You are here
Home > Lifestyle > Fajki nie są takie złe!

Fajki nie są takie złe!

Ostatnio pyknął rok odkąd definitywnie i bezapelacyjnie rozstałem się z papierosami. Przez te 13 miesięcy nie zapaliłem ani jednego papierosa, żadnego e-papierosa, żadnej fajki, nic z tych rzeczy. Nie oszukiwałem. Mamę można oszukać, najlepszego przyjaciela można oszukać, ale po co oszukiwać siebie? Ja się nie okłamywałem, nie mówiłem sobie „to tylko jeden papierosek”, byłem sam ze sobą absolutnie szczery. No i udało się. Nie palę.

Pewnie Cię ciągnie do papierosów co?

Nie. Nie ciągnie. Bardzo lubię zapach dymu tytoniowego, ale nie mam ochoty palić. Po prostu. Mogę go wąchać i sprawia mi to niemałą przyjemność. To tak jak z zapachem benzyny. Piliście kiedyś benzynę? No właśnie.

Zapalisz?

Mam absolutną świadomość swoich wyborów i ogromnie mi to pomaga. Przez ten rok wielokrotnie ktoś wyciągał do mnie paczkę i pytał „Zapalisz”? Na początku jeszcze trochę się wahałem przy odpowiedzi, ale teraz już mam na to sposób. Nie oszukujmy się, wypaliłem trochę papierosów w życiu i to nie bez przyjemności, pachnie mi dym, ale same papierosy są dla mnie OBOJĘTNE. I to jest mój klucz. Nie mówię sam sobie że papierosy są złe, nie mówię że są szkodliwe, nie wmawiam sobie, że nie wolno mi palić. Mam świadomość tego że w każdej dowolnie wybranej chwili mógłbym zapalić papierosa i nic strasznego by się nie stało. Od papierosa nie zawali się świat, nie dostanę nagle raka, nie stanę się w ciągu sekundy śmierdzącym kopciuchem, nie stracę kondycji, nie zbankrutuję. Nic z tych rzeczy. Absolutnie.

Jak mi to pomaga?

A tak mi to pomaga, że jeśli mógłbym bez większego problemu i wewnętrznej rozterki zapalić, to zupełnie tak samo i obojętnie mógłbym nie zapalić. Aż tak proste! Jeśli papierosy są dla mnie obojętne (bo nie uważam ich za zło wcielone) to nie ma absolutnie nic co mogłoby mnie skłonić do palenia. Bo po co? Bo w momencie kiedy masz do wyboru po prostu: zapalić czy nie? Wybór jest prosty: nie palić. — za łatwe? Osoby które palą, pewnie stukają się teraz w głowę i mają rację. Bo czynnikiem który decyduje w tym pytaniu za tym żeby jednak zapalić jest uzależnienie. Rozumiecie? To nie Wy decydujecie, że idziecie puścić dymka na spacerze w okół zakładu pracy, to Wasze uzależnienie decyduje za Was.

„No ale ja po prostu lubię palić!”

Nie, to Twoje uzależnienie lubi jak je palisz, ale to nie jest Twoja decyzja. Zaufaj mi, jak przestaniesz palić, to będziesz mówić „No ale ja po prostu lubię nie palić!”. Simple as that! Ja wiem, że wmawiamy sobie, że tylko przy papierosie mamy chwilę wytchnienia, a gdyby nie papierosy to nawet w pracy byśmy nie robili sobie tej przerwy co godzinę itd. To teraz przywołajcie sobie ten moment, w którym siedzieliście sobie przez 3h w pomieszczeniu w którym się nie pali, byliście maksymalnie skupieni na swojej pracy i nie nosiło Was, żeby wyjść zapalić. Może macie jedno takie wspomnienie, ale przeważnie MUSICIE wyjść na dymka. Tak więc to Wasza decyzja że wychodzicie? Na pewno?

Nie będę nikogo namawiał do rzucania palenia – bynajmniej.

Każdy ma swoje życie, swoje decyzje, płuca i pieniądze. Szczerze to nie interesuje mnie czy palicie czy nie, bo możecie mi nawet dmuchać w twarz i mi to nie przeszkadza. Co kto lubi.

Najfajniejsze w niepaleniu jest to…

…że o ile w szkole trzeba było palić, żeby być tym fajniejszym, o tyle teraz wystarczy powiedzieć „Nie dzięki Stary, rzuciłem” i wszystkim zapalają się oczy z podziwu.
-Ale na pewno?
-Serio Stary, nawet mnie nie ciągnie.
Ja wiem, że to wygląda na próżność, ale w każdym z nas jest potrzeba akceptacji i potrzeba budowania własnej osobowości i wartości, a to daje nam świetną lekcję. Bo nie chodzi o to, żeby ludzie mnie podziwiali. Chodzi o to, żebym miał szacunek sam do siebie.

Ta notka nie jest o papierosach.

Papierosy to tylko forma przekazu – ta notka jest o nas.
Nie okłamujmy się i szanujmy sami siebie.
Budujmy własną jakość.
Twórzmy własną markę.

Top
%d bloggers like this: