You are here
Home > Sport i turystyka > Chodzimy po górach…

Chodzimy po górach…

Tym razem temat trochę inny niż poprzednie posty autorów tej strony… Inny? Wcale nie, też będzie trochę „narzekadła” społecznego i innych….

Rzecz mianowicie dotyczyć będzie wycieczek górskich i ludzi, którzy to wycieczki takie sobie organizują. Artykułów w internecie takowych znajdziecie od… i ciut, ciut. Mimo to i Ja swoje trzy, no może cztery grosze w to wtrącę.

Wyjeżdżając w góry należy pamiętać o zabraniu ze sobą dobrych, wytrzymałych ciuchów, koniecznie też ciepłych (w górach nawet latem bywa zimno… tak nie dziwcie się, po prostu zimno). Niby stwierdzenie jest dość logiczne… niemniej jednak, chyba nie dla wszystkich… Przyjeżdża Ci jeden z drugim taki zapalaniec, a tu nagle ZONK!!!! ochłodziło się… I co ja teraz zrobię??? Nic, siedź w knajpie na Krupówkach i chlej browar. Góry sobie zobaczysz na ekranie laptopa, tableta, lub komórki na stronie internetowej Zakopanego. Nie pomyślałeś… nie pójdziesz w góry.

Jak już przy ubiorze jesteśmy, to pogadajmy o obuwiu… Tak wiem, zaraz jeden z drugim krzyknie „Ja w tych wysokich butach latem chodzić nie będę”. Spoko, ale jak po drodze wpierdolisz się między kamienie i skręcisz nogę to miej pretensje tylko do siebie. Szczerze, ludzie, adidasy do chodzenia w góry… no jeszcze ostatecznie, ale błagam, nie w klapkach!!!

Tak, ludzie naprawdę potrafią nałożyć na nogi takie rzeczy i piąć się ku górze… debile. Ok, ja rozumiem, że może ktoś jest pierwszy raz, no ale na zdrowy, chłopski rozum: GÓRY=KAMIENIE, nie dość że możesz sobie nóżki poobijać toć przeca polecieć nie trudno… Ha! Niespodzianka!!!

Nie zmuszam Cię do kupowania butów za grube miliony, gdyby takie były… ale wystarczą zwykłe glany, skórzane wyższe buty za kostkę, żebyś nie zrobił sobie krzywdy, lub co gorsza w takim przypadku, narobił szkody innym podróżnym na szlaku… przez swoją głupotę. Kolejna rzecz, która wprost rozpala człowieka do czerwoności (nie goła baba), to brak MYŚLENIA, podkreślam MYŚLENIA. Jak nie jesteś na siłach, przeraża Cię wysokość, lub przepaście, to się tam nie wpierdalaj!!! Pójdzie Ci taki jeden z drugim na Zawrat, lub inną część Orlej Perci, ledwo się wdrapią na górę i nagle… stają jak wryci, sparaliżowani, spanikowani, zieloni ze strachu… i oznajmiają, że dalej się nie ruszą… No pięknie!!! Idealnym przykładem takiego szczytu, jest nasz sławetny Giewont (dla niekumatych, taka góra z metalowym krzyżem). Ludzie chyba mają coś w rodzaju misji, którą muszą wypełnić jak jadą w góry (w szczególności pierwszy raz). Owa misja to: przejść się krupówkami, zjeść oscypka, wjechać na Gubałówkę, lub Kasprowy… no i ostatni punkt: wejść na Giewont, nieważne, że w adidaskach, lub innych szmaciakach, albo jak niektórzy w sandałach (BO GORĄCO…). Pierwszym szokiem jaki przeżywają w momencie, gdy docierają do podejścia jest: „…to tu nie ma kolejki linowej? Przecież na Kasprowym jest…”. Olśnienie jak nie przymierzając Einstein,gdy tworzył swą teorię. Mimo kwaśnej miny i gorszego humoru postanawiają wspinać się w swoim „profesjonalnym” obuwiu ku górze. Ich wędrówkę kończy dotarcie na szczyt, rozglądnięcie się wokół, szczególnie w dół i stwierdzenie: „Ja nie zejdę, tu jest niebezpiecznie…„. A jak szedł na górę to nie widział, że jest niebezpiecznie – KRETYN. Problem w tej sytuacji jest taki, że uczepi się krzyża i nie ruszy, póki nie przyleci TOPR i nie ściągnie go. Sponsorem takiego programu jesteśmy… MY WSZYSCY!!! Tak Bracie – Twój hajs z podatku idzie na opłacenie wahy dla śmigła lecącego po bezmyślnego dupka, który chciał sobie cyknąć selfie na Giewoncie. O takich akcjach trzeba będzie skonstruować osobne pismo.

Ostatnim punktem, jaki chciałbym omówić jest czystość. I w tym momencie wyjdzie na jaw, że ludzie to brudasy. Ok, nie generalizuję i nie określam tym mianem wszystkich (bo przecież wyjątki są). Naprawdę, gdy idę jakąś doliną, zatrzymuje się popatrzeć na piękne jak zwykle widoki, moje oczy kłują obrazy zużytych chusteczek (do tego i owego…) papierki po batonikach, puste butelki i puszki i różne inne tysz. Rany jak można nie wziąć pustej butelki, papierka po batoniku, czy chusteczki i wyrzucić do kosza (serio one istnieją), lub gdy go nie ma, chować do plecaka? Przecież to nie waży kilograma, czy pięć, nie dostaniesz garba od tego, nie spowolni Cię to w drodze. Człowieku MYŚL!!! No chyba, że w domu wyrzucasz też wszystko na podłogę łącznie z obierkami od ziemniaków, to już sorry, brak wychowania i kształcenia ustawicznego wyczuwam u Ciebie.

Podsumowując powyższy wywód, chciałbym przytoczyć słynne hasło, jakie często pojawia się na Podhalu w różnego rodzaju przewodnikach i spotach reklamowych: „Góry tylko dla rozważnych”. Wiem, nie sposób jest zrobić takiej selekcji ludzi, aby uniknąć ryzyka głupoty na szlaku… Ale niektórych naprawdę przydałoby się nie wpuszczać w ogóle do TPN na wieczną wieczność. Jednak to chyba zostanie tylko i wyłącznie w naszych, w Tatromaniaków marzeniach.

  • Weronika Florek

    Czuję respekt do gór, mam dużo sprzętu, dobrych ciuchów i dobre obuwie. Ale mam także lęk wysokości, niszczy on moje marzenia o Orlej Perci. Ale jest wiele pięknych gór, nie muszę ginąć lub robić z siebie debila srając w gacie na szczycie aby nacieszyć rok rocznie serce widokiem gór. A co do śmieci, jestem palaczem i zawsze mam ze sobą pudełko po łatkach rowerowych na kiepy (po górach też rowerem), czy aż tak trudno nie zostawiać po sobie brudnych śladów? Ludzie to debile, to nie jest nie przemyślana sentencja, pracuję z ludźmi od 15 lat, z dużą ilością ludzi, i wiem jedno, 80% to debile, 5% to perełki a 15% to normalni ludzie. Widząc laskę w japonkach w miejscu, które mnie przeraża po 20 latach chodzenia po górach, wiem że powinna zginąć, selekcja naturalna to wspaniała rzecz. Nie życzę jej tego, życzę jej by zmądrzała, bo życie jest kruche choć cudowne, a będąc głupim łatwiej je stracić. Życzę wszystkim gór w sercu, spokoju i chwil wartych zapamiętania. Dla tych chwil żyjemy, przeżywajmy je bezpiecznie. P.S piszę z konta żony, nie mam „internetu” ;)

    • „selekcja naturalna to wspaniała rzecz” <3 malecontent approves! :D

    • Cezary Romanowski

      I znów to samo : spotkałem tylko jednego gościa który tak mówił jak ty piszesz
      Tylko on mi mówił że 90% to debile a 10% to normalni, i zawsze kiedy mi się wydawało że coś ze mną nie tak, to kazał mi to prostować tak że ja chcę bardziej niż inni, a to z innymi jest coś nie tak.
      3 miesiące później mianował mnie kierownikiem i przez 4lata nikt mi nie wierzył że mam zawodowe wykształcenie ( średnie zrobiłem ze wstydu xD)

      Ps fajną masz żonę :)

  • rumeq

    w Tatrzanskim Parku Narodowym kosze na smieci NIE istnieją. Śmieci masz zabierać ze sobą, żeby nie zapraszać zwierzątek w pobliże szlaków turystycznych, coby później nie szukały tam pożywienia. Tekst ciekawie sie czyta, ale autora bym nie nazwal Tatromaniakiem, skoro tego nie wie.

Top
%d bloggers like this: