You are here
Home > Lifestyle > Dlaczego nie segreguję śmieci

Dlaczego nie segreguję śmieci

Jak to nie segregujesz? Gdzie poprawność polityczna? Gdzie ekologia? Gdzie ekonomia? Nie dbasz o naturę! Nie dbasz o środowisko! Zabijasz małe króliczki! Taaa…

W segregowaniu śmieci nie widzę nic złego, pozostaję za to pod wrażeniem procesu wprowadzania świadomości śmieciowo-ekologicznej do naszego kraju. Pozwolę sobie użyć pewnej metaforycznej sytuacji:

Kilka lat temu, w naszym pięknym nadwiślańskim kraju-raju, weszła w życie ustawa zakazująca palenia tytoniu na przystankach autobusowych. Wzbudziło to wielkie emocje, pewna część palaczy czuła się zagubiona, druga część napiętnowana, trzecia część wsiadła do autobusu z mandatem. Straż miejska i policja gnoiła biednych palaczy przez parę lat, tak że dziś, możemy powiedzieć, że żyjemy w pełni cywilizowanym kraju wolnym od komunikacyjnego dymu. Ludzie przestali palić na przystankach dzięki ustawie, policji, mandatom itd. Do czego dążę: przez lata palenia papierosów ja nigdy nie paliłem na przystankach. Nie potrzebowałem do tego ani ustawy ani mandatu. Nie paliłem na przystanku bo trzeba być wyjątkową mendą, żeby dmuchać dymem w twarze przypadkowych osób. Tak samo czekając na pasach na zielone światło z papierosem w gębie nie stałem w tłumie współoczekujących, stawałem sobie parę metrów z boku. Wystarczy mieć w sobie trochę, troszeczkę, nawet niewiele kultury.

To jest właśnie rola Państwa – powinno edukować. Praca u podstaw. Teraz ludzie nie palą na przystankach bo boją się, że dostaną mandat, a to powinien być ich świadomy wybór. Sytuacja z segregowaniem śmieci wygląda bardzo podobnie. Parenaście lat temu, mieszkając ‚zagranico’ przechodziłem przez podobny proces – wprowadzanie segregacji śmieci. Tam wyglądało to tak, że najpierw postawiono kolorowe, dokładnie opisane śmietniki. Zielone zawsze na szkło, niebieskie zawsze na papier itd. Śmietniki do segregowania stały przy każdym normalnym kontenerze i altance. Mieszkańcy dostawali broszurki, dzieci w szkołach były dokładnie instruowane co i jak trzeba robić, co gdzie wyrzucać. By żyło się lepiej. Sytuacja trwała kilka lat i kolorowe kosze recyclingu zaczęły się zapełniać po brzegi.

Dla kontrastu u nas najpierw obmyślono kary dla niesegregujących, potem wprowadzono ustawę śmieciową, jeszcze później pojawiły się śmietniki, a edukacja w temacie segregowania odpadów skończyła się na kawałku papieru i informacji w panoramie o 22:00. Każda gmina może mieć inny kolor śmietników na te same odpady. Każda gmina w inny sposób rozwiązuje odbiór śmieci. Osoby które deklarują, że nie będą segregować śmieci, muszą dopłacić w czynszu jakąś karę. KARĘ! To znów ta sama sytuacja co z paleniem na przystanku.

No ale wiadomo, segregowanie śmieci takie dobre, takie ważne, więc dlaczego nie segregujesz?

Bo to co się dzieje w temacie recyclingu to kpina. Żeby ułatwić mi życie gmina w porozumieniu z prywatną firmą zaproponowała, że odpady segregowane będą odbierane ode mnie z mieszkania. SUPER! Opakowania PET i plastiki co tydzień, szkło co drugi czwartek, papier i metal pierwszy czwartek miesiąca… Mieszkam w niedużym mieszkaniu z małą kuchnią, śmieci muszę wyrzucać codziennie, musiałbym przeznaczyć jakąś specjalną szafę na trzymanie butelek, makulatury i plastików przez tygodnie. Można też zanieść to do śmietnika i tam włożyć do odpowiednich pojemników. Altanki śmietnikowe stojąco co krok na osiedlu są tak skonstruowane i opisane, że często chcąc wyrzucać to gdzie trzeba tam gdzie trzeba, musiałbym przebiec przez pół osiedla szukając odpowiednich altanek – bo różnokolorowe pojemniki lubią się przemieszczać. Do póki to wszystko nie zacznie wyglądać normalnie, to nie będę miał nawet możliwości żeby segregować odpady, a nie mam zamiaru specjalnie się naginać, żeby za każdą cenę włożyć papierek po cukierku do odpowiedniego kosza.

Niszczysz w ten sposób środowisko!

Gówno prawda. Śmieci są segregowane tak czy inaczej, bo w śmieciach jest KASA HAJS SIANO SAŁATA! Dlaczego istnieją prywatne firmy zajmujące się odbiorem segregowanych odpadów? Bo je sprzedają! Bo to się opłaca. Bo recycling to przetwarzanie – śmieci są surowcem. ‚Darmowym’ surowcem.

Szybka analogia:

Wiecie dlaczego sieci FastFood zaczęły robić takie pieniądze? Bo ich właściciele przełożyli na klientów dużą część pracy wykonywanej normalnie przez pracowników. Bo klient musi sam się zdecydować co chce (nikt mu nie opowie o karcie dań), sam przy ladzie poprosić, poczekać, sam sobie przynieść, podać, zastawić, sam po sobie posprzątać. Tym sposobem na sali ‚restauracyjnej’ na 50 stolików jest tylko jedna osoba pilnująca jako takiego porządku. Profit. Oszczędność czasu, etatu, pieniędzy. Segregowanie odpadów w kuchni pod zlewem to ten sam proces. Zrób to za nas, żebyśmy my już nie musieli.

Segregowane odpady są potrzebne dla PRZEMYSŁU a nie dla ŚRODOWISKA.

I bardzo dobrze, i niech sobie robią na tym kasę, ja im mogę pomóc, ale niech to ma ręce i nogi. Straszy się nas karami, mandatami, ustawami, opłatami, a wystarczyłoby wprowadzić jednolite przepisy dotyczące śmietników, zacząć program edukacyjny w szkołach i po 4-5 latach wszystko byłoby cacy. Byłoby lepiej niż jest teraz. Tylko nikomu na tym nie zależało.

Top
%d bloggers like this: