You are here
Home > Lifestyle > Bileciki do kontroli! – NIE DAM!

Bileciki do kontroli! – NIE DAM!

Nie wkurwiło Was czasem, że w zatłoczonym, spóźnionym, nieogrzanym pociągu chodzi jakiś kanar i sprawdza bilety? Jeżdżąc codziennie na trasie Warszawa Wileńska – Ząbki wyrobiłem sobie pewien schemat… 

Na hasło „poproszę bilet do kontroli” w opóźnionym pociągu reagowałem tak:
– Oczywiście, już daję…
Baaaaaaardzo powolny ruch ręki w dół. Po pół minuty kanar pękał:
– Co Pan robi? Proszę bilet!
czekałem jeszcze kilka chwil…
– A ja jestem opóźniony, tak jak ten pociąg.
– Proszę sobie ze mnie nie żartować!
– Nie żartuję, sieeeeeeęgam po bilet.
– Długo to Panu jeszcze zajmie?
– 15 minut, tyle ile opóźnienia.
– Mnie nie szkodzi, ja mam czas.
– No to poczeka Pan ze mną na peronie, bo ja właśnie wysiadam.

Stoję z gościem na peronie.

– Dokumenty proszę.
– A to w jakim celu?
– Mandat piszemy, nie okazał Pan biletu do kontroli.
– Kiedy właśnie okazuję.
– Tak?
– No tak – spoglądam na zegarek – jeszcze pięć minut.
– Proszę dokumenty.
– Nie.
– Dzwonię w takim razie na policję.
– Proszę śmiało.
– Albo straż miejską.
– Nie ma problemu.

5 minut później wyciągam bilet.

– Proszę, oto bilet.
– Taaa… jasne… – (pik pik) – ważny! – zdziwiona mina.
– Mówiłem przecież.
– Wie Pan co… w sumie to ma Pan rację… ale takie regulaminy… taka praca.
– Rozumiem, nie mam do Pana żalu o to. Papierosek? I tak Pan czeka na pociąg.
– Chętnie.

Po dwóch tygodniach znałem już większość „Wieśków”. W opóźnionych pociągach nikt nie sprawdzał mi biletu.

I nie myślcie, że jestem zwyczajnym gburem, który lubi uprzykrzać ludziom życie. Szanuję ludzką pracę, jaka by nie była, ale jeśli nie mogę załatwić czegoś ‚od góry’ – idąc do zarządu Kolei Mazowieckich – to załatwiam to ‚od dołu’. Zawsze znajdzie się sposób. Róbcie tak wszyscy, to może ktoś wreszcie wpadnie na pomysł, żeby coś pozmieniać w regulaminach! Tak, żeby przewoźnikom bardziej zależało na punktualności ich pociągów, bo mamy dość tego pierdolonego ZSRR na szynach.

Top
%d bloggers like this: