym poziomie, dziesiątki próbek, wymuskane odbitki, ładna oprawa pracy.

A teraz grande finale: psor we wszystkim się, rzecz jasna, połapał, więc oni skończyli z piątkami na koniec roku, a ja z tróją.

8. Funkcja edukacyjna szkoły

Była taka nauczycielka, która była bardzo młoda, całkiem ładna, skończyła szkołę artystyczną i nie miała bladego pojęcia o technicznej stronie fotografii (a prowadziła przedmioty techniczne), ale miała bardzo dobre zdanie o swoich umiejętnościach i bardzo złe o umiejętnościach uczniów. Przy tej mieszance, nawet kiedy uczniowie zwracali jej uwagę na to, że popełniła gdzieś błąd, to szła w zaparte i dalej żeniła kit pozostałym dzieciakom.

Po jednym teście z jej przedmiotu miarka się przebrała. Niektóre „poprawne” odpowiedzi były tak absurdalne, że uczniowie w trybie natychmiastowym doprowadzili ją na dywanik do dyrekcji, wraz z jej testem i kluczem odpowiedzi. Dyrekcja przyznała rację uczniom. Nauczycielka na jakiś czas musiała zniknąć.

9. Pani się uparła

Czasem tak jest, że „Pani się na mnie uparła”. Na mojej matematyce to chyba ja się uparłem, bo nic nie zaliczałem w pierwszym terminie, w drugim to tak może połowę, w trzecim przeważnie już coś tam się udawało, ale to i tak była ciągła walka o zaliczenie semestru. Nie tylko ja tak miałem, moja klasowa sympatia też zaliczała się do grupy największych niedorajd matematycznych w tej klasie (warto wspomnieć, że dwuosobowej grupy).

Przypadkowo dowiedziałem się, że inni uczniowie zapisują się na jakiś międzyszkolny konkurs „Rozrywki matematyczne”, a w samym konkursie startuje się parami. Długo się nie zastanawiając wpisałem na listę naszą dwójkę.

Wielkie było zmieszanie nauczycielki, kiedy w obecności dyrekcji, wręczała dwójce wiecznie zagrożonych uczniów dyplomy za zajęcie pierwszego miejsca we wspomnianym konkursie.

10. Kombinatoryka komisyjna

W trzeciej klasie popłynąłem. Miałem poważne zagrożenia z matematyki i chemii analitycznej, a egzamin komisyjny mogłem dostać tylko z jednego przedmiotu. Wiedziałem, że nie dam rady do końca roku zaliczyć obu, więc zastanawiałem się, który przedmiot zostawić sobie na wakacje. Wtem poszedłem na kolejną lekcję i mój problem sam się rozwiązał…

-Piotrek, ja Ci nie zaliczę mojego przedmiotu, bo masz za dużo nieobecności. Nie jesteś w stanie tego w żaden sposób nadrobić. Przykro mi.

Najpierw myślałem, że nauczycielka od WF-u sobie ze mnie żartuje, ale kiedy dotarło do mnie w jakiej sytuacji się znalazłem to załkałem w duszy po cichutku.

Jednak „nie ma tego złego”, spiąłem poślady i do końca roku zaliczyłem cyferki i fiolki, a gdybyście zastanawiali się kiedyś „Jakim debilem trzeba być, żeby mieć komisa z WF-u” to dzwońce do mnie śmiało.

Autor:Iskier

Tekst oryginalnie pojawił się na JoeMonster.org
Top
%d bloggers like this: