You are here
Home > Pasta > Pasta o chanach

Pasta o chanach

Anony, onany, anusy, ananiasze i anuncje, jak tam chcecie żeby was zwano. Polskie chany znam od pierwszego vi, erisa nie widziałem na oczy, i tak więcej lurkowałem niż tostowałem (na starym vi może 2-3 tosty). Tapchan przeleciał mi koło nosa, ale kurahen znam niemal od początku. Inb4 mentalna nowociota i gównolurkowacz – chuj mnie obchodzi co o mnie sądzicie. Wcześniej hardo lurkowałem jednak 4szambo, które dzisiaj jest ogólnotematycznym forum dla normalnej młodzieży korzystającej na co dzień z facebooka. Nie wiem, czy wszystkie anony zdają sobie z tego sprawę – teoretycznie powinny, jednak daje się zauważyć, że w praktyce niekoniecznie – 4szon był elitą. Wiadomo, pierwszy był Futaba Channel, ale to tylko po japońsku i do tego same normalcioty postowały. W 2003 zgodzę się, że 4chan był drugą Futabą, z tym że w bardziej zrozumiałym języku. Przesiadywały tam głównie łibusy, do tego niejarające się jeszcze tematami pokroju „mai waifu”. Zalążek kultury chanowej, którą znamy, powstał jednak właśnie tam, formując się do względnie rozpoznawalnej nam postaci w 2005 roku (założenie pozbawionego tejże kultury Tentacle-chan w cebulandii, super koincydencja kurwo). Wtedy tamtejsze anony z prędkością karabinu maszynowego produkowały memy, których odpowiedniki przez te pięć lat próbujemy forsować. Utopia skończyła się jednak w roku 2008, kiedy to nastąpił raid CP na 4szą i ledwie stający na nogi imageboard musiał uzbroić się w moderację (wcześniej jej praktycznie nie było), która niczym policja skuje autorów wszystkiego, co kontrowersyjne, zanim przyjado bagiety. W efekcie powstał międzynarodowy wykop.

Historia polskich chanów przypomina historię Księstwa (potem już Królestwa) Polskiego, a właściwie ogółu Cebulandii jak ją znamy już od czasów jej założenia. Już w starożytności powstawały imperia, takie jak Rzym czy Grecja, które upadały, jednak swego czasu potrafiły bić rekordy zajętych ziem i ilości zmobilizowanej armii. Polska, jak dobrze wiemy, powstała dopiero w średniowieczu. Nie minęło dużo czasu, gdy ten napruty browarem naród zaczął próbować swych sił w podboju. Ba, niejeden król dążył do stworzenia drugiego Imperium Rzymskiego! Skończyło się tak, jak widzimy: Polska ledwo jeździ na rowerku, posilając się żerem na ostatnich pozostałych mieszkańcach, a dawne Imperium Rzymskie opala się na plaży Morza Śródziemnego, śmiejąc się z nas jak ze skończonych idiotów.
Podobnie ze sceną chanową. 4chan, choć jest marną pojedyńczą kością truchła swojego dawnego ja, nadal szczyci się bardzo dużą aktywnością, w tym tworzeniem memów, które mimo swojej ewidentnej beznadziei (ryj meksykanina z zezem i prymitywny napis „Me Gusta”? Co to ma być do kurwy?!), nadal wchodzą do użytku powszechnego.
Polskie chany zaś skutecznie wyforsowały kilka-kilkanaście memów, które przyjęły się w rodzimym kraju, no może jakieś przyjęły się na obecnym 4gównie na kilka dni… i na tym koniec. Administratorzy polskich chanów i wyznaczeni przez nich ludzie z czasem próbowali przemyśleć sytuację i zrobić coś, żeby polskie chany nie upadały tak jak 4chan. Stąd zakazy wstępu dla femanonek, ruchających, śmieszków itp.
Niestety, jak już napisałem, każde imperium ma swój koniec. 4chan umarł i mimo wiecznie zapchanego licznika nie powróci (nie liczę tego guwna które teraz tam jeździ pod tą nazwą), a z polskimi szonami co się dzieje, każdy widzi. 300-400 anonów na starym vi nie było widokiem rzadkim. Na Karachanie, obecnie „głównym” polskim imageboardzie, siedzi ich prawie dwukrotnie mniej. Czym to jest spowodowane? Przecież widać. Każdy polaczek pcha się jak świnia do koryta i zakłada własny szą, na którym najprawdopodobniej będzie siedział tylko admin, jakiś mod żeby adminowi smutno nie było oraz mucha na monitorze, ale ten bonusowy śmieszek to tylko w cieplejsze dni. Stąd mamy chany, których adresów nie chce mi się wymieniać, bowiem nie starczyłoby miejsca w pamięci RAM. Jest zupełnie tak, jak w bolskim sejmie, każdy się wpierdala żeby rządzić, a rządzi PO. Czyli karachan. Zbieżność zamierzona.
Kolejnym czynnikiem jest zbytnie przywiązanie do tego, co miało być pierwszą linią obrony przed upadkiem i zamianą w kwejk, czyli so-called etyki chanowej. Nowocioty, femki, ruchający i zjebani masowo zostali nazwani „rakiem”. „Rak” pierwotnie oznaczał czynnik, przez który atmosfera na chanie ulega pogorszeniu. Polacy od późnego karachana (a raczej za jego sprawą) zaczęli masowo nazywać rakiem wszystko to, co im się nie podoba, sztywno trzymając się etyki chanowej „bo nie chcę być nowociotą”. Starocioty wspominający eris i pierwsze vi – bądź też anony chcące takowymi być mimo lurkowania od Aśtara – narzekają, że dzisiaj nie jest tak jak kiedyś i że wszystko jest rakiem. Najważniejsze jednak, a zarazem najtrudniejsze jest uświadomienie sobie, że to przez nich klimat jest taki sztywny i to oni w dużej mierze stanowią „raka”. Dobra, może i sam wspominam jak to było kiedyś i sieję raka – trudno, chcę tylko otworzyć anonom oczy, chociażby za cenę własnego honoru i opinii publicznej. Finałem tego jest obecna postać karachana, który po pierwszej połowie 2011 roku przekształcił się w szajs moderowany przez dzieci, jednocześnie forsując etykę starociot. Dużo anonów lurkuje to guwno, bo przyzwyczaili się – albo po prostu mają kompletnie dosyć sztandarowych tekstów z wykopu, za które tam od razu leci ban. Jak za wszystko zresztą.

Drugi Vichan, gdzie postuję ten tekst. W porywach do 50 anonów, średnio 20-30. Śmiech na sali. Nikt tutaj nie wraca z karachuja. Darujmy sobie jednak tę gadkę, bowiem chcę się podzielić swoim spostrzeżeniem i pewną koncepcją.
Śmieszki, ruchający, DOZWOLONY FEM. W starociotach krew się gotuje. Sam rak! Nic bardziej mylnego. 4chan był wielkim imperium, jednakże taki rak to tam była codzienność. Nikt na to nie narzekał. Przez to kreatywność była większa, bowiem nieraz nawet gdy śmieszek podłączy się do zabawy, drużyna stworzy coś bardziej pomysłowego.
Czemu na Vi siedzi mniej anonów niż na Krochanie? Po kilku dniach namysłu uświadomiłem sobie dlaczego. Jestem tego wręcz pewien. Powodem jest utykanie na mieliźnie. Karachan przyciąga do siebie ortodoksów, którzy chcą ciągle napierdalać memami, ale ich twórczość jest zbyt sterylna i nie wychodzi poza ramy chanu również objętością świata przedstawionego (zamiast kolejnego odpowiednika lolcatsów czy rickrolla jest ciągłe nakurwianie utworów typu „oj, moja piwnica, siedzę na kara, śmiecham ze seby” które już dawno się przejadły). Stary 4chan był otwarty na każdego, nie wysyłał zlewów za wycieki memów, a wręcz się cieszyli, że dołożyli kolejną cegiełkę do budowania kultury, a same ich memy były proste i pomysłowe.

Vi musi wybrać jedną z dwóch dróg: izolacja jak kurahen albo otwartość jak stary 4chan. Trzecią drogą jest pozostanie niszowym, jednak nie życzę tego, w ten sposób chan prędzej czy później spadnie z rowyrka wyśmiany przez karalucha. Na moje, obecne vi bardziej przypomina właśnie stare, dobre, spontaniczne 4szambo, które wielu kochało i za którym wielu tęskni. Trzymajcie się tego kierunku. Karachan ma tak wielu anonów ponieważ się reklamuje, czym jeszcze bardziej się rozśmiesza. 4chan się reklamował. Czemu nie obecny vichan? Inb4 napływ. Napływowi pokażmy, jak wygląda chłód. Bądźmy liberalni i nie dajmy się konserwatyzmowi. Walczmy! Przecież nawet z bonusami będzie tu lepszy poziom niż na kara!
Siłą chanów są OC, nie codzienne pierdolenie na /b/. I tak na 10 anonów w polsce 9 odpowie ci „sram ci do ryja”. Ważniejsze jest, żeby Polska /vi/ stała się imperium. To pierwsza taka szansa, kto wie czy nie ostatnia!

Top
%d bloggers like this: