You are here
Home > Lifestyle > Powiedz mi co czujesz, kiedy wracasz do korzeni.

Powiedz mi co czujesz, kiedy wracasz do korzeni.

Każdy z nas ma takie miejsce.

Północ.

Powiedz mi co czujesz, kiedy znajdziesz się na małym cmentarzu wznoszącym się na niewielkim pagórku, ponad lichą mieściną zagubioną gdzieś na Podlasiu. To jeden z tych cmentarzy, na którym nazwiska wykute na nagrobkach powtarzają się co chwilę. W zasadzie ma się wrażenie, że wszystkie okoliczne wioski zostały założone i zasiedlone przez najwyżej piętnaście rodzin, a to miejsce jest po prostu świadkiem schyłku kolejnych, spokrewnionych ze sobą pokoleń. Mijasz kolejne zapadające się pomniki i pochylone krzyże. Fascynuje Cię, jak wiele ze znajdujących się tu nagrobków pamięta XIX wiek. Większość spoczywających tu ludzi dałoby się umieścić we wspólnym drzewie genealogicznym. Ty sam znalazłbyś się gdzieś u jego szczytu.

Pytanie o pochodzenie przychodzi z czasem. Choćbyś robił wszystko, żeby od niego uciec, ono będzie coraz bardziej deptać Ci po piętach, aż w końcu Cię dogoni. Możesz pojawiać się w takich miejscach raz w roku i nigdy o tym nie pomyśleć. Możesz w końcu trafić tam akurat w chwili, kiedy będzie Ci się spieszyło odrobinę mniej niż zwykle. Wtedy po raz pierwszy w życiu spojrzysz inaczej na las krzyży i leżące u stóp pagórka miasteczko. Zastanowisz się nad tym, skąd właściwie pochodzisz i kim byli Twoi przodkowie.

Południe.

Powiedz mi co czujesz, kiedy Twój dziadek prosi Cię o przysługę. Pyta, czy nie udałoby Ci się wziąć chociaż dwóch dni urlopu i pojechać z nim w jego rodzinne strony. Trafiacie w końcu do położonej u stóp Gór Świętokrzyskich wioski, którą pamiętasz z dzieciństwa. Dwadzieścia lat temu stał tu jeszcze jego dom, otaczał go owocowy sad, a w całej wsi mieszkało kilka rodzin, bliżej lub dalej z Wami spokrewnionych. Dziś nie ma już po tym wszystkim śladu. Stare podwórka zarosły zdziczałymi krzewami, domy rozsypały się ze starości albo zostały rozebrane, a ludzie odeszli. Tylko stara ścieżka schodząca w dół zbocza, wśród dawnych pastwisk pozwala zorientować się gdzie spędzałeś wakacje. Powoli toczycie się wąską, wyasfaltowaną w ostatnim trzydziestoleciu drogą, którą nic poza Wami nie przejechało pewnie od kilku dni. Dziadek opowiada jak wyglądała tu wojna.

Pewnego dnia wieczorem, jako kilkuletni chłopiec prowadził krowę z pastwiska. Nagle nadleciały samoloty. Towarzyszka dziadka wystraszyła się hałasu, które spowodowały i po protu położyła się skulona w rowie przy drodze. Dziadek myślał, że za chwilę spadną bomby, więc automatycznie zrobił to samo. Bomby jednak nie spadły, przecież nie było sensu bombardować pól i łąk. Leżał tak dobrą godzinę i obserwował łunę bijącą od znajdującego się kilkanaście kilometrów dalej miasta, które było faktycznym celem samolotów.

Jakiś czas potem ktoś zastukał do drzwi jego domu. Oficer obcego wojska z obstawą, w sumie kilku żołnierzy. Nie krzyczeli, nie robili krzywdy, po prostu powiedzieli, że zatrzymają się na jakiś czas w tym domu. Zajęli jedną izbę, a cała rodzina przeniosła się tymczasowo do drugiej, przylegającej do kuchni. To nie byli źli ludzie, po prostu wykonywali otrzymane rozkazy. Odwdzięczali się nawet za tę nietypową gościnę, dzieląc się dostarczanymi im zapasami. Jak ludzie z ludźmi.

Centrum.

Dla wielu z nas miejsce, w którym się wychowaliśmy i w którym przyszliśmy na świat jest dziwną wypadkową przeżyć naszych przodków. Oni też trafili akurat tam z konkretnych powodów. Dobrze jest wiedzieć skąd się pochodzi, bo bez tej wiedzy naprawdę trudno odpowiedzieć na pytanie dokąd się zmierza.

  • Od kilku dobrych lat zbieram rodzinne historie, dokumenty dziadków, pradziadków, uzupełniam drzewo genealogiczne… Lubię to. Lubię wracać do korzeni. To mi pomaga być bardziej świadomą siebie. Pomaga mi utwierdzać moją tożsamość.
    Od niedawna i mój mąż zaczął szukać informacji o swoich korzeniach.
    Marzy nam się zebrać to wszystko w jedną opowieść.

Top
%d bloggers like this: