You are here
Home > Sport i turystyka > Jak zdobywać szczyty w dziesięciu krokach

Jak zdobywać szczyty w dziesięciu krokach

Tytuł tego wywodu na pewno nasunął Ci czytelniku myśli przeróżne, tym bardziej te sprośne, bo w sumie też jakie by innsze być mogły… Bo uważasz… w górach jest jak w piździe, mokro, ślisko i czyhają w nich niebezpieczeństwa. Dlatego baczne Twe zmysły być muszą, abyś stawić mógł czoła przeciwnościom wszelakim wzniósł się na wyżyny swych możliwości cielesnych… i wlazł w końcu na ten pieprzony, niebezpieczny, ostry szczyt!

 

PS271142

Tak samo jak zabierałeś się za swoją pierwszą Pannę od przedsionka, lub od zakrystii… to samo uczucie towarzyszyć Ci będzie zdobyciu górskiego Punktu G (GIEWONTU!), tak, owszem możesz zwiędnąć po drodze i tyle będziesz z tego podejścia miał, ile śmiechu tej Twojej pierwszej wybranki… Wstyd jak beret.

Jednakże ku pociesze Twego EGO i podniecenia na myśl zdobycia wierzchołka przedstawię Ci kilka banalnych wręcz zasad, które pozwolą Ci na zaliczenie i tego obiektu.

A oto i One:

  1. Chcesz, żeby było miło i komfortowo?

    Weź bracie ze sobą nieco ciepłego i nieprzemakalnego ubrania, coby Ci to i owo nie zmarzło, lub zmokło powodując chorobę, lub inne nieprzyjemności.

  2. Chcesz dojść?

    Załóż trochę bardziej wytrzymałe obuwie niż jakieś szmaciane trampki, lub inne płaskie jak deska adidasy. Może i nogi nieco się spocą ( w sumie taka ich natura jakbyś nie wiedział), niemniej jednak kamyczki nie będą Cię uwierały w twe delikatne stópki, bo podeszwa butów górskich nie pozwoli na to, a i wypierdolić się będzie trudniej.

  3. Mało siły?

    Posil się, żarcie to podstawa, także nie szczędź sobie zrobienia choćby dwóch, trzech kanapek coby pary Ci nie zbrakło, abyś parł do przodu. Mimo iż pewnie dbasz o swoją zajebistą figurkę, weź nieco słodkości, gwarantuje odlot jak żaden inny. Słodycze powodują przyrost energii, a np. zawarty w czekoladzie magnez zmniejszy nieco objawy zmęczenia. Trudne?? Proste!!! Warto także abyś pamiętał o wodzie, tak wodzie nie wódzie. Wysilając się produkujesz pot, śmierdzący… ale i tak tą wodę musisz w sobie uzupełnić, aby nie uschnąć na wiór i nie rozsypać się na szlaku. Myślisz, że ktoś to posprząta?

 

_MG_0192

  1. Nie męcz się !

    Z siatami foliowymi do transportu ekwipunku daleko nie zajdziesz. Lub łapy po drodze Ci odpadną. Jest taki sprytny wynalazek jak PLECAK, co pozwoli Ci mieć ręce na wolności (zawsze przecież możesz spotkać w górach fajną koleżankę… i wesprzeć ją przy wchodzeniu). Poza tym Ty sam będziesz miał lepiej i łatwiej przez taki układ. A i zmieścisz więcej potrzebnych Ci rzeczy.

  2. Przyświeć sobie!

    Tak, bywa tak czasami, że robi się ciemno (też się zawsze temu dziwię…), ale latareczka często pomaga bez szwanku powrócić do chatki drewnianej z ciepłym kominkiem.

  3. Zabezpiecz się!

    Bardzo ważny punkt, który okazać się może zbawienny w wielu momentach. Mowa tu oczywiście o przyborach aptecznych, ot choćby takie głupie plastry… Wyobraź sobie, że skały potrafią być czasem ostre. Chwila Twojej nieuwagi przez rozkojarzenie zajebistym widokiem i nagle czujesz, jak krew spływa Ci po nodze jak z kranu. Tu oprócz plastrów przyda Ci się także bandaż i kawałek gazy jałowej (kupisz w każdej aptece). Całość nie waży zbyt dużo, a serio może okazać się przydatna, nawet jeśli nie Tobie, to może innemu dzielnemu podróżnikowi. Nie każę Ci nosić ze sobą całego SZPITALA, ale choćby podstawowe elementy potrafią dać komfort podróży.

  4. Nie Zbaczaj!

    Z drogi… W górach łatwo jest pomylić, lub zgubić szlak. Niemniej jednak, jeśli jesteś na siłach finansowych, wykosztuj się tą „dychę” na podstawową choćby mapę. Nie tylko będziesz w stanie zlokalizować swoją osobę i w razie potrzeby odnaleźć, lub zmienić szlak, ale także łatwo zaplanujesz sobie trasę na dany dzień (tak, aby ją spokojnie przejść). Może i masz te swoje cuda technologiczne typu tablecik, lub telefonik z namierzaniem GIE-PE-ES, ale jak Ci bateryjka siądzie i nie wstanie, to palcem w bucie pomachać se możesz. Mapa to podstawa!!!

  5. Stay in Touch!

    Nawiązując do poprzedniego punktu i tych naszych nieszczęsnych smartfonów, co wytrzymują pół dnia na bateryjce, warto mimo wszystko je mieć przy sobie. Przyczyna jest najprostsza, w sytuacji zagrożenia jakiegokolwiek, masz możliwość wezwania pomocy, lub choćby powiadomienia konkretnych osób, gdzie jesteś, co robisz i dokąd zmierzasz. To także pozwoli na sprawniejsze poszukiwanie Twojego ciała. Topr zaoszczędzi w ten sposób na paliwie lotniczym i nie będzie musiał przeszukiwać każdej małej skałki. Korzyść obustronna.

  6. Nie jesteś u Siebie!

    Jeśli przebyłeś te setki kilometrów z nizin, zapewne zauważyłeś, że tu w górach czujesz się jakoś inaczej… Tak jakbyś mdlał i rozsadzało Ci banię. Otóż mój drogi, to nic innego jak klimacik, wyższe ciśnienie, rzadsze powietrze, standard! Takie zderzenie może spowodować szok organizmu, a także zawroty, nudności, zmęczenie i osłabienie. Dlatego warto abyś przez chwilę połaził sobie po niższych partiach, dolinach, abyś przyzwyczaił się do tego powietrza. No chyba, że wolisz lecieć dnia pierwszego na ten swój „Giewoncik” i dostać zadyszki, a resztę urlopu spędzić na rekonwalescencji w pensjonacie, lub gdzie tam sobie masz swoje miejsce.

_MG_0295

 

Dziesiątym punktem niech będzie zakończenie, pomyślisz, że z braku laku, ale tak nie jest. Tym ostatnim punktem czytelniku niech będzie Twoja głowa, a konkretnie jej środek, czyli MÓZG.

Tu nie będę Cię straszył, czy nakazywał… Zrobisz jak zechcesz. Mogę prosić o jedno, pamiętaj zabrać go ze sobą w podróż po górach, a robiąc z niego użytek, na pewno uda Ci się osiągnąć, nie jeden, nie dwa, może nawet nie trzy, a więcej szczytów. Jeśliś taki chojrak.

Top
%d bloggers like this: