You are here
Home > Polityka > Parę słów o emigracji.

Parę słów o emigracji.

Która to już z kolei fala emigracji opuściła Polskę, w pogoni za chlebem, pieniędzmi i lepszym życiem?

Dokąd?

W tym temacie od dawna nic się nie zmieniło. Polacy spierdalają głównie do UK. Dokładnie tak samo, jak cała masa uchodźców z innych zapomnianych przez Boga krajów trzeciego świata. Wszystkie wioski i małe miasteczka w okolicy Londynu są buzującymi tyglami kulturowymi, w których ostatnim językiem, jaki można usłyszeć na ulicy jest angielski. Ciekawe jest to, że nasi rodacy mają przynajmniej po 30 epitetów dla każdej z nacji, z którymi dzielą swoje podwórka, dzielnice i miasteczka. „Pakole”, „Ciapaki”, co tam sobie tylko wymyślicie. Nigdy nie słyszałem jak tamci wyrażają się o naszych krajanach. Może to i lepiej.

Zawinąć można się też do Niemiec. I tutaj chyba nie trzeba wiele tłumaczyć. Niemcy eksportują do nas zużyte samochody, my eksportujemy do nich zużytych ludzi. Naprawdę kurwa? Nasi dziadkowie ginęli walcząc z okupantem po to, żebyśmy my znów jeździli do Reichu zapieprzać na wnuki rzeczonego okupanta? Fuck logic!

Kiedyś wyjeżdżało się do USA. Teraz też się wyjeżdża i nadal jest to droga w jedną stronę. Nasz ulubiony wielki sojusznik zza oceanu nadal nie może się zdecydować na odpuszczenie nam wiz do siebie. Jeśli komuś już jakimś cudem uda się dostać wizę turystyczną, to jedzie do „Czikago” i przez kolejne 20 lat boi się głośniej pierdnąć w trakcie zrywania z dachów starego azbestu, żeby przypadkiem nie poczuć na karku gorącego oddechu panów od emigracji. Bo wiecie, z UK to można jeszcze czasem przylecieć do ojczyzny tanimi liniami lotniczymi. Chuj, że na bilet trzeba zapierdalać 2 tygodnie, przecież to są TANIE linie. Z USA nie wpadniesz na weekend do domu Rajanerem, a na bilet trzeba zarabiać ze 3 miesiące, żreć w tym czasie tynk ze ścian i wszystko odkładać. Poza tym jak już raz opuścisz Amerykę to nikt Cię do niej z powrotem nie wpuści. Możesz próbować w nocy, przez granicę z Meksykiem, ale to zazwyczaj słabo się kończy.

Kto i po co?

Najbardziej światłe umysły naszych czasów. Nasi drodzy rodacy, którzy doskonale zdają sobie sprawę z faktu, że w kraju rządzonym przez starych komuchów i jeszcze starszy kler nie czeka ich nic dobrego. Ludzie, którzy są świadomi, że od życia należy im się o wiele więcej niż 8 godzin dziennie przy kasie w dyskoncie, na umowie śmieciowej, za 1200zł do ręki miesięcznie. Królowie życia, którzy chcą mieszkać w domach z kartonu, jeździć zajebistymi furami, które Anglicy i Niemcy zdążyli już zajechać na śmierć i najchętniej oddaliby je na złom i zarabiać przynajmniej 5000zł miesięcznie. Czyli jakieś 1000 funtów – stawkę, za którą żadnemu trzeźwo myślącemu Anglikowi nie chciałoby się nawet z łóżka wstawać.

Właśnie z tego powodu należy możliwie najwcześniej, najlepiej tuż po ledwo zaliczonym gimnazjum, pieprznąć w cholerę szkołę i jechać do wymarzonego kraju mlekiem i miodem płynącego. Bo przecież tutaj nie czeka nas żadna przyszłość.

Jasne, przyszło nam żyć w kraju absurdów, nie ma co ukrywać. Problem w tym, że jeśli tu jesteś nieudacznikiem, to w każdym innym miejscu świata również nim będziesz. Mózg nie napełnia się wiedzą, ani życiowym sprytem i zaradnością w momencie przekroczenia progu lotniska w Luton. Jeśli w Polsce siedziałeś na kasie w Biedrze, to w UK nawet takiej pracy nie dostaniesz, bo prawdopodobnie nie znasz żadnego obcego języka. Ojczysty też co najwyżej w stopniu komunikatywnym.

Spakuj oszczędności swojego życia do skarpety ulokowanej najgłębiej w bagażu podręcznym. Kiedy na miejscu zamienisz je na lokalną walutę to i tak okaże się, że nawet menel, który kima pod mijaną przez Ciebie na ulicy ławką, ma większy socjal, niż Ty zawartość portfela. Weź więc to co masz, poleć, wydaj wszystko co przywiozłeś na utrzymanie się na powierzchni przez pierwsze dwa tygodnie. Przy odrobinie szczęścia w tym czasie znajdziesz pracę, której będziesz się trzymać zębami już zawsze. Pracę w pakowalni srajtaśmy, albo w zakładzie utylizacji odpadów. Jeśli masz szczęście i trafisz na tę drugą opcję, to co jakiś czas podpierdolisz z roboty paletę starych laptopów, które miały iść na przemiał, ale Ty ze swoją głową do interesów wystawisz je na polskim portalu aukcyjnym i jeszcze dorobisz na interesie. Gratuluję jesteś panem swojego życia.

Co mnie tu trzyma?

Wiecie, że w środowisku polskich pracowników socjalnych istnieje grupa dzieci nazywanych „euro sierotami”? To chłopcy i dziewczynki, których rodzice postanowili jebnąć wszystko, łącznie z nimi i szukać szczęścia na zachodzie.

Wspomniane dzieci czasem są doglądane przez dziadków, którzy mieszkają nieopodal. W ten sposób uczą się ściemniać, kręcić, zmyślać i kombinować, żeby tylko nie wyszło na jaw, że przez ostatnie pół roku nie pojawiły się w szkole, bo korzystając z wolnej chaty organizowały grube libacje na pół gimbazy i każdego kolejnego dnia kac nie pozwalał im dotrzeć na zajęcia. Zresztą szkoła jest chujowa, trzeba ją jak najszybciej zaliczyć (albo i nie) w Polsce, a potem będzie można dołączyć do kochanych rodziców, którzy już wiją przytulne gniazdka na jakimś zadupiu Wielkiej Brytanii.

To właśnie „euro sieroty” finalnie dobierają się w pary na obczyźnie i produkują kolejne pokolenie Dżesik i Brajanów – dzieci, które nie będą wiedziały skąd pochodzą, ale będą wiedziały, że w życiu liczy się hajs. Dzieci, które nie będą potrafiły dogadać się ze swoimi dziadkami.

  • mutra

    „Erudyta o bardzo przystępnym języku”. Hmmmm… Z tą erudycją to bym nie przesadzał. Autorowi przydałaby się powtórka z fundamentów publicystyki, bo obraz emigracji zaczerpnął chyba z onetowskich komentarzy.

    • Adam Frey

      Niestety, autor zna temat z autopsji.

  • Coffee

    „Bo wiecie, z UK to można jeszcze czasem przylecieć do ojczyzny tanimi liniami lotniczymi. Chuj, że na bilet trzeba zapierdalać 2 tygodnie, przecież to są TANIE linie.”
    Co?! chyba za dwa tygodnie pracy w Polsce….

    • Adam Frey

      To strasznie smutne, kiedy na 150zł trzeba pracować w Polsce 2 tygodnie, rozumiem że wiedza wyniesiona z doświadczeń.

    • centrumchujozy

      Jeśli opisujesz sytuacje to staraj się nakierować czytelnika jaki punkt odniesienia obrałeś. Teraz to jest bulszit z przebłyskami elokwencji.

  • Praestrigia

    Przesadzasz… w Polsce też da się zarobić, też da się żyć. Na niższym poziomie, owszem… ale jednak jesteś z rodziną, rozmawiasz w swoim języku. Jak ktoś ma odpowiednią motywację, to zawsze sobie poradzi ;)

    • Czytanie ze zrozumieniem nadal szwankuje.

Top
%d bloggers like this: