You are here
Home > Lifestyle > Dlaczego TEGO nie robisz.

Dlaczego TEGO nie robisz.

Maciek tego nie robił. Ciągle o tym myślał, ale nic z tego. Po prostu nie wychodziło. Szukał nowych sposobów jak to zrobić, kilku spróbował i ku jego zdumieniu, zaczęło wychodzić całkiem nieźle!

Dlaczego Maciek już TEGO nie robi?

1. Ciągle o tym mówi
Wszyscy dookoła już wiedzą co zrobi. Genialny pomysł! – mówią. On czuje się zajebiście, bo każdy mu mówi, że zajebiście to rozkminił. Przeczytał gdzieś, że powinien powiedzieć o tym wszystkim znajomym, bo to zwiększa szanse na powodzenie.

2. Czeka na odpowiedni moment
Ważne, aby zrobić to w odpowiedniej chwili. Teraz nie ma co, bo najlepiej będzie za 2 miesiące. To zbyt dobra rzecz, żeby ją przekreślić przez nieodpowiedzialny timing. Widział statystyki – według trendów teraz jest dołek.

3. Dużo o tym myśli
Stale poprawia pomysł w swojej głowie, przewiduje scenariusze, szuka przeszkód, na które wymyśla od razu rozwiązania. A gdy to wypali, to będzie przekozak i wszyscy będą mu zazdrościć. Pozwala sobie odpłynąć w przyjemne wizje, bo w końcu wizualizacja to część procesu. Trzeba widzieć po co się to robi.

4. Nie ma wystarczających środków
Jak już ma to zrobić, to perfekcyjnie. Nie ma co bawić się w podstawowe wersje. Start small jest dla amatorów. Jego pomysł jest wybitny i dlatego musi wejść z pierdolnięciem. Każdy składnik sukcesu musi być wysokiej jakości.

5. Wie, że mu się uda
Nie ma wątpliwości – w jego głowie wszystko wypaliło, wszyscy mówią mu, że ma świetny pomysł, sprawdził trendy – wszystko się zgadza, i przeczytał, że robi to dobrze. A co jeśli nie wyjdzie? Niee, nie ma szans, żeby się nie udało.

A czemu poprzednie pomysły nie wyszły?

Bo pojawiły się inne. Lepsze.

—-

Ktoś mądry powiedział “Kupię Twój pomysł za dolara, bo tylko tyle jest wart”. Nawet najlepszy pomysł bez realizacji jest niczym. Przedsiębiorczość sama przez się oznacza umiejętność wprowadzania pomysłów w życie. To nie najbardziej kreatywni biznesmeni zarabiają najwięcej.

Ciągłe myślenie i mówienie o swoich planach, to jeden z największych błędów, jakie można popełnić. To jak dostać nagrodę przed udziałem w biegu. “Przebiegnę maraton!” – to świetnie, odpowiedzą wszyscy. Taka chwila podziwu wystarczająco działa na mózg, aby uaktywnił się mechanizm nagrody.

Przebiegłem maraton

Jak już mówić, to o tym, co się zrobiło. Jak myśleć, to o przeszkodach, które można napotkać na drodze. Reszta to wykonanie.

Tak, często bezmyślne, bezmózgie i wkurwiające wykonanie. Zawsze. Im dłużej myślałem o swoich pomysłach, im bardziej je poprawiałem w głowie lub na kartce, tym bardziej się oddalałem od celu.

Przekonałem się, że lepiej jest poświęcić chwilę na planowanie kroków, przemyśleć przeszkody i rozkminić jak je pokonać, a zaraz po tym zabrać się do roboty. Gdy plan jest już gotowy i jest w miarę dobry, działać! Będziemy poprawiać w biegu.

A co jeśli mi nie wyjdzie?

Jeśli będziesz robił to codziennie, to nie może nie wyjść. Sam się o tym przekonałem. Nie wychodzi w momencie, gdy sobie odpuszczasz. Natomiast robiąc codziennie kolejny krok w kierunku ukończenia, uczysz się, napotykasz na nowe przeszkody, pokonujesz je – w końcu jesteś tak obcykany, że po 10. próbie – wychodzi!

Dlatego:
Na początek, zamknij swój śliczny pysk.
Mów tylko o tym, co zrobiłeś.
Nie myśl o planie, wykonuj go.
Po prostu to zrób.

Motywacja? Co, przepraszam?

Jeśli szukasz motywacji w Internecie, książkach, nagraniach lub gdziekolwiek indziej, to weź sobie po prostu daj spokój. Motywację albo masz, albo nie. Gdy ktoś w nocy wyciągnie na Ciebie nóż, to masz motywację, żeby sobie pobiegać, co nie? Gdy naprawdę chce Ci się lać, to nie odkładasz tego na jutro, tylko idziesz i to robisz, tak?

Jeśli nie masz motywacji, nie rób tego. Lepiej powiedz o swoim pomyśle komuś, kto będzie na tyle zdeterminowany, żeby to zrobić. W końcu Twój pomysł może być genialny i pomóc wielu ludziom, więc nie bądź takim egoistą i prześlij mi go na maila. Ja go zrobię, jeśli Ty nie potrafisz. Będziesz mógł powiedzieć wszystkim, że to był Twój pomysł.

Ach, i dam Ci za niego dolara.

  • Ja to jestem niemal przekonany, że dzisiaj ogromna ilość młodych ludzi z fajnych rodzin nie ma ani celu, ani planu, ani motywacji, ani nawet jakichkolwiek wewnętrznych potrzeb. A przecież bycie ambitnym to nic złego! :D
    Trzeba stawiać sobie cele i zacząć je realizować. Teraz.
    Niektóre rzeczy wystarczy na szybko przemyśleć, inne trzeba narysować, a inne dniami i tygodniami liczyć, ale zaraz po wykonaniu tej czynności trzeba je realizować.

    I na Boga… mieszkając w Polsce nie dzielimy się swoimi genialnymi pomysłami ze znajomymi i rodziną.
    „A po co Ci to?”, „To się nie uda”, „No zastanów się, jakby to tak działało, to dawno by to ktoś zrobił”,”Zajmij się lepiej czymś innym”,”A co? W życiu Ci źle? Praca Ci nie odpowiada? Po co coś zmieniać?”
    I to mówią ludzie spędzający cały wolny czas przed telewizorem, bądź z komórką w ręku.

    Czasem im zazdroszczę, bo ich życie jest taaaaaakie proste. Zero wyzwań, zero potrzeb = psychiczny luksus!

    Kiedyś spróbowałem… wracając po pracy zakradłem się do sklepu, kupiłem czteropaka, wślizgnąłem się do domu, krzyknąłem „Jeść!”, otworzyłem pierwsze piwo, odszukałem pilot od telewizora, szybko przeszkoliłem się z obsługi „jak to się cholerstwo włącza”. Oglądałem grające pudło i piłem piwo. Wytrzymałem tak jeden wieczór. Miałem po tym największego kaca moralnego w życiu, ale też dotarło do mnie jak ubogie w sukcesy jest codzienne życie milionów. Nie dziwię się, że potem jakiś szarlatan od sukcesów i motywacji musi im wmawiać, że myjąc zęby, czy wiążąc buty wygrywają jakiś mały etap swojego życia. Oni po prostu w życiu nic więcej nie osiągnęli. Smutek. Wygoda, ale smutek.

    • Bez przesady. Niby co takiego zlego w zwyklym oglądaniu telewizji? Jakie to wszystko na tych blogach ambitne i delikatne sie zrobilo: telewizja be, bo strata czasu, gapienie sie w autobusie w okno tez be, bo strata czasu. Najlepiej to przez całą dobe byc robotem i robic wykresy dla przyszlych pokolen, zeby nie „zmarnowac” nawet minuty. Chore.

      • Nie, nie, nie… wszystko jest dla ludzi. Tylko mając jakie takie doświadczenie w mieszkaniu w tym kraju zdążyłem poznać masą ludzi, którzy nic poza gapieniem się w telewizor nie robią. Absolutnie nic. Są praco-robotem od 8 do 16 a potem są tele-robotem do około północy.
        Ludzie biegną do domu „bo serial się zaczyna”.
        Nie możesz się spotkać ze znajomymi bo „Żona Mam Talent ogląda akurat wtedy”.
        Nie możesz pogadać z rodziną w święta bo „Tradycja musi być, telewizor ma być włączony”.
        No ku*wa. :/

        Już szczytem wszystkiego jest to, jak wpadam czasem do znajomych pogadać, a oni włączają telewizor i tak zapraszają mnie do wspólnego oglądania i komentowania tego co na ekranie. O.o

        I to są ci sami ludzie, którzy potem po wódce śpiewają „znowu w życiu mi nie wyszło” i mają jakieś żale do świata o to, że „ten kraj taki szary”, „nie ma co robić”, „dzieci nie mają rozrywek” itd.

        Abstrahując jednak od telewizji to pisałem, że brak ambicji w życiu to jest psychiczny luksus. Nic w tym złego. Tylko nie każdego dzisiaj na to stać.

        A telewizja to zmora tego kraju. Moim zdaniem napisy „alkohol zagładą polaków” powinno się przemalować na „telewizja zagładą polaków”. :P

Top
%d bloggers like this: