You are here
Home > Lifestyle > Pan Wojtek to najlepszy coach na świecie!

Pan Wojtek to najlepszy coach na świecie!

Zauważyłem jakiś czas temu, że istnieją dwa typy trenerów. Chciałbym to strywializować i mocno generalizować na potrzeby tego wpisu.  Zapraszam:

1 . Trenerka fitness dla Pań – patrzcie jaka jestem zajebista!

Stoi przed grupą kobiet i z uśmiechem na twarzy podskakuje w rytm muzyki. Mówi co trzeba robić. Mówi „A teraz wypad lewą nogą w tył, bardzo ładnie. Zwróćcie uwagę na mój napięty pośladek i linię łydki, tak dokładnie ma być. I teraz ręka w górę i jedziemy dalej…”. Kobiet w grupie jest dużo, ale trenerka mówi do wszystkich na raz skupiając się na swojej osobie. Przedstawiając wszystko swoją osobą. Dając przykład swoją osobą. Cała uwaga na sali jest skupiona na niej. Odwróćcie się teraz oczyma wyobraźni i spójrzcie na salę. Każda laska robi coś innego, każda inaczej, każda na inną wysokość podnosi nogę, czasem lewą zamiast prawej itd…  Mimo woli u dziewczyn występuje myślenie „Chciałabym być tak jak ona. Chciałabym umieć to co ona.” no i czasem w opcji dochodzi „…chociaż mnie denerwuje zarozumiała jedna”

2. Trener na siłowni – zobacz jaki jesteś zajebisty!

Stoi obok ciebie, przygląda się chwilę i z zainteresowaniem mówi: „Świetnie chłopie, możesz teraz zwiększyć trochę obciążenie. Napnij. Dobrze. Widzisz jak Ci się triceps od tego napina? Tak ma być! Musisz go czuć, musisz wiedzieć czym pracujesz.”. Trener może być górą mięśni, a może być Panem Wojtkiem z brzuszkiem. To jest nieważne, bo trener skupia całą uwagę nie na sobie, tylko na trenującym (zobaczcie jak wyglądają trenerzy piłki nożnej). To działa. Trener podchodzi do kilku osób skupiając całość uwagi na danej jednostce i ładuje energią, siłą i wolą walki. Uczy! Zobaczcie jakich słów używa. Nie mówi „zobacz na mnie jak to robię”, mówi „spójrz na siebie, na swój organizm, na swoje mięśnie”, nie pozwala na to, żeby trenujący się z nim porównywał. Bo takiego porównania nie ma. W momencie w którym myślisz „chcę być taki jak on” – ograniczasz się do jego horyzontu. Nie ograniczaj się, nie po to trenujesz. Pan Wojtek będzie Cię tego uczył. Pokaże Ci, że sam wyznaczasz sobie granice, jeśli w ogóle jakieś są.

To był bardzo przerysowany przykład, ale w życiu spotykasz tych ‚trenerów’ na każdym kroku.

Druga kategoria to kolejno – Pan Wojtek z siłowni, może 2-3 doskonałych szkolnych nauczycieli których spotkałeś w życiu, ale przede wszystkim Twoja Mama, Twój Wujek, Twoja Babcia. Nigdy nie wiesz kiedy trafisz na tego trenera. Możliwe, że rozmawiasz z nim codziennie rano w warzywniaku. Tych ludzie nie jest wiele, ale są wszędzie i są piękni.

Pierwszy rodzaj trenerów to większość nauczycieli z którymi się w życiu spotkasz. Każdy celebryta prowadzący życie publiczne (patrz co ja robię, patrz jak mi dobrze, patrz jak mi niedobrze, ale patrz co u mnie) i to nawet jakieś pomniejsze gwiazdy instagrama itd. Działa tak wielu z Twoich znajomych… i teraz uwaga na to co mówię: Każdy coach, każdy trener personalny od rozwoju osobistego mieści się w tej kategorii.

Trener personalny, rozwój osobisty, motywator, coach.

Zerknijcie na mowy motywacyjne. Większość z nich wygląda tak:

1. Jestem facetem takim jak Ty i kiedyś miałem przeciętne życie, coś mi się nie udawało. Ja jestem – patrz na mnie.

2. Chciałem czegoś dokonać i miałem plan, ale po pierwszej próbie wszystko spaliło na panewce. Bo (ja) nie miałem motywacji.

3. Spojrzałem wgłąb siebie i znalazłem źródło siły – postawiłem sobie cele i zacząłem je realizować. Ty też możesz to zrobić – tak jak ja.

4. Odniosłem sukces bo ciężko pracowałem. I Ty możesz odnieść sukces taki jak mój.

Widzicie to? To kłamstwo jest okrutne, bo każdy z coachów będzie wmawiał Ci, że jest takim Panem Wojtkiem, że skupia się na Tobie, że patrzy wgłąb Twoich potrzeb. Prawda jest taka, że w dalszym ciągu jest tą cholerną trenerką od fitnessu, tak naprawdę skupia uwagę na sobie i każe się do siebie porównywać. Porównuje się do Ciebie, żeby oszukać Twoją czujność. Myślisz, że jest takim kolesiem jak Ty, właśnie przez to porównanie, ale to jest błąd. Nie można się porównywać do nauczyciela. Takie porównanie nie istnieje.

Coacha nie interesuje co się z Tobą stanie. Osiąga swój wynik. Idzie na ilość, nie na jakość. Tacy trenerzy ograniczają nam horyzonty i moim zdaniem w większości przypadków szkodzą nam wytwarzając w nas złudne wrażenie sukcesu, którego nie odnieśliśmy. Doskonale nami manipulują i oddziałują na nasze emocje. Robią to bezbłędnie. Spytaj się tylko siebie, czy Twoje emocje powinny pochodzić z zewnątrz, czy od wewnątrz? Ty decydujesz o tym co czujesz, czy trener? Ty decydujesz, że smakuje Ci szpinak, czy tę decyzję podejmują Twoi rodzice, społeczeństwo, koledzy? Ty wybierasz który zapach perfum najbardziej Ci się podoba, czy robi to ktoś za Ciebie? Pierwszy lepszy Mateusz Grzesiak schowa całą perfumerię do szuflady i da Ci do powąchania 5 zapachów uśmiechając się ‚serdecznie’ – a Ty będziesz się cieszyć, że masz wybór i możesz sam zdecydować. Wybierzesz jeden z pięciu i będziesz cieszyć się swoją własną, mądrze podjętą decyzją, usłyszysz „Doskonale wybrałeś! Wiesz o co chodzi, znasz się na rzeczy! Osiągnąłeś sukces bo uwierzyłeś w siebie, przebiłeś bariery, odrzuciłeś ograniczenia i zwyciężyłeś sam ze sobą!”. Myślisz, że poszerzasz swoje horyzonty, a tak naprawdę zostajesz  okrutnie ograniczony.

Perfumerię łatwo sobie wyobrazić i przecież nie dasz się oszukać, że w całym lokalu jest tylko 5 zapachów. A co z rzeczami, których nie znasz? A co z rzeczami, które nie mają wymiaru fizycznego? Z emocjami, potrzebami, ścieżkami rozwoju, drogami dążenia do sukcesu? A co jeśli ktoś pokazuje Ci tylko tych pięć pudełeczek, a za plecami chowa tysiące alternatyw?

Nie daj się oszukiwać. Pilnuj swoich emocji, one nie mogą iść z zewnątrz. Szukaj Panów Wojtków w swoim życiu i sam bądź Panem Wojtkiem w życiu innych. Nie bierz do siebie tego co właśnie przeczytałeś, bo będziesz porównywać się do mojego toku myślenia. To co napisałem o trenerach nie jest dla Ciebie istotne, ale jeśli tylko stać Cię na to, żeby pójść na półgodzinny spacer i nie rozpatrywać swoich życiowych trenerów w kategoriach, które ja postawiłem, tylko w kategoriach, które sam stworzysz, jeśli tylko stać Cię na to, żeby postawić swoje własne pytania i samemu na nie odpowiedzieć… zrób to. Zrób to po swojemu. Może ja jestem złym człowiekiem i stawiam złe pytania, a może Ty jesteś złym człowiekiem i masz w życiu inne potrzeby od moich. Nie ma uniwersalnego przepisu na szczęście czy sukces. Jeden z moich życiowych ‚Panów Wojtków’ powtarzał często – „Jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego.”

Nie widzieliśmy się przez kilka lat, w tym czasie jego mądrość spływała na mnie powolutku. Spotkaliśmy się gdzieś przypadkiem na peronie, wiedziałem, że mam maksymalnie 2-3 minuty i zdobyłem się na to, żeby mu podziękować. Powiedzieć jak ważnych lekcji mi udzielił. Jak mocno pobudził moją wyobraźnię i jak bardzo rozszerzył moje horyzonty. Dał mi klucze do otwierania drzwi, do łamania barier, do odrzucania schematów i do posługiwania się swoją własną niezaburzoną logiką w rozpatrywaniu różnych sytuacji. Było po nim widać, że jest mocno zaskoczony, wzruszył się. Był zaskoczony bo nie wiedział. Nie wiedział, że jest życiowym trenerem. Nie wiedział, że jest „Panem Wojtkiem”. Gdyby nie on, dziś siedziałbym oczarowany na jakimś coachingu u Grzesiaka.

Zapraszam też do tekstu: O idolach, o autorytetach.

Top
%d bloggers like this: