You are here
Home > Stosunki męsko-damskie > Jak poderwać dziewczynę

Jak poderwać dziewczynę

Jestem zaskoczony tym, jak bardzo Panowie (a może raczej chłopcy) w internecie potrafią być wylewni w temacie sposobów na skuteczny podryw. Zawsze wydawało mi się, że te „sposoby na podryw” to tak tylko dla śmiechu i zgrywy. Dziś mam już kilka lat doświadczenia w życiu i dowiedziałem się, że jednak nie! Że faceci serio wymieniają się sposobami na podryw dziewczyn, laseczek, dupeczek, świnek itd. Używając przy tym jeszcze mniej wyszukanych form językowych. To bardzo nieładne, ale to też wiele tłumaczy.

Jeśli jeszcze nie czytałeś, to przeczytaj koniecznie podkreślone tytuły:

Po czym poznałem, że mam dobre „branie”?

Seks i przemoc

Seks nastolatków

Nie podrywam dziewczyn

Nie podrywam, bo wydaje mi się to zwyczajnie głupie. Bardzo cenię sobie dziewczyny, kobiety, ale zamiast podrywać wolę po prostu rozmawiać. Uważam, że ze zwykłej uprzejmej rozmowy może wyniknąć o wiele więcej niż z gry pozorów w trakcie podrywu. No i rozumiem też, że podryw ma na celu zaciągnięcie ww ofiary do łóżka? Bo chyba nie podrywa się dziewczyn na dyskotece, żeby zakładać z nimi rodziny prawda? Nie wiem, wyprowadźcie mnie z błędu jeśli się mylę. Dochodzimy w każdym razie do kolejnej ważnej rzeczy: to dziewczyny w kwestii budowania całego podrywu mają więcej ‚do gadania’. Bo to dziewczyny:
1. przygotowują się od zewnątrz (robią się na bóstwo)
2. przygotowują się od wewnątrz (idę poznać jakichś fajnych chłopaków, a kto wie, może coś więcej)
3. wystawiają się w charakterze ofiary (o tutaj jestem, zdobądź mnie)
4. Robią pierwszy krok (np spojrzą w oczy z drugiego końca sali na dłużej niż sekundę) wtedy facet myśli, że to on podejmuje ten właściwy pierwszy krok. No to panowie nie. To ona podjęła ten krok za Was, ale idziecie w dobrym kierunku.

I wiecie co? W ogóle mnie to nie interesuje, bo to by była gra prosta jak zabawa w ciuciubabkę z rybką akwariową. Ona Ci nigdzie nie ucieknie, bo ona przecież nie ma nóżek! Dlatego ja uwielbiam rozmawiać, wymieniać uprzejmości, spędzać czas na bardziej wartościowej dla mnie formie rozrywki. Nie raz i nie dwa powtarzałem, że ponad wszystkie formy rozrywki wynoszę dobrą i interesującą rozmowę, dyskusję, wymianę zdań. To najbardziej budujące, bo można poznać swoje towarzystwo i jednocześnie rozwijać się samemu odpowiadając sobie na padające w trakcie dyskusji pytania. Tylko rozmowę trzeba umieć prowadzić! Pogadanki z rodzaju „Cześć, dawno tu przychodzisz?” można sobie wsadzić w skarpety. O czym więc rozmawiać? Jeśli stawiasz sobie takie pytanie to już jest dość słabo. Tematy są wszędzie, a z fanką wypraw górskich nie porozmawiasz raczej na wcześniej przygotowany temat chińskich komiksów. Chociaż nie wiem… ja jestem na tyle pewnym siebie skurczysynem, że pewnie dałbym radę i byłoby nawet zabawnie. Tylko, że ja bym nie próbował poderwać dziewczyny na śmieszną gadkę o chińskich bajkach. Ja bym po prostu chciał spędzić miło czas i może dać kilku osobom powody do szczerego uśmiechu. Wszystko. To mnie buduje. To tworzy moją osobowość, pewność siebie i przekonanie o własnej wartości. Nie to za jakiego ja się uważam, tylko to jak ludzie się w moim towarzystwie czują.

Wróćmy na chwilę do baru

Przychodzimy z kumplami do knajpy, odwieszamy kurtki, zamawiamy piwo rozglądając się po barze. Siadamy wyciągając z kieszeni portfele i telefony(nie wiem po co to robimy, ale zawsze to robimy) i rozglądamy się po sali za dziewczynami. Wróć. Oni się rozglądają. Ja słyszę tylko ciągle „Widziałeś tamtą w rogu jaka rura?A ta przy barze, ale bym ją.” – „Nie Stary, nie widziałem, bo przyszedłem napić się z Tobą piwa i pogadać. Jak będę chciał cieszyć wzrok mięsem to pójdę do mięsnego i popatrzę do lodówek.” I też mierzi mnie używanie w przestrzeni publicznej tych wszystkich średnio wyszukanych słówek (których jest sporo w tym materiale, dla potrzeb dydaktycznych), bo jak można powiedzieć o dziewczynie rura / dupa / cizia / lala/ nawet niuńka, czy laska? To jest słabe. W rozmowach prywatnych co kto woli, sam czasem rzucę jakiś mało wyszukany epitet celem dopasowania się do poziomu rozmowy, ale w przestrzeni publicznej, albo na forum kilkuosobowym? Słabizna. Ja bym się nie kwapił, by podrywać jakąś tam rurę z kąta. Co to za rozrywka z rurą, z lalką, albo z jakimś innym rzeczownikiem z kategorii „natura nieożywiona”? Tak więc siedzę sobie i nie rozglądam się po knajpie i to zupełnie niechcący „działa”, bo gdy tylko oni wychodzą na papierosa, to ta wcześniej wspomniana „rura” siada obok mnie i nawijamy sobie jakiś tam makaron na uszy. Ja nie mówię, że to jest stuprocentowa skuteczność, ale zdarzyło mi się tych sytuacji tyle, że na palcach nie zliczę. Swoją drogą zabawne, że kiedyś uważałem palenie za świetny sposób nawiązywania kontaktów, niepalenie też okazuje się całkiem skuteczne.

W każdym razie nie szukam tych rozmów, chociaż cieszę się, że to one same mnie znajdują, choćby i dla krotochwili. Ja za to chętnie zamienię słówko z przemiłą Panią właścicielką, która czasem nalewa mi piwo przy barze. Pani właścicielka może mieć 50-60 lat i jest po prostu fajną kobietą, życzliwą i uśmiechniętą.

Komplementuję Panią „starszą” – to działa

Mnie nie interesują dziewczyny do podrywania

Tutaj jest też przepaść, prawdopodobnie jeśli idziesz gdzieś podrywać dziewczyny to interesują Cię zupełnie inne egzemplarze, niż ja bym uznał za wartościowe. One znajdą Cię bez większego problemu. I bardzo dobrze. Są ludzie, którzy po prostu lubią seks i nie szukają trwałego związku. Nie widzę w tym nic zdrożnego. Bardziej nie na miejscu uważam stwarzanie tych cholernych pozorów z rodzaju „nie jestem łatwa”, „ja nie jestem jednym z tych”. Przecież można by się pouśmiechać, popatrzeć sobie w oczy i po prostu wiedzieć, że wieczorem będzie bang. Wiadomo, że nikt nie powie otwarcie „Zagadałem bo bym Cię wziął na tego tego”, nie ze względu na to, że to by było chamstwo i skończyło by się niepowodzeniem (chociaż nie jestem przekonany patrząc na niektóre egzemplarze), bardziej dlatego, że lubimy się kusić, pobawić, pograć, podpuszczać, sprawdzać itd. Ale nie oszukujmy się, nie mówmy, że przyszliśmy na disco, żeby pograć z kimś w szachy i podyskutować o chińskich bajkach, taternictwie i utrzymaniu czystości cielesnej do ślubu.

Lubicie seks? Super. Każdy lubi. Niektórzy są cholernymi niepostępowymi monogamistami jak ja. Niektórzy o monogamii czytali tylko w encyklopedii, a inni nie czytali nawet encyklopedii, ale każdy lubi seks! Nie widzę też problemu w tym, żeby się do swojego zamiłowania przyznać.

Złota reguła podrywu

Tak więc jaki jest mój sposób na powodzenie u dziewczyn? Nie wiem. Nigdy nie podrywałem dziewczyn. Jak widać – to działa.

To też kwestia tego, że zawsze byłem w długotrwałych mocnych związkach i było mi po prostu łatwiej ignorować wszystkie te symptomy, zwiastuny i znaki. Gdybym jednak dzisiaj miał pójść na miasto i poderwać jakąś dziewczynę to zrobiłbym pewnie dokładnie to samo co zawsze. Po prostu poszedłbym do baru, zamienił dwa słowa z barmanką, wymienił tylko jedno krótkie spojrzenie i uśmiech z tą wybraną a potem to już poszłoby z górki. No… a jak nie dziś to jutro. Nie wszystko udaje się od pierwszego razu. To żaden powód do zawodu.

  • szefu

    jak tylko koledzy wyszli na szluga, niunia z drugiego końca sali się sama przysiadła akurat do ciebie….. a potem cie pewnie mama do szkoły obudziła

    • Gdyby się przysiadały akurat do kogoś innego to nie miałbym o czym pisać :D

Top
%d bloggers like this: