You are here
Home > Lifestyle > Pańcia pójdzie tylko po ziemniaczki…

Pańcia pójdzie tylko po ziemniaczki…

Aha… po ziemniaczki, chlebek, wędlinkę, jeszcze tylko do apteki, na krótką pogaduchę do Zosi i już wraca. A pies siedzi przywiązany do stojaka rowerowego na słońcu, albo na mrozie, albo szczeka przez bite 60 minut z natężeniem 2SzNS (Szczeknięć Na Sekundę) ku uciesze wszystkich pracujących i mieszkających w okolicy ludzi. Bo przecież Buńcia to taki piękny piesek a Pańcia skoczyła tylko po kiełbaskę dla Buńci.

Byłem nie raz przykrym świadkiem tego zdarzenia. Pracowałem w zakładziku będącym częścią większego zespołu sklepów i zakładzików. Codziennie jakaś Pańcia przywiązywała taką Buńcię czy inną Puncię, tak byśmy mieli zapewnione bite kilka godzin szczekania za uchem. Cud, miód, orzeszki. Stojak na rowery też nieczynny, bo przecież ujadający pies przytwierdzony do stojaka.

Mistrzem ponad mistrze był Pan, który przywiązał owczarka niemieckiego do naszego potykacza przed sklepem (taka tabliczka, którą wystawiają przed drzwiami sklepy i knajpy). Całe szczęście pies był grzeczny, bo jakby poszedł to tyle byśmy mieli potykacza.

Ja rozumiem, że są sytuacje wyjątkowe, coś się zdarzy, coś wypadnie no i musimy polecieć z tym psem do sklepu, a tam kolejka i w ogóle masakra. Wiadomo, jak się wali to wszystko na raz. Jestem jednak pewien, że w 99% te pieski przywiązywane do słupa to są pieski osób które mieszkają tuż obok i mają czas na spacer, tylko nie chce im się tyłka dwa razy z domu ruszać i wolą psa i ludzi narażać na stres bo mają to zwyczajnie w … nosie! „Pies jest od tego żeby szczekał!” – no i gadaj z taką. Na zarzut, że się spieka na słońcu, albo przymarza na mrozie, mają odpowiedź „Nic mu się nie stało, ja lepiej wiem!”. No i standardowe „Nie będzie mi tu gówniarz mówił co mam robić!”.

Ja nie lubię rzucać oskarżeń, ale powiedzmy to sobie otwarcie:
trzeba być zwyczajnym kretynem,
żeby notorycznie przywiązywać psa przed sklepem.

  • paveu

    Mam sąsiadkę, która chodzi z psem (jakiś pitbull) na spacery bez smyczy. No bo zawsze taki spokojny i w ogóle nie gryzie, ale ostatnio dobiegł do jakiegoś labradora i zaczęły się gryźć. Ta kobieta, ok. 60, zaczęła biec w ich stronę, ale po drodze wyjebała się o barierkę i wyrwała słupek z łańcuchem xDD Nogi obite, ale wciąż bez smyczy wyprowadza… Według mnie w ogóle posiadanie zwierząt to brak RIGCZu.
    btw.
    „przykrym świadkiem tego zdarzenia” czy świadkiem przykrego zdarzenia? :P

    • Przykrym świadkiem, bo to mi było przykro, że muszę tak to wszystko obserwować. Taka tam pańcia miała bardzo głęboko… i szeroko… więc z tego właśnie względu „przykry świadek”. No niestety. :p

Top
%d bloggers like this: