You are here
Home > Lifestyle > Nie jesteś zwycięzcą

Nie jesteś zwycięzcą

Wiesz co mnie najbardziej wkurza w mowach motywacyjnych?

Nie to jakie są, bardziej to, czemu służą. Umówmy się: mowy motywacyjne w internecie może jeszcze nikomu nie pomogły, ale też nikomu nie zaszkodziły, jednak zdecydowanie więcej mów motywacyjnych wygłaszanych jest codziennie w firmach, w korporacjach. Ich ostatecznym celem nie jest zwiększenie motywacji pracowników, tylko zwiększenie obrotu firmy, zwiększenie wydajności. Co w tym złego? W tym punkcie jeszcze nic, bo przecież po to zakłada się firmy, żeby zarabiały pieniądze. Po to zatrudnia się ludzi, żeby płacić im część z tego, co sami dla firmy zarobią. Tak to działa. Gorzej jeśli opiera się to na kłamstwie.

Kim jesteś? Jesteś zwycięzcą!

Nie, nie jesteś zwycięzcą. To, że stanąłeś ponad tym i bez większych problemów umyłeś rano zęby, nie czyni Cię pogromcą szczoteczek do zębów, a tym bardziej życia. Trenerzy personalni często odwołują się do tak prozaicznych czynności, bo wiedzą, że osoby, które tego słuchają, nie odniosły w życiu większych sukcesów. W firmach dodatkowo zaznaczają:

Już się tutaj dostałeś, zwyciężyłeś! Byłeś lepszy od setek innych osób, które wysłały swoje CV, pokonałeś je na rekrutacji, bo jesteś najlepszy!

Nie wiem czy wiesz, że wiele korporacji podczas rekrutacji na szeregowe stanowiska przeprowadza psychotesty. Osoby o silnych przywódczych charakterach i z wysokim ilorazem inteligencji… są odrzucane. Stanowią kłopot, trudniej nimi zarządzać. Dobry szeregowy pracownik nie powinien mieć własnego zdania. W tak zrekrutowanej grupie najlepiej potem krzyczeć:

Każdy może zostać zwycięzcą, każdy może zostać kierownikiem, dyrektorem, prezesem! Absolutnie każdego stać na awans, to tylko następstwo dobrej, ciężkiej pracy.

Największe #GÓWNOPRAWDA na świecie. Nie każdy może awansować, nie każdy będzie kierownikiem, a prezesem zostanie może jedna na tysiąc pięćset osób. Tak po prostu jest. 99% z nas – to zwykli szarzy ludzie, którzy do końca życia będą tyrać na szeregowych stanowiskach. Prawda boli? Skądże znowu. Po prostu trzeba to zrozumieć i przywyknąć. Większość z nas nie ma szans na życie w luksusach, szybkie samochody i wille z basenami. Problem?

Jeśli ktoś mówi Ci, co możesz osiągnąć, kim możesz być i jak wielki sukces Cię czeka, to nie wierz w to, o ile nie mówi tego Twoja Mama. Tak mówi się do dzieci. Dzieciaki trzeba motywować, trzeba pobudzać ich wyobraźnię, żeby obierały cele w życiu. Robienie tego z dorosłymi ludźmi to zwykłe sprowadzanie ich umysłów do poziomu sześciolatków.

Będąc dziećmi jesteśmy najbardziej zawziętymi osobami na świecie. Jeśli mamy jakiś cel, to go realizujemy za wszelką cenę. Chcemy dostać zabawkę, chcemy do rąk coś z półki, chcemy pieska, chcemy dobrze się bawić. Realizujemy to czasem szantażem i płaczem, czasem podstępem, w ostateczności niechętnie chcemy na to zapracować. Jeśli ktoś dorosły zachowuje się nadal w ten sposób to powiemy, że jest infantylny, że buja w obłokach itd., ale jeśli powie to jakiś Trener Personalny to wyniesiemy go na rękach ku światłu. Fuck Logic! Osoby, które mają odnieść sukces nie potrzebują żadnej mowy motywacyjnej poza tą od Mamy i Taty. Robią swoje i robią to dobrze.

Mowy motywacyjne nie są dla zwycięzców – są dla przegranych!

Te mowy kierowane są do osób, które potrzebują motywacji. Potrzebują… bo jej nie mają. Nie odnoszą sukcesów i nie mają predyspozycji do zdobywania stołków i awansów finansowych. Pamiętaj o tym! Musisz mieć tego świadomość i stać ponad tym. Zrozumieć na czym to polega. Zrozumieć, po co ktoś chce Tobie wmówić, że możesz osiągnąć wiele więcej niż masz. Zastanów się też, czy potrzebujesz mieć więcej, bo dążenie za wszelką cenę do sukcesu i odniesienie kolejnej porażki, może zawieźć Cię na krawędź wieżowca.

Możesz być szkolnym woźnym, możesz być prezesem korporacji, możesz być kasjerką w Tesco. To nigdy nie powinno determinować Twojego życiowego sukcesu i poziomu szczęścia. Jesteś Janem Kowalskim, jak ja.

 

  • 99% z nas – to zwykli szarzy ludzie, którzy do końca życia będą tyrać na szeregowych stanowiskach – może i nie masz zawsze wpływu na pewne sytuacje, ludzi i ich wybory, ale to Twoja decyzja, że nic nie robisz. Rozumiem – często nawet ciężka praca nie sprawi, że dostaniesz ten awans, bo ktoś, kto ma znajomości zgarnie ci tą posadę sprzed nosa. Ale to, czego się nauczysz, to Twoje. I jeśli w tej firmie Ci się nie powiedzie, to możesz startować do innej lub otworzyć własny biznes. Nawet jeśli urodziłeś się w biednej rodzinie i masz trudny start, to od Ciebie zależy czy będziesz się uczył, czy nie.

    • Dokładnie o to chodzi – a żadna mowa motywacyjna o myciu zębów i wiązaniu butów tego nie zmieni. Te decyzje są w człowieku, w jego charakterze. Mowa motywacyjna może kogoś pobudzić na chwilę, ale to będzie słomiany zapał.

      Poza tym dziwię się, że po publikacji tego materiału bardzo często spotykam się z przytoczeniem „biednej rodziny” – w moim światopoglądzie po prostu nie istnieje takie pojęcie i nieco ciężko jest mi zrozumieć jaka jest różnica między ‚biednym’ a ‚bogatym’ człowiekiem. Biorąc na tapet wymiar finansowy, to pewnie bogatym jest łatwiej w życiu jako tako, ale przecież… ilość pieniędzy nie definiuje poziomu życiowego sukcesu. Wydaje mi się, że nawet trudniej przeskoczyć jakąś poprzeczkę, dosięgnąć jakiegoś sukcesu, jeśli startuje się w już wygranym życiu.

      • Zdaniem wielu ludzi pieniądze = sukces. Taki stereotyp. To jest główny problem.

        • Prawda. Powiedziałabym też, że nie tylko stereotyp, ale często i miara poczucia własnej wartości. Na zasadzie „zarabiam dużo = jestem kimś”.

          • Taki schemat do głowy wbijają nam od najmłodszych lat rodzice, prasa, telewizja, Internet. W szkole liczą się tylko piątki i szóstki. W pracy doceniają Cię tylko za wyniki. W sporcie medale dostają tylko najlepsi.

          • Dokładnie. Ale skoro jesteśmy już tego świadomi, to zawsze możemy żyć inaczej.

  • Moim zdaniem w cale tak nie jest. Mowy motywacyjne nie są dla przegranych, ale dla wszystkich, bo każdy ma lepsze i gorsze momenty w swoim życiu i czasami po prostu potrzebuje kogoś, kto mu da tzw. kopa i zmobilizuje do działania. Dla jednego będzie to osoba bliska, dla innego człowiek wygłaszający mowy motywacyjne.

    Osoby tworzące mowy lub poradniki motywacyjne nie zarobią za nas pieniędzy, nie znajdą lepszej pracy, nie założą rodziny, nie zmienią życia. Osoby takie, jeżeli faktycznie wiedzą co mówić i wiedzą jak mówić, po prostu zmotywują tych, którzy czują potrzebę zmiany i w tej zmianie pomogą. Już sam fakt sięgnięcia po takie porady to oznaka tego, że jednak w danej osobie kiełkuje myśl o potrzebie rozpoczęcia pracy nad sobą. Najważniejsza w procesie zmiany życia jest wiara w osiągnięcie celu (nieważne jakiego), a trenerzy ten cel pomagają określić i wskazują do niego drogę. Nie ważne, czy słuszną. Ważne, że dana osoba z tyłu głowy ma świadomość, że działa wg określonego planu, a jego realizacja przyniesie jej sukces. Takie wsparcie dla wielu jest istotne i pomaga.

    Oczywiście słusznie Autor wskazuje, że nie każdy dorobi się willi z basenem lub innego – odmiennego dla każdego z nas – desygnatu absolutnego szczęścia. Jeżeli jednak mowa motywacyjna da komukolwiek impuls do działania i zmiany na lepsze choćby niewielkiego fragmentu życia, który mu nie odpowiada, to w mojej ocenie warto po taką mowę sięgnąć. Nawet najwięksi i najbardziej przebojowi potrzebują czasem przewodnika, który powie im, w którą stronę skręcić (vide popularność korzystania z pomocy psychologów i psychoterapeutów wśród tzw. ludzi sukcesu). Co więcej, każdy z nas potrzebuje motywacji, przy czym różne są jej źródła. Lepiej robić cokolwiek, w tym np. sięgnąć po nagrania motywacyjne, niż poddać się na starcie i godzić się z rzeczywistością, która nas nie satysfakcjonuje.

    Pozdrawiam!

Top
%d bloggers like this: