You are here
Home > Nadesłane > Pasta o siłowni

Pasta o siłowni

 

Generalnie zachwyca mnie to, że tyle osób chętnie chodzi na siłownie, super kurwa, sport to zdrowie i tak dalej. Problem pojawia się, gdy chodzenie na siłownie zamiast sposobem na poprawę zdrowia staje się jakimś modowym trendem… a ta siłownia fajna bo tam chodzą z „warszaffki” a w tamtej jest słabo bo biedaki chodzą… a chuj z tym, co za różnica… gość w szaliku na ryju i najnowszych najeczkach będzie przerzucał ten sam metal co spasiony potnik z bebzolem po kolana.

Nieważne, ostatnio zamknęli mi siłownię… szkoda, fajna, czysta, dużo sprzętu, mało pedaliady – bajkowo.

Zmuszony byłem iść do siłowni bliżej domu, niby lepiej ale słyszałem, że tam bez szalika i ajfona 18 się nie chodzi. Chuj myślę, i tak chodzę na 6.30 rano więc pewnie te grzbiety z ajfonami i tak śpią.

Jakżem kurwa w błędzie żył! O 6.30 stałem w kolejce za bandą suchoklatesów… kurwa… 6.30… a te bladzie już w kolejce… i po chuj?

Rozgarnięta Pani w recepcji przydzieliła kluczyki do szafek… wszystkie 10 suchoklatesów (plus ja) dostały szafki o numerach od 1 do 11. Caaała jebana szatnia wolna, ale nie „stańcie se chłopaki blisko siebie w zasięgu siuraków” – pomyślała baba z recepcji przydzielając klucze.

I kolejna rzecz, której nie ogarniam… jak może od chlopa tak walić potem… o 6.30… kurwa… rano… a jebie jakby tydzień na tej siłowni siedział, ludzie ogarnijcie się bo żyć nie ma jak.

Dobra, myślę, nie ważne… przyszedłem poćwiczyć… wchodzę na sale… siłownia ma może rok a sprzęty rozpierdolone jakby je ze złomu zgarnęli… zero poszanowania, suchoklatesy szybko pozbierały się w grupki:

Grupa pierwsza, 3 suchoklatesy patrzą jak 4 suchoklates szarpie się ze sztangą na ławeczce i komentują „bardziej z tricepsa pchaj… więcej dwugłowego użyj… gryfindor źle trzymasz” co kuuuurwa?

Grupa druga siedzi na materacach i dyskutuje jakie to suple będzie wpierdalać jak skończy dyskutować… (dyskutować, bo po półtorej godzinie dyskusji poszli do szatni) – zakładam, że pod wspólny prysznic.

No i grupa z „warszaffki” błogosławiąca nową S8 świeżo otwartą i jak to zajebiście szybko teraz dojechać można z Białego do Ikeły w Markach.

Gdzieś w tle pojedynczy suchoklates drze mordę, kurwa, jakby mu te ciężary z każdym ruchem trąbke w majtach obijały. A on po 7,5 kilo szarpie… i rzuca na ziemie z całej siły. Naoglądał się grzbiet murzynów kulturystów i myśli pewnie, że bez darcia ryja i rzucania o glebę mięśnie nie rosną…. Tylko nie przyuważył, że te murzyny nie 7,5 kilo a 50 na łape biorą… ale spoko murzyn ciemny, hantel ciemny… zlało się w jedno i nie zauważył detali.

Ale najlepsze i tak jest po wszystkim… pierwsza rzecz po powrocie do szatni… pierwsza kurwa rzecz, jeszcze pot po ryju ścieka, majty nieponaciągane, bębny wiszą a ci już szejkery w łape i szejk szejk szejkl szejk. „a ja malinowy”, „a ja bananowe ciastko”, „a ja wyciąg z hipstera” kurwa mać. „bo najlepiej to BCAA z aminokwasami”, „no no a ja monohydrat owczanu” każdy jakieś BCAA, PHD, PZU, FSO kurwa żre i się napina przed lustrem żeby inne suchoklatesy miały namioty w nowych dresiwach adidasa… pierdole, więcej nie ide…

Malkontent Anonim
Tekst nadesłany na naszego maila, lub dodany przez formularz dostępny na stronie.
http://malecontent.pl/wyslij-nam-tekst/
Top
%d bloggers like this: