You are here
Home > Lifestyle > Dziś odchodzą ostatni piękni ludzie.

Dziś odchodzą ostatni piękni ludzie.

Urodziłem się niemal 44 lata po wojnie. I choć imię moje nie jest czterdzieści i cztery, to w tej lat ilości dostrzegam pewną właściwość. Nasi rodzice urodzili się już długo po wojnie, ale nasi dziadkowie rodzili się zaraz przed wojną, lub tak wcześnie, że w wojnie brali udział. Brali czynny udział w walkach, lub byli naocznymi świadkami tych wydarzeń. Jesteśmy więc ‚dziećmi’ ludzi, których napiętnowała wojna. Mieliśmy z nimi bezpośredni kontakt. Dostaliśmy od nich serię długich i przynudnych tyrad na temat tego „jak to było w trzydziestym dziewiątym”. W większości słuchaliśmy tego jeszcze jako dzieci, więc nawet niewiele byliśmy w stanie z tego zrozumieć. Jednak te wszystkie tyrady nie szły na marne. Powoli, z każdą kolejną opowieścią, docierał do nas obraz tamtych czasów. Nawet nie dokładne wydarzenia, nie daty, nie ruchy geopolityczne. To co słyszeliśmy i to czego byliśmy świadkami z drugiej ręki to były ludzkie uczucia, zwykły strach, niepewność, trud, proza ciężkiego wojennego życia. Emocje! Uczucia! Wszystko to co przeżywali nasi dziadkowie, zwykli ludzie, żołnierze, gospodynie, dzieci. Pamiętam, że osoby doświadczone wojną, po tak wielu latach, potrafiły opowiadać to wszystko jak fraszkę, z uśmiechem na ustach, wyciągając co ciekawsze śmieszne anegdotki, bagatelizując strach, umniejszając tragizm dni. „Nie jedliśmy od trzech dni, ale jak Niemrze mieliśmy podać szynkę to nawet nie ukradliśmy, tylko tak jej posoliliśmy że mało się nie porzygała. Hahahaha!”. Jak ogromną siłę noszą w sobie ci ludzie. Jak wielką chęć i radość życia!

Wystarczyło kilka roczników.

Moi o kilka lat młodsi znajomi nie mają dziadków kombatantów. Nie słyszeli wszystkich opowieści z frontu. Nie znają ludzi naznaczonych czasem wojny. Bo nie chodzi o same wydarzenia historyczne, nie chodzi o daty, nie chodzi o specyfikację walk. Chodzi o ludzkie emocje, chodzi o to, co można było wyczytać z oczu osób opowiadających o wojnie. Śmiali się głośno, ale ich wzrok uciekał daleko. Głos potrafił drżeć, mógł z czasem załamać się na ułamek sekundy. Niby nic… mój dziadek… powoli dorastałem do tego, żeby zadawać mu pytania, a nie tylko słuchać. Nie zdążyłem… żałuję, bardzo żałuję… miałem szansę i nie wykorzystałem jej, nie zdążyłem dorosnąć do tej rozmowy. Moi młodsi znajomi nie mieli nawet zarysu takiej szansy, nie mieli przez to potrzeby korzystania z takiej możliwości. Oni nie żałują. Nie są świadomi tej straty.

Dziś odchodzą ostatni piękni ludzie.

Ostatni tacy jak nasi kochani Dziadkowie. Weterani. Kombatanci. Nie będziemy mieli już szansy i okazji z nimi rozmawiać. Ostatnia naoczna pamięć o wojnie właśnie umiera. Jest to niepowetowana strata. Ogromna strata dla nas samych, ale też ogromna strata dla ogółu społeczeństwa. Jesteśmy społeczeństwem które nie wie już nic o całym tragizmie zbrojeń i walk. Jesteśmy Państwem, które zapomniało o zaborach, które zapomniało o pierwszej wojnie, które zapomniało o ostatniej wojnie.

Co to oznacza?

Nie bez kozery wspominałem kilka razy o moich kilka lat młodszych kolegach. Oni nie mieli tak pięknych Dziadków jak my, a to właśnie oni potrafią podnosić kamienie w obchody święta niepodległości. To właśnie oni krzyczą najgłośniej o zbrojeniu i agresywnej polityce międzynarodowej. To właśnie oni mają kapitalne i idealne pomysły na kreowanie państwa i polityki. To oni dążą do agresji, a może tylko dają się manipulować i podjudzać? Jestem naocznym świadkiem tego, że osoby które zyskały już metrykalną pełnoletniość nie widzą niczego złego w opluwaniu flagi. Nie czują się zgorszone deptaniem godła. Potrafią bardzo głośno krzyczeć w sprawach o których nie mają pojęcia. Kiedy co roku oglądam w telewizji i internecie wszystkie ekscesy z Dnia Niepodległości, wciąż czuję pod kopułą słowa Dziadka „Nie o taką Polskę walczyłem, nie za to chłopcy umierali na froncie”.

Jeśli drogi czytelniku, urodziłeś się w okolicach mojego rocznika, lub jesteś ode mnie starszy to zrozumiesz mnie bez dwóch zdań. Zastanawia mnie tylko, ile rozumieją z tego ludzie młodsi. Tak młodzi, a już dorośli, już możni dokonywania wyborów za ogół społeczeństwa…

Nie wiem, czy poradzimy sobie bez tych ostatnich pięknych ludzi. Ostatnich silnych i prawdziwie oddanych. Ostatnich prawych.

  • Nup

    Świetną, a niedocenianą pracę w tym kierunku wykonuje Trwam emitując cyklicznie świadectwa ludzi z tych czasów

Top
%d bloggers like this: