You are here
Home > Pasta > PASTA o koledze, który zaczął trenować na siłowni

PASTA o koledze, który zaczął trenować na siłowni

Albo mam takiego kumpla, zupełnie normalny ziomek, który w pewnym miejscu swojego życia zaczął chodzić na siłownię.

Słuchajcie co się z typem od tego momentu stało to ja po prostu. Tak się zajarał tymi śmiesznymi ciężarkami, że teraz to jakaś parodia człowieka. Siedzimy np. na przystanku i czekamy na 502, gadamy o pierdołach, ale zimno jest jak jasny skurwiesen i wieje jak szalone, bo to w lutym jakoś, stopni pięćset minus i człowiek najchętniej by skostniałe łapy wsadził w pizdę, gdyby jakąś miał, a nie jakąś był. A co ten mój ziomek robi? Wyciąga, rozumiecie, pojemnik z jedzeniem – jakiś ryż z kurczakiem, no ogólnie jakby mróz nie zamroził tego smrodu, to by człowiek rzygnął, a ten typ wpierdala to normalnie widelcem (bo też z tornistra wyciągnął) i ja się pytam „typie, co ty robisz, przecież jest zimno wch… w ręce a Ty jeszcze z tym widelcem metalowym na tym mrozie akurat teraz?” na co on, że jest 14:00, a on musi pilnować regularności posiłków. Chu*, że autobus przyjeżdża o 14:02, a o 14:13 byłby już w domu, wyczytał gdzieś na forum, że najważniejsza z posiłkami jest regularność, więc potrafi wyskoczyć ze swoimi pojemnikami z przyszłym gunwem w każdym momencie. Na przystanku, w knajpie, jak jeździmy na rowerach, albo na teście z przyrki, albo kurna chcieliśmy pójść do jakiejś roboty na wakacje, siedzimy w biurze w kilka osób, jakaś babeczka coś opowiada o tej firmie, a ten żłob wyciąga swój plastikowy pojemnik i zaczyna wpierdalać i jeszcze mlaskał przy tym, bo odkąd poszedł na siłkę to jest dzikszy od najdzikszego, he he, dzika.

Albo miał kiedyś dziewczynę, ale się rozstali, no i ten mi mówi „wpadnij pjetrek do mnie, popłakać chciałem, bo mnie rzuciła” no to idę do niego, a ten zamiast sobie normalnie płaknąć, czy coś, to stoi w takiej bluzce bokserce u siebie w kuchni i napina się jak jakiś pomnik Dawida i opowiada mi historię tej jego laski co chwilę robiąc jakąś śmieszną pozę jak z konkursu dla kurczaków z rożna, czyli tych, kulturystów, a do tego każde zdanie przerywa dwa razy łykiem białka z proszku, bo na forum napisali, że trzeba małymi łyczkami pić i jak najdłużej. No ale w końcu mówi „pjetrek weź poradź co mam z nią zrobić”, to ja mówię, żeby jej napisał prawdę na mesendżerze, że tak mu zależy na niej i jeszcze jakieś romantyczne pierdu pierdu, bo laski to lubią.

Ma też takie skrzywienie, że wszystkich pyta o to co jedli, a potem im opowiada co źle robią, ile w czym jest białka a ile węglowodorów (wiem, że chodzi o węglowodany, ale on nie wie) i w ogóle jak bardzo miałby przeje*ane na forum, jakby się przyznał do takiego żarcia, bo to, he he, żarcie dla podludzi, liczy się tylko kurczak z ryżem, a jego starsi koledzy przez rok ruchaliby go w dupę za grzech zjedzenia jednego bigmaca.
No a w ogóle przed chwilą wysłał mi screenshota, że ta laska go olała słowami „w twoim życiu nigdy nie będę pierwsza, dla ciebie liczy się tylko siłownia, a jak chcesz poruchać to odezwij się do swoich kumpli z siłki o których BEZ PRZERWY opowiadasz, albo wkładaj w twój jebany kurczak z ryżem”, tylko że wiecie co on jej tam napisał? „Kocham Cię Andżelika. Przez Ciebie nie mogę spać, nie mogę jeść i białko i kalorie mi się teraz nie zgadzają.”

Że już nie wspomnę o posiadaniu takiego gościa w znajomych na fejsie. Motywacyjne cytaty jakiegoś nieślubnego dziecka z nieprawego łoża Coelhio i Jakóbiaka. Zdjęcia wiaderek z białkiem, worków z „karbo”, owsianki, bananów i innych przymiotów przydatnych w zabawie z kumplami po zjedzeniu bigmaka.

Albo jak idziemy gdzieś na imprezę, to wszyscy piją, a on „nie nie, ja dzięki, ja prowadzę”. Kur*a serio! Koleś ma 17 (słownie: siedemnaście)(dosłownie: SIEDEMNAŚCIE JEBANYCH LAT) i mówi, że nie pije, bo prowadzi, a tak naprawdę boi się pić alkoholu, bo go koledzy z siłowni nastraszyli, że od jednego piwka mu jakaś ketoza, kifioza, czy inna mitoza, że w każdym razie wyniki mu spadną i zdewastuje sobie organizm i będzie musiał bicepsy odrabiać dwa miesiące. Koleś przez pół roku obniżył poziom swojej tkanki tłuszczowej do 10% a poziom IQ do jakichś 25% początkowej wartości.

No mówię Wam, jak tylko jakiś z Waszych kumpli powie, że chce się zapisać na siłownię, to go ratujcie, że już nie wspomnę o prostym temacie orientacji, że koleś
1) stracił dziewczynę
2) lata bez koszulki przed kumplami, napina się i sprawdza ich reakcje
3) wysyła obcym facetom w internecie swoje zdjęcia w samych majtkach
4) na seks ma szanse tylko jak zje tego bigmaca.

Piotr Iskra
Piotr Iskra - z życiowych dokonań najbardziej znaczącym będzie to, że nie ukończył szkoły podstawowej. Mimo wszystko "Nie ma wymówek!" #noexcuses
https://www.instagram.com/piotriskra/
Top
%d bloggers like this: