You are here
Home > Lifestyle > Witam w dupie

Witam w dupie

Witam w dupie wszystkich tych, którzy w tym roku pisali maturę i wszystkich pozostałych również. Ale ja Wam współczuje tego w jakiej dupie jesteście. Kochani, wspaniali, piękni, młodzi, niewyspani i do tego bez przyszłości.

Tak to się w naszym pięknym kraju po ostatnich reformach utarło, że szkoła za wszelką cenę próbuje Cię przygotować do wszystkiego, od tego jak według faz księżyca określić owulację swojej partnerki, po wzory skróconego mnożenia (tak to prawda co mówią memy w Internecie, to mało przydatne). Kochany licealisto, masz głowę napchaną wszystkim i niczym. Co dalej?

Pewna część z młodych ludzi oczywiście pewnie była na tyle inteligentna i nie wpierdoliła się w klucz odpowiedzi na przedmiotach takich jak język polski czy historia. No cóż, życie pokaże Wam jeszcze nie raz, nie dwa, że samodzielne myślenie jest dobre jak planujesz, w którą część supermarketu iść najpierw, żeby nie zapierdalać przez następne 2h z trzykilogramowym Vizirem pod pachą, ale niekoniecznie na poletku zawodowym. Inna część z Was z baranim zapędem wpadła na to, co autorowi klucza chodziło akurat tego dnia po głowie. Też szacuneczek, wcielenie się w tok myślenia innej osoby też musi być wyzwaniem zwłaszcza, gdy ktoś sygnuje to hasłem ‚zinterpretuj’. Jest tylko jeden mały problem – dalej nie masz nic.

Wyobraź sobie standardową rozmowę o pracę, bo przecież ruszysz gdzieś dupę.
Siedzisz face-to-face z jakimś dziwnym kolesiem i pada magiczne pytanie: „Co potrafisz?”. I co jesteś w stanie mu powiedzieć? „Ogarniam wzory skróconego mnożenia? i dobrze dodaje na kalkulatorze, jaram blanty i jeżdżę na desce, w przyszłości chce zostać piosenkarką, znam trochę wzorów chemicznych, wiem że państwo na „o” to Oman, a księżyc tylko odbija światło”. Osoba świeżo po maturze ma problem z usiedzeniem 8h w jednym miejscu. Człowieku, do tej pory instytucja zwana szkołą (ta sama którą nienawidzisz jak faszyści żydów) sprawowała pieczę nad Twoim czasem, a teraz co? Kukułki podrzucają swoje jaja ale nie wypierdalają ich na śmietnik, a szkoła tak. Ile można siedzieć w domu walić browara i nadrabiać wszystkie seriale o jakich się słyszało? Dwa? Trzy tygodnie? A co potem? Nigdy nie miałeś tyle wolnego czasu i to dołujące poczucie, że może „nie czeka mnie nic”.

Miejsce – obowiązek – brzemię które nosiłeś od siódmego roku życia wygasło, już dobiegłeś do końca i ja się pytam co kurwa teraz zamierzasz zrobić ze swoim życiem?

Moim zdaniem są dwie drogi i jedno pocieszenie: „Tym razem z niczego może być coś!”.

Pierwszy przypadek, i na wstępie trzeba zaznaczyć, zazdrość dla wszystkich tych, którzy mają starych na tyle zamożnych, że przedłużą inkubator dla swoich pociech. Ucz się ucz syneczku, córeczko, idź na studia, po nich na pewno znajdziesz pracę, „start w przyszłość” mówią. A co, jeżeli ktoś już pobiegł i będzie poważna konkurencją?

Tak doszliśmy do przypadku drugiego, kiedy to masz choć odrobinkę jaj i podejmujesz tą skurwiałą pracę na samym dnie. Niejednokrotnie z resztą słusznie ktoś nazwie Cię planktonem, bo dopiero uczysz się fachu zwanego pracą, ale przynajmniej jak chcesz sobie kupić jeansy to wiesz ile kosztują. Jeżeli masz jaja przynajmniej wielkości dużego palca u stopy, podejmujesz ten kompletnie abstrakcyjny tok studiów, jakim jest przychodzenie do swojej uczelni w weekendy. Ja też tego nie ogarniam, ale to legalne. Będziesz padał na ryj po pięciodniowym maratonie 8h sprintów, żeby jebnąć jakiś target, żeby się chociaż nie przyjebali, że coś jest źle, a tu nagle premia weekend od 8 do 8 i przynajmniej wypada być, a jeszcze lepiej posłuchać. A kiedy się wyspać? Kiedy ogarnąć pokój? Znajomych też przecież mam ale czasu już nie.

Wypadałoby wysnuć teraz jakąś konkluzję, ale w tym przypadku nie potrafię być ekstremistą. No kurwa nie umiem. Czy lepiej jest, gdy pociecha przedłuży sobie cieplutki kurwidołek na garnuszku swoich rodziców, czy jak zgubiony statek zacznie dryfować ku światełku jakim jest kariera… Uważam że lepszym wnioskiem jest to, że musi podjąć jakąś decyzję i to taką, która faktycznie ma wpływ na przyszłość. Zapomnij o tym że wybierałeś przedmioty jakie chciałeś zdać na egzaminie dojrzałości, teraz czeka Cię prawdziwa decyzja. Nie spierdol tego. Wrócić się nie da.

Top
%d bloggers like this: