You are here
Home > Lifestyle > To nie rutyna, ale logarytm Cię zabije

To nie rutyna, ale logarytm Cię zabije

W szkole wielu z nas pytało “A po co mi w życiu logarytmy?”. Teraz odpowiadam na to pytanie. Mimo wszystko, nie będziemy tu rozmawiać o matematyce. Wystarczy nam jeden wykres, aby zrozumieć życie. Na początek jednak, prosty przykład.

jablka

Wyobraź sobie dwie sytuacje:
1. Masz jedno jabłko. Dodajesz do niego jedno jabłko i masz dwa jabłka.
2. Masz 10 jabłek i dodasz do niego jedno jabłko, to masz 11 jabłek.

Świadomie wiesz, że w każdym przypadku zwiększyłeś ilość jabłek o 1, ale podświadomie czujesz, że w pierwszym przykładzie dodałeś więcej. Gdybyś miał komuś oddać jedno jabłko, to łatwiej byłoby Ci odjąć jedno z 11 niż z 2.

3-i-9

Dlatego dzieci pytane o to, co jest w połowie od 1 do 9, mówią 3. Bo trzy stanowi taką samą część dziewięciu, jak jeden ma się do trzech. Dopiero potem wtłacza im się myślenie liniowe.

Zapamiętaj ten wykres!

Nie żartuję, zapamiętaj ten wykres, bo to jest wykres życia. To jest funkcja logarytmiczna, która opisuje wszystko, czego doświadczasz.

wykres-zycia

Zauważ, że im bardziej przesuwamy się w prawo, wraz z czasem maleje liczba efektów. Potrzeba coraz więcej czasu, aby osiągnąć +1 efekt.

Jak to ma się do rzeczywistości?

Zastanawiałeś się dlaczego wraz z wiekiem czas leci coraz szybciej?
Zastanów się nad tym: Pierwszy rok Twojego życia, to 100% Twojego życia. Drugi rok – 50%, trzeci – 33%, czwarty – 25% … A gdy masz 40 lat, to kolejny rok stanowi dla Ciebie tylko 1/40, czyli 2,5% całego Twojego życia. Dla 4-latka 1 rok to tyle samo, co dla 40-latka 10 lat. Widzisz o co mi chodzi?

To jest bardziej przerażające niż się wydaje, bo oznacza, że w ciągu jednego roku, czterolatek przeżyje tyle samo nowych wrażeń, co czterdziestolatek w ciągu dziesięciu lat.

Wykres logarytmu może też wyglądać tak:

wykres-zycia-2

Wraz z wiekiem, coraz mniej rzeczy jest dla nas nowych. Większość tego, co dzieje się w naszej codzienności już widzieliśmy, już zrozumieliśmy i przerobiliśmy na wzorzec. Dziecko ma mniej wzorców, bo wszystko, czego doświadcza jest nowe. Im bardziej jednak dorasta, tym więcej rzeczy widziało i doświadczyło, a zatem nowości jest coraz mniej.

Owszem, życie jest logarytmem, ale także każdy mały składnik życia pasuje do tego wykresu.

Uczenie się nowej umiejętności
Weźmy jako przykład grę na gitarze. Na początku jesteś zerem – nie umiesz nawet przycisnąć struny. W ciągu pierwszego tygodnia uczysz się podstaw – totalnych nowości dla Ciebie. W następnym tygodniu potrafisz zagrać kilka motywów. Po miesiącu bez większych błędów grasz jeden cały kawałek. Po roku bez większych błędów grasz kilka kawałków.

Nowy język
Na początku poznajesz dużo nowych rzeczy – słowa, gramatyka, wymowa. Zauważasz, że szybko jesteś w stanie jakoś się dogadać. Potem o progres jest coraz cieżej.

Związek
Z początku dzieje się bardzo dużo, przeżywasz bardzo dużo emocji, robicie ze sobą nowe, ciekawe i ekscytujące rzeczy – randki, wyjazdy, seks, poznawanie. Z czasem wchodzi rutyna.

Nowa praca
Nowi ludzie, nowe miejsce, nowe zadania, nowe doświadczenia. Z czasem wszystko jest takie samo.

Przeprowadzka do innego miasta
Nowi ludzie, odkrywanie nowych miejsc … W końcu wszystkie ulice już znasz i poznajesz coraz mniej ludzi.

Przykładów można mnożyć, ale formuła pozostaje ta sama: na początku jest wiele nowości, a z czasem jest ich coraz mniej i trudniej o progres.

Pewnie na myśl przychodzi Ci teraz, że to trochę przykre, że wraz z upływem czasu wszystko staje się coraz bardziej pospolite. Może nawet pomyślałeś, że kluczem do życia jest robienie ciągle nowych rzeczy. Prawda jest taka, że życie w logarytmie jest po prostu wygodne. Prawie każdy będzie bronił logarytmu, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Powie: a bo tak to już jest, że w związku najpierw są motylki, a potem jest ta “dojrzała miłość”. Lub: po co kombinujesz, skoro masz stabilną pracę? Albo: liczy się bezpieczeństwo.

Czyżby?

Dlaczego zatem tak tęsknimy do czasów dzieciństwa? A w kryzysie zadajemy sobie pytanie “dlaczego nie jest już tak jak na początku?”. Czemu tak bardzo nie chcemy iść do pracy i czujemy, że marnujemy życie?

Bo nie dzieje się już nic nowego. Tylko nowe rzeczy dają nam życie. Czas płynie wolniej, więcej zapamiętujemy, przeżywamy nowe, silne emocje i czujemy większą satysfakcję ze swojego życia.

Logarytm może być wykresem życia, ale nie musi. Tak, jak byliśmy w stanie nauczyć się – nienaturalnego dla nas – myślenia liniowego, tak samo możemy nauczyć się korzystać z wykresu życia i przerysować go według własnego upodobania.

Dlaczego wykres związku nie może wyglądać tak?

wykladnicza

Czy nauka języka może wyglądać tak?

liniowa

Czemu by nie w taki sposób zakochiwać się w nowym miejscu?

x3

Myślę, że mamy w sobie tę moc, aby żyć pełnią życia każdego dnia. To nieprawda, że przyzwyczajamy się do nowych rzeczy, jeśli mamy ich stale dużo. Dlaczego? Bo wszystkie są nowe. W tym jednym życiu, które mamy, powinniśmy doświadczać możliwie jak najwięcej, a naszym największym wrogiem jest nasz logarytm śmierci. Bo rutyna zabija. Powoli. Logarytmicznie.

A jak będzie wyglądał wykres Twojego życia?

twoj-wykres-zycia

  • Michał Brenda

    To stwierdzenie jest BARDZO blislie prawdy. Jezeli zaobserwuje sie przyrode, kazdy stosunek budowy ciala zwierzat, roslin, zachowania ekosystemu zachowuja sie w niemal logarytmiczny sposob. Tak jak wschodzace Slonce, gdzie najpierw mamy swit, noc robi sie coraz mniej ciemna, az do momentu osiagniecia „jedynki logarytmicznej”,czyli przekorczenia linii horyzontu i nagle swiatlo dzienne robi sie intensywne.

    Te zachowanie mozna okreslic za pomoca ciagow, do grupy ktorych nalezy przykladowo ciag Fibonacciego. Zachowuja sie one w sposob zblizony do logarytmow.

    Artykul swoetny, bede sledzil:)

    • Alex Lord

      To prawda! O Fibonaccim też można napisać wpis, ale już na zupełnie inny temat. Dzięki!

  • Do zrozumienia tego nie są potrzebne logarytmy. Wystarczy jedna dobra powieść. Pytanie po co mi logarytmy nadal pozostaje aktualne.
    Zresztą dlaczego rutyna ma zabić tych, którzy ją lubią?

    • Zdaje mi się… że rutyna zabija tak samo jak powietrze. :) A chyba nie ma ludzi, którzy mówią „nieee stary, nie lubię powietrza” :D
      Mój dziadek mówił „Od smrodu jeszcze nikt nie zginął, a od świeżego powietrza już niejeden” :)

      • Znam takich którzy mówią, że nie lubią rutyny.

Top
%d bloggers like this: