You are here
Home > Lifestyle > Sam to przyciągasz

Sam to przyciągasz

W przestrzeni publicznej, czy też użytkowej, jest wiele wolnego miejsca. Osobiście nie lubię tłoku i jeżeli jest tylko możliwość wybieram do egzystencji momenty kiedy reszta społeczeństwa jest już w domu. I tak zakupy robię w dni powszednie po godzinie 19 kiedy to pozostali współbiesiadnicy galerii handlowej ciągną już w stronę domu. Jest jednak pewien aspekt którego nie potrafię pominąć – poczekalnia.

Lubię punktualność prawie tak samo jak placki, a wieczorne pory sprawiają, że warto być wcześniej. Przeglądam sobie prasę, chociaż jej nie lubię bo wiem, że tam często dostęp do druku mają ludzie o wyobraźni Macierewicza. Do tego rzadko bywa aktualna, ale po prostu ze względu na pracę telefon odpada (przesyt). W tle jakieś popularne radyjko, takie które odpali 40 latek i pośpiewa ze wspomnieniem młodzieńczych lat, a i żołnierz gimbazy znajdzie hiciory z telefonu kolegi.
Trwa takie zawieszenie w próżni, nic się nie rusza nic nie zaskakuje aż do momentu kiedy ten ekosystem przerywa skrzypnięcie klamki. Wchodzi gościu. Zaskoczony tym że drzwi otwarte i od progu woła że on umówiony. Nie rozumiem jego zdziwienia bo skoro był umówiony to kurwa raczej ktoś na niego czeka, ale widocznie nie dla wszystkich jest to oczywiste – kapitalizm nowość od 25 lat. Recepcjonistka z uśmiechem że tak tak umówiony trzeba poczekać. Pora późna w poczekalni ja radio gazetka, około 10 krzeseł wolnych. Dlaczego wiem że usiądzie w moim pobliżu? Nawet się kurwa nie oszukuję że brak kontaktu wzrokowego w czymś pomoże. Ja już wiem, że mam towarzysza w niedoli czekania. Pół biedy jeżeli współbiesiadnik zachowuje podstawowe ogólnie przyjęte normy, ale ilu oderwanych od rzeczywistości już spotkałem. Mam wrażenie że właśnie przez takie dobieranie się ludzi w ‚koalicje’ drzwi w kościołach są za plecami wiernych. z tyłu trudniej poznać kto normalny kto popierdolony. Wracając do sytuacji. Uważam nasz naród za raczej mało wylewny, ale kurwa nagle w poczekalni wszyscy stają się mistrzami small talk. No kurwa ja pierdole. Siedzę w przychodni dentystycznej, pora późna przyjmuje już tylko lekarz (reszta szybek w drzwiach ciemna stąd wiem) jakie pytanie padnie jako pierwsze. Zgadłeś: Pan też do dentysty. Nie wie pan co chciałem pograć w bierki pod wodą ale zapomniałem miski. Tak tak odpowiadam niezwłocznie i chyba wrodzony instynkt bycia cwanym i przebiegłym lub też przezornym na dymanie każe zapytać mu na którą godzinę. Odpowiadam że za 10 minut wchodzę ja i że na tą i na tą, pada jeszcze oczywiste to ja będę za panem i chuj wie po co jak jest nas dwóch. Te 10 minut wydaje się wiecznością, scenarzyści filmów dokumentalnych powinni chodzić na lekcje do takich ludzi jak mój rozmówca. Dlaczego? Bo człowiek streszcza mi kilkudziesięcioletnią historię swojego uzębienia w 7 minut. Czy ja go kurwa będę identyfikował po tym jak chory inny zjeb postanowi wylądować w Alpach? Nie kurwa, ale sobie posłucham.

Naprawdę uważam że Polacy są dość ponurym narodem jeżeli chodzi o relacje między obcymi osobami, ale tylko do czasu. Wystarczy jeden mały punkt zapalny taki jak np. poczekalnia i wychodzą z nas zwierzęta stadne, a że wszyscy znają się na polityce, piłce nożnej i leczeniu zawsze mamy na co pomarudzić.

Top
%d bloggers like this: