You are here
Home > Lifestyle > Jesienna depresja – bzdura pisana patykiem i wymysł społeczeństwa.

Jesienna depresja – bzdura pisana patykiem i wymysł społeczeństwa.

A właśnie, że tak. Czegoś takiego jak „Jesienna depresja” nie ma, nie ma i nie będzie! Ha, zdziwiłem co niektórych? No to powiedz jeden z drugim jaka jest definicja depresji, co to jest? Raz, dwa, trzy… nabraliście wody w usta? No właśnie i tu jest kwestia. Jesienna aura od zawsze towarzysząc nam, daje w kość. Zarówno zimnem, opadami, ale i także złym humorem.

Przeczytaj

definicję zanim pomyślisz. Depresja to termin czysto medyczny, a ściślej psychologiczny, tudzież psychiatryczny. Zwał, jak zwał. Zacznijmy od definicji tego słowa, którego w obecnym okresie używamy nie mało:

„Depresja jest to zaburzenie charakteryzujące się różnymi objawami, które występują przez okres co najmniej 2 tygodni w postaci: zmian nastroju polegających na pogrążeniu się w smutku, przygnębieniu, wygaszeniu zainteresowań, utraty zdolności do odczuwania przyjemności oraz zaburzenia psychoruchowego.

Depresja jest z reguły wtórna, a pierwotnym podłożem jest lęk, nerwica, tłumienie emocji. Inne częste objawy pojawiają się w postaci: pogorszenia koncentracji, pamięci, procesów myślowych oraz zaniżenia poczucia własnej wartości.” [Źródło]

Niby proste, ale… Ale właśnie nie dla każdego . Depresja to bardzo szerokie pojęcie, ma wiele rodzajów, objawów, leczy się ją na różne sposoby. Ogólnikowo, jest ona zespołem kilku zachowań, m.in.: Obniżonego nastroju, smutku, przygnębienia, lęku, strachu, podenerwowania, napięcia, niepokoju.

Czy to wszystko zdarza Ci się jesienią i tylko jesienią? Z pewnością nie. Jesienny okres owszem, przynosi zmęczenie i smutek… ale nic poza tym. Nie jest to okres, który zdaje się nie mieć końca. Przychodzi grudzień, śnieg,  Mikołaj i zapominasz o smutku. Cud! Depresja minęła w niecałe 3 tygodnie! Gówno prawda, depresja to minimum 6 miesięcy walki, często przegranej. A to co minęło Ci przez miesiąc, to chwilowy stan, który masz Ty, twoja żona, matka, ojciec, brat, dziadek, brat dziadka i wujek Heniek z Ameryki też.  Tak jest to normalny czas, wpisany w naszą egzystencję od wieków i nie ma na niego lekarstwa! On po prostu musi minąć i już, kropka. Prawda jest taka, że w większości jesteśmy „meteoropatami”, co w skrócie oznacza, że zmiany pogody, głównie te „na gorsze”, działają na naszą psychę i dostajemy doła.

Ale o co chodzi?

O światło chodzi. Tak jak niezbędne jest ono w fotografii, tak samo w naszym życiu. To światło jest siłą napędzającą nas do działania, dzięki niemu czujemy się lepiej. Tak, jest to medycznie udowodnione. Światło działa na nasz organizm powodując w nim zmiany fizyko-chemiczne. Działa tak, że czujemy się lepiej, weselej i zdrowiej.  A skoro jesień przynosi deficyt promieni słonecznych, mamy ich mniej, to i czujemy się gorzej. Proste!

Nie dajmy się robić w balona.

Wmówiono nam, że jest coś takiego jak jesienna depresja. Ileż to razy słyszysz słowa: „O, idzie jesień, będę miał depresję”, „O Marek ma jesienną depresję”, „O, źle się czuję, pewnie to ta jesienna depresja”. Bardzo nadużywamy tego stwierdzenia, przez co uwierzyliśmy w nie.  Co więcej takie gadanie jeszcze pogarsza sprawę, powoduje, że jeszcze bardziej zamulasz, bo przecież masz depresję! Weź się ogarnij i puknij w łeb, czujesz się gorzej bo taka jest pora i już. Nie kombinuj nie wmawiaj sobie, nie słuchaj radia i telewizji, gdzie ciągle padają hasła „jesienna depresja, jesienna depresja, jesienna depresja”. To jest także chwyt marketingowy serwowany przez media, aby znów wcisnąć Ci jakieś gówno leczące „jesienną depresję”. Tak naprawdę taki lek nie istnieje. Bo przecież jak ma istnieć lek na coś, czego nie ma? Uwierz, że taki stan, jaki masz jesienią, nie wymaga od Ciebie szprycowania się tabletami psychoaktywnymi. Co najwyżej łyknij sobie witaminkę C.

Nie warto z byle powodu żreć jakiś świństw, aby teoretycznie poczuć się lepiej. Co więcej istnieje ryzyko, że jeśli będziemy chcieli się chemicznie wesprzeć i łykniemy coś nieodpowiedniego, możemy napykać sobie biedy… i na przykład wpędzić się w depresję. Nie warto!

Zaskoczyłem Cię zapewne, bo przecież wszyscy myślą i mówią inaczej. A co, masz wokół siebie samych lekarzy specjalistów i psychologów? Czy Ty w ogóle spotkałeś się kiedyś z takim kimś?

Jeśli nie, to nie powtarzaj wszystkiego co mówią inni, bo oni wcale mogę nie mieć racji.

NIE MASZ JESIENNEJ DEPRESJI, TWÓJ DZIADEK I BABKA TEŻ JEJ NIE MIELI. Nie zachowuj się jak pierdoła, tylko wyjdź na spacer jesienny i złap kilka promieni słońca, to Ci będzie lepiej. Mimo chłodu za oknem warto zrobić kilka kroków w parku, taka aktywność także pomoże na jesienną zamułkę. Pozbieraj kasztanów i poskładaj ludziki na wykałaczkach. Tylko koniecznie wybieraj uśmiechnięte kasztany, coby było weselej.

  • Ja to w ogóle uwielbiam te wszystkie reklamy środków na nieistniejące choroby. ^_^

    W innym wpisie można sobie zrobić test na wirusa CF: http://malecontent.pl/cerebrofalloza-niebezpieczna-choroba/ xD

    A ludzie i tak codziennie rano gadają, czy to w domu, pracy, czy w sklepie. „Booooże, co za pogoda.” Nieważne jaka jest pogoda, zawsze to samo. A ja im mówię „taaaaaki wuj!” Wpadam dzisiaj do sklepu po południu i słyszę „Pogoda pod psem co?” no to ja walę „Paaaaanie, moja ulubiona! Chłodno i mżawka. Zapach w powietrzu taki, jakbym w lesie przy wodospadzie stał i zapach mokrego mchu z zapachem lasu wciągał. Zapach mojego dzieciństwa!”.
    Można? :) Można. :D

Top
%d bloggers like this: