You are here
Home > Polityka > Pomnik Smoleński – jak bumerang.

Pomnik Smoleński – jak bumerang.

Za sprawą przyszłego prezydenta temat znów wyskoczył niczym deus ex machina.

Zanim zaczniemy się ekscytować upraszam o dużą dozę spokoju i wyważenia emocjonalnego. Temat jest gorący od lat i jeszcze przez długi czas będzie wzbudzał sporo emocji i kontrowersji.

Za sprawą ostatnich wyborów prezydenckich i zwycięstwa Andrzeja Dudy, znów wykopaliśmy temat pomnika. Andrzej Duda przyznaje, że Smoleńsk jest dla niego cholernie ważną rzeczą i że tematu nie odpuści. Przyszły prezydent elekt postuluje budowę pomnika na Krakowskim Przedmieściu.

W wywiadzie dla Rzeczpospolitej mówi:

Zawsze mówiłem, że pomnik powinien stanąć przy Krakowskim Przedmieściu, tam gdzie zbierały się tysiące ludzi. To Polacy w ten sposób wybrali dla niego miejsce.

Wiecie co mnie boli? Boli mnie to, że wracamy do punktu w którym ludzie będą skakać sobie do oczu na stypie po zmarłym prezydencie. To znów wywoła jakieś ogromne spory, znów wkręci się w to kościół, znów będą protesty, pielgrzymki i krzyki. Typ i rozmiar pomnika będzie jak lina którą będą przeciągać między sobą dwa fronty. Jeden chcący postawić tam Tupolewa z brązu w skali 1:1 na szczycie Wieży Eiffla ze światełkami jak na choince, i to będą uważać, za jedyne godne upamiętnienie katastrofy smoleńskiej. Drugi front, będzie chciał wmurować ten pomnik w studzienkę kanalizacyjną od środka, tak, żeby nikt go nigdy nie oglądał. A ja Wam powiem tak:  Kaczyński nie był moim prezydentem i nie ja go wybierałem, o całym PiSie to mam zdanie mocno słabe, ale moim zdaniem z racji poprawności politycznej i historycznej pomnik powinien powstać i to w miejscu reprezentacyjnym. Krakowskie przedmieście to oczywiście jest odpowiednio reprezentacyjne miejsce ale… o umiejscowieniu, kształcie i rozmiarze niech decyduje konserwator zabytków i to w konsultacji ze specjalistami od przestrzeni miejskiej, architektury, historii itd. Chcę mieć ten ‚pomnik’ na Krakowskim Przedmieściu, ale chcę, żeby był wpasowany w to miejsce, żeby nie odstawał. Katastrofa Smoleńska jest już wydarzeniem historycznym i upamiętnienie tego wydarzenia na Krakowskim Przedmieściu jest moim zdaniem w porządku, nawet z tak prozaicznego względu jak wycieczki szkolne i turyści, którch będzie można w takim miejscu na chwilę zatrzymać i przedstawić im historię za tym wszystkim stojącą.

ZAMACH!

Ah… przepraszam… zapomniałem tylko, że my tutaj nad Wisłą nie mamy jednej wersji historycznej tych wydarzeń. Mamy ich kilka. Od nieszczęśliwego wypadku, poprzez błędy ludzkie, źle wydane rozkazy, aż po trotyl i zamach na suwerenność kraju. Wiecie jaka jest prawda? Nie wiecie, ja też nie wiem. Kierując się rozsądkiem muszę skłaniać się w kierunku raportów wydanych przez specjalistów od lotnictwa itd. i to uważam, za jedyny słuszny tryb rozumowania, ale jaka jest stuprocentowa prawda? Tego się nie dowiemy, jesteśmy od tego zbyt daleko, żeby tych rzeczy dotknąć, a wierzenie jednemu czy drugiemu krzykaczowi to tylko oznaka naiwności. Tak więc jest to nieważne, absolutnie nieistotne. Zostawmy to w spokoju. Nie róbmy z tego męczeńskiej śmierci bo to nie była męczeńska śmierć. Już nawet napis na powązkowskim pomniku „Oddali życie w służbie ojczyzny” jest moim zdaniem lekką przesadą i brzmi co najmniej tak, jakby konno i z bagnetami na ten Smoleńsk jechali, co zrobić… no już jest, niech będzie. Trudno. Były emocje, stało się.

Gdzie postawić pomnik?

Konserwator zabytków nie wyraził na razie zgody na żaden pomnik przed pałacem i ja mu się nie dziwię. Zobaczcie tylko jakie Krakowskie Przedmieście jest piękne. Zobaczcie w jakim stylu jest utrzymane. Widzicie tam miejsce na pomnik? Ja nie widzę. Chcę mieć ten pomnik, ale tutaj po prostu nie ma gdzie go postawić.

Myślałem przez chwilę o drugiej stronie ulicy, ale tam też wszystko jest już spasowane co do cala. O żadnym większym pomniku nie może być nawet mowy. Pozostaje więc opcja tablicy – mnie zadowala – wątpię, żeby zadowoliło to choćby Macierewicza.

 

Nie możemy też doprowadzić do sytuacji w której na przepięknym Krakowskim Przedmieściu stanie coś takiego jak to co powstaje od kilku lat w całej Polsce, a co w większości zakrawa na tytuł największego kiczu wśród pomników na całym świecie. Nie mam zamiaru pokazywać wszystkich, które mi się nie podobają, bo wiadomo „de gustibus…” i tak dalej… ale tym jednym moim ulubionym kiczem się podzielę. Wyobrażacie go sobie na Krakowskim Przedmieściu? Wiem… żeby dodać mu powagi, zróbmy go z mosiądzu! I większy. „I czcionka większa i większe logo.” – mam wrażenie, że właśnie tak zachowuje się większość postulujących budowę pomnika. Nie mają umiaru.

 

Kałków-pomnik samolot
Powiedzcie proszę, że to żart

Pracując w branży kreatywnej łatwo poddać się chwilowej modzie, chwilowym trendom. Pół biedy jeśli chodzi o zaprojektowanie ulotki, gorzej, jeśli dzieło ma przetrwać lata. Ja zacząłem używać pewnego ‚filtra’ rzeczywistości. Patrzę na to co zrobiłem i zastanawiam się, czy nie będę się musiał tego wstydzić za rok, pięć lat, dziesięć. To działa, czasem zaczynam od nowa, bo wiem, że się poddałem chwilowej pokusie. Pomyślcie o tym, że pomnik będzie tam stał przez rok, dziesięć lat, pięćdziesiąt, sto a może i więcej. Emocje nie powinny przy tym grać żadnej roli.

  • Kamil 31

    Mądry tekst. Na jedno zwrócę uwagę, „Oddali życie w służbie ojczyzny” jest moim zdaniem jak najbardziej na miejscu. Polityk, z definicji, służy swojemu krajowi, we wszelkim możliwym rozumieniu. A że u nas jest jak jest, to inna historia.

Top
%d bloggers like this: