You are here
Home > Lifestyle > O idolach, o autorytetach

O idolach, o autorytetach

„Kto jest Twoim (największym) idolem?” Słyszałem to pytanie wielokrotnie. Czasem kierowane do mnie, czasem kierowane do kogoś w moim otoczeniu. Zwykła sprawa. No… nie do końca. Nie dla mnie.

idol

1. «osoba będąca obiektem czyjegoś szczególnego podziwu, graniczącego z kultem»
2. «wyobrażenie bóstwa będące przedmiotem kultu»
Tyle mówi Słownik Języka Polskiego o słowie „idol”, a pierwsze co przychodzi nam na myśl po usłyszeniu tego słowa to postać z pierwszych stron gazet, pewnie ktoś z telewizji, pewnie chodzi o jakiegoś piosenkarza. Tak się kojarzy. Mi samo słowo „idol” przez dzisiejsze media też kojarzy się w ten sposób, więc wolę zastępować je słowem autorytet.
Kto jest moim idolem? Kto jest moim autorytetem?
Osoby które mnie znają mogą myśleć o jakimś wybitnym naukowcu, o wyśmienitym muzyku, o wielkim myślicielu. Osoby które naprawdę mnie znają, wiedzą, że żadna z osób publicznie znanych nie ma prawa ubiegania się o rolę autorytetu w moim życiu. Oczywiście szanuję wielkie dzieła mistrzów, jednak ci wielcy są mi bardzo obcy, są nam bardzo dalecy. Gdzie więc mamy szukać naszych własnych prywatnych mistrzów? Obok siebie! Są w zasięgu ręki!
Znam osobiście wszystkich moich idoli!
Dokładnie tak! Naszymi naturalnymi, pierwszymi, największymi autorytetami są nasi rodzice. Są tacy duzi, tacy mądrzy, tak bardzo wszystko wiedzą, potrafią zrobić tyle rzeczy, mówią do nas mądre słowa, opowiadają bajki, potrafią zrobić jeść, potrafią utulić do snu, potrafią ukoić ból, przykleić plaster. W ogóle mają plaster! Są super! Ta ogromna fascynacja powoli rozmywa się w okresie buntu, żeby wrócić ze zwielokrotnionym szacunkiem po kolejnych dziesięciu latach. To są prawdziwi idole, to są prawdziwe autorytety.
Dziś w kanonie moich idoli/autorytetów mógłbym wymienić kilka osób. Każda z nich miała znaczący wpływ na moje życie. Są to rodzice. Są to wspaniali dziadkowie. Jest też kilka miejsc szczególnych w moim postrzeganiu świata, w mojej codziennej prozie życia ukształtowanej przez najbliższą rodzinę jest kilka specjalnych osobistości.
Jedną z tych wielkich osobistości jest mój Wujek. Wujek przez duże „W”. Prawdziwy ojciec, syn, mąż. Cholernie inteligenty, do tego błyskotliwy i z ogromnym poczuciem humoru. Z jednej strony wielki i silny chłop na schwał, z drugiej strony człowiek operujący delikatną, skomplikowaną i ekstremalnie szczegółową pajęczyną połączeń neurologicznych zarządzających ogromnym poziomem intelektu i mądrości, z trzeciej strony, osoba wrażliwa, ale też mocno moralnie ustabilizowana. Imponuje mi! Zawsze mi imponował.
Idole z czasów szkolnych.
No przecież wiadomo, szkoła średnia, bardzo szybka wymiana myśli ze znajomymi, subkultury, muzyka, film, głowy otwarte na wszystko, tylko nie na to co blisko i na wyciągnięcie ręki. Całe wielkie i ogromne błogosławieństwo, że otoczyłem się świetnymi znajomymi, kolegami, przyjaciółmi. Całe szczęście, że w ogóle tam byli, że w ogóle tacy się znaleźli! Otaczałem się ludźmi mądrymi, nawet nie chodzi o jakichś super-mózgów naukowych, chodzi o taką zwyczajną ludzką mądrość, o wrażliwość, o trzeźwość oceny sytuacji, o racjonalne myślenie. W tamtych czasach poznałem (myślę, że wszyscy poznaliśmy) swoich kolejnych idoli. Nie były to gwiazdy ekranu. Nie były to najpopularniejsze osoby w szkole. To byli nasi wspaniali i ogromnie utalentowani nauczyciele i wykładowcy. Dokładnie tak. Dokładnie oni.
Jak belfer może być Twoim idolem?
Oj może. Zapewniam. Byłem barwną osobą w szkole, dawałem się we znaki nauczycielom i dyrekcji… przez to samo zwracałem na siebie większą ich uwagę i wiecie co? Jedni skreślili mnie z góry długą czerwoną kreską, ale inni wyciągnęli do mnie rękę. Wyciągnęli ją tak daleko, że nie mogłem jej uniknąć, musiałem ją złapać. Musiałem pójść za ich głosem. Wyobrażacie sobie pewnie, że przychodzili do mnie i mówili „Piotrek, chodź pójdziemy, chodź pogadamy.”. Nic z tych rzeczy. Oni wiedzieli, że to mnie tylko zniechęci. Oni znali sposób, oni mieli radę.
Jednym z tych autorytetów jest Pan Marek P. nauczyciel przedmiotów fototechnicznych. Potrafi zwyczajnie zachęcić do nauki. Potrafi zaimponować swoją wiedzą, swoją sprawiedliwością, swoimi metodami. Człowiek, który zawsze chce otwierać nasze głowy, nauczyciel który zawsze ceni sobie to, żebyśmy myśleli. Nie chodzi mu o to, żebyśmy powtarzali wykute na pamięć notatki, zawsze w nas wierzy, zawsze stara się pobudzać nasze potrzeby intelektualne. Potrzeby o których nawet nie wiedzieliśmy. Ktoś taki potrafi zrobić wrażenie. Ktoś taki swoimi metodami może zasłużyć na miano autorytetu, idola. Potrafi pokazać cechy tak szlachetne, że grzechem byłoby nie starać się ich naśladować.
Kolejnym z doskonałych wykładowców jest pan Roman Ż. Sam nazywa się Marysią, całkowity wariat, kosmita do sześcianu, nienormalny dziadzio rzucający misiami żelkami po sali. Haha! To tylko pozory. Tak po prawdzie jest on doskonałym mentorem. Na wykładach o pomiarach densytometrycznych potrafi zawrzeć ukrytą między wierszami naukę o sensie życia, o prawości, o potrzebie dokonywania życiowych wyborów zgodnie ze swoim sumieniem. Doskonały mentor, który samym swoim serdecznym uśmiechem potrafi uspokoić zdenerwowanego żaka przez egzaminem. Człowiek ‚do rany przyłóż’. Jest ogromnie religijny, ale nigdy nie słyszałem, żeby kogokolwiek zachęcał do religijności. Jego ogromną mądrość trzeba czytać między wierszami, jednak dla wprawnego słuchacza jest otwartą księgą. Księgą niekończącej się nadziei i wiary w drugiego człowieka, w życiową mądrość. Człowiek z pasją. Człowiek otwarty i zawsze gotowy na przyjęcie drugiego człowieka. Wzór. Autorytet. Idol.
Pomyśl o swoim życiu. Pewnie masz więcej idoli w zasięgu ręki niż myślisz.
Myślę, że wymieniłem najważniejszych dla mnie w tym momencie, znalazłoby się jeszcze kilka osób, zawsze jest jeszcze ktoś ważny, to może być kumpel, przyjaciel. Trzeba jednak pamiętać, że nie ma ludzi idealnych. Można kogoś szanować za jego ogromną wiedzę i doświadczenie, jednak musisz zdawać sobie sprawę z tego, że popełnił pewnie wiele życiowych błędów. Każdy z nas je popełniał. Nie ma ludzi bez skazy. Nie ma ideałów. Autorytety występują tylko w określonych dziedzinach, a nikt nie sprzeda Ci gotowego przepisu na życie. Zbieraj mądrość, korzystaj z każdej okazji by to robić. Masz szansę. To odróżnia Cię od skały.
Top
%d bloggers like this: