You are here
Home > Lifestyle > Jak często powinieneś zmieniać pracę?

Jak często powinieneś zmieniać pracę?

Lubisz swoją pracę? Myślisz, że dobrze zarabiasz? A może uważasz, że stać Cię na więcej? Pogadajmy o tym chwilę.

Dlaczego początek jest taki trudny?

5 lat. Dokładnie tyle zazwyczaj trwają studia. Wszystko oczywiście zależy od tego, jak wiele czasu spędzonego na studiach poświęciłeś nauce, a ile imprezowaniu. Znam takich, którzy już ósmy rok bujają się z jednym kierunkiem, ale załóżmy że akurat Ty ogarnąłeś temat w terminie. Czego nauczyło Cię te 5 lat? W 90% przypadków, z czystym sumieniem można stwierdzić, że NICZEGO. Jasne, są wyjątki, trudno praktykować medycynę, czy prawo bez skończonych studiów w tym kierunku, ale te po pierwsze trwają dłużej, a po drugie wyglądają jednak „trochę” inaczej niż typowa filologia, pedagogika, czy inne pokraczne wytwórnie magistrów. Przyjmijmy zatem, że studia poza masą zarwanych nocy i teoretycznym spojrzeniem na Twoją zawodową rzeczywistość nie dały Ci praktycznie nic. Gdzie zatem masz się nauczyć swojej pracy? Odpowiedź jest prosta – właśnie w pracy. Jakkolwiek idiotycznie to brzmi, to każda umiejętność w życiu opiera się na praktykowaniu. Weźmy jazdę samochodem. Na kursie instruktor wcale nie uczy Cię praktycznego prowadzenia. Instruktor jest od tego, żeby wytłumaczyć Ci teoretyczne przepisy ruchu drogowego i pokazać jak stosować je w praktyce, a w efekcie zdać egzamin. Jednak instruktor jest też od tego, żeby w razie Twojego błędu uratować sytuację i nacisnąć hamulec. Tak naprawdę samochodem nauczysz się jeździć dopiero wtedy, kiedy po zdaniu egzaminu, już z dokumentem w portfelu przemierzysz dziesiątki tysięcy kilometrów, zdany tylko i wyłącznie na własną wiedzę i umiejętności. Tak samo jest z każdą pracą, którą podejmiesz w życiu.

Załóżmy więc czysto teoretycznie, że jesteś magistrem naleśnikarstwa. Przez ostatnie 5 lat zapisałeś w notatniku dziesiątki przepisów na naleśniki, poznałeś 97 różnych gatunków mąki i naprawdę wiele różnych sposobów klasyfikowania jajek. Cały dowcip w tym, że przez ten czas naleśniki robiłeś tylko dwa razy, bo tyle razy udało Ci się wybłagać, żeby ktoś na praktykach dopuścił Cię do patelni. Jesteś zupełnie nową figurą na rynku pracy w lokalnych naleśnikarniach i tak naprawdę poza pięknie wyglądającym dyplomem nie masz zupełnie nic. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności udaje Ci się dostać pracę w małym lokalu, na stanowisku młodszego stażysty do spraw przesiewania mąki. Płacą marnie, tyrasz jak wół, ale pracowałeś na to przez ostatnie pół dekady i nie dasz sobie tego odebrać. Zaciskasz więc zęby i do roboty.

Nigdy nie przestawaj się uczyć.

Zapytasz mnie pewnie czego możesz się nauczyć całymi tygodniami przesiewając mąkę? Ja znów przewrotnie odpowiem Ci, że wszystkiego i jeszcze więcej. Owszem, jesteś na najniższym szczeblu łańcucha pokarmowego w swojej firmie, ale oprócz Ciebie pracuje tam też kilku średniej klasy fachowców i co najmniej jeden mistrz. Każdy z nich jest dla Ciebie potencjalną skarbnicą wiedzy i umiejętności, Twoim prywatnym świętym Panem Miyagi od naleśników. Obserwuj, pytaj, interesuj się, ucz się od lepszych od siebie. Wiedza, którą wyniesiesz z pracy na tym stanowisku jest warta o rząd wielkości więcej, niż marna wypłata, którą dostajesz pod koniec każdego miesiąca. Prędzej czy później zdarzy się kryzysowa sytuacja, w której będziesz w stanie błysnąć podpatrzonymi umiejętnościami. W końcu przyjdzie dzień, w którym starszy specjalista do spraw zawijania ciasta akurat zachoruje i będzie potrzebne zastępstwo. Ktoś da Ci szansę, a Ty ją wykorzystasz i pokażesz, że nie obijałeś się przez ostatnie miesiące. Nowe wyzwania staną otworem.

No więc jak często zmieniać pracę?

Znów odpowiedź jest idiotycznie prosta – pracę powinieneś zmieniać dokładnie tak często, jak często poczujesz, że Twoje aktualne stanowisko nie przyniesie Ci już nic nowego. Wypalenie zawodowe zaczyna się wtedy, kiedy zauważasz, że ciągle robisz to samo i praca przestaje Ci sprawiać choćby najmniejszą frajdę, a to dość szybko zaprowadzi Cię do frustracji. Zmień więc coś, znajdź sobie miejsce, w którym będziesz miał szansę dalej się rozwijać i robić coś nowego.

Jest jedna rzecz, która odróżnia wyrobnika od pasjonata. Tą rzeczą jest realna chęć rozwijania swoich umiejętności. Mówi się, że dziś trudno jest znaleźć pracę, ale nie zmienia to faktu, że pomimo wielu bezrobotnych trudno jest też znaleźć dobrego pracownika. Nie jest sztuką być magistrem bez doświadczenia, wymagać wysokich zarobków i mieć wysokie mniemanie o sobie. Sztuką jest zrozumieć, że zawsze znajdzie się pracodawca, który z chęcią zatrudni dobrego fachowca, za dobre pieniądze. Ale żeby zostać dobrym fachowcem, trzeba wykazać się odrobiną pokory i najpierw naprawdę nauczyć się swojego fachu.

  • „jesteś magistrem naleśnikarstwa” <3 <3 <3 :D

Top
%d bloggers like this: