You are here
Home > JoeMonster > Wszyscy Święci, wredni poganie, Dziady i pierwsi pranksterzy

Wszyscy Święci, wredni poganie, Dziady i pierwsi pranksterzy

Przelecimy szybko krwiożerczych Celtów i Titanica, śmigniemy od głaskania łachmaniarzy po noszenie zwłok. Zapraszam. 

Kościół krzyczy, że Halloween to pogaństwo, zabobon i czarna magia przyrównując to święto bezpośrednio do satanizmu. Dziady to już lepiej nie mówić, spirytyzm, pogaństwo i bałwochwalstwo. Fani pogańskich obyczajów nie pozostają Kościołowi dłużni i odgryzają się jak mogą, chociaż Mickiewiczowskich Dziadów tak po prawdzie nikt nie odprawia. Wiele osób obchodzących Halloween uparcie twierdzi, że to tylko taka zabawa i po prostu element pop-kultury. W Europie sceptycy krzyczą na nich, że to jakieś Amerykańskie wynalazki i na starym kontynencie nawet nie wypada się w te brednie bawić. Tylko skąd się te wszystko wzięło? Żeby dobrze zrozumieć wagę tych świąt trzeba sięgnąć wstecz. Zaczniemy od milusińskich Celtów.

1. Dawni Celtowie i Samhain

halloween, dziady, wszystkich świętych, zaduszki, malecontent.pl

Już pradawni Celtowie wpadli na pomysł zapalania światełek i straszenia w związku z nocą zmarłych. W wierzeniach celtyckich najważniejszym dniem w ciągu roku było święto Samhain. Przypadało na 1 listopada a dzień wcześniej obchodzono jego wigilię. Samhain przede wszystkim zamykało lato i okres zbiorów, jednocześnie otwierając okres zimowy, ale noc poprzedzająca to święto była nocą magiczną, w trakcie której duchy zstępowały na ziemię i szukały żywych, żeby zamieszkać w ich ciałach na kolejny rok. Celtowie nie byli w ciemię bici i nie chcieli gościć jakichś nieproszonych duszków, więc gasili wszystkie światła w domostwach, palili ogniska na zewnątrz, wystawiali jedzenie dla latających po okolicy zjaw i chodzili po wioskach w starych obdartych szmatach, albo nawet przebrani za jakieś brzydactwa. Wszystkie te zabiegi miały zapewnić im to, że złe duchy nie będą chciały zagnieździć się w zimnych pustych domach, a także nie wybiorą ciał strasznych obdartusów na swoje nowe miejsce zamieszkania.

Wszystkie święta obchodzone były wedle kalendarza słonecznego a Samhain to połowa drogi między wrześniową równonocą, a grudniowym przesileniem.

W średniowiecznej literaturze zachowały się doskonałe opisy składania ofiar z ludzi czy mordowania co trzeciego syna w charakterze białej koperty podawanej pod stołem jako zapewnienie sobie spokoju na kolejny rok. Nie jesteśmy jednak w stanie stwierdzić ile w tym prawdy, bo zadaniem wysłanników papieża piszących obszerne kroniki nie było poznawanie lokalnych kultur, tylko dostarczanie dowodów na to, że tych brutali z północy trzeba czym prędzej ubogacić kulturowo.

2. Dziady

halloween, dziady, wszystkich świętych, zaduszki, malecontent.pl

Nasze rodzime święto miało nieco inny przebieg, choć podstawa była ta sama. Pod koniec października (w zależności od źródła mógł to być nawet 24 X, ale przeważnie podaje się noc z 31 X na 1 XI) duchy przodków odwiedzały swoje miejsce zamieszkania i mogły zapewnić domownikom płodność, urodzaj i obfite zbiory przy kolejnych zbiorach. Właśnie dlatego w trakcie Dziadów duchy goszczono jak najwystawniej w domach, lub na grobach (to żeby duch starego dziadka Radomirka nie musiał snuć się po wsi jak jakaś zbłąkana dusza). W trakcie Dziadów dusze trzeba było nakarmić i napoić. Oczywiście pojawia się tutaj pewien problem natury technicznej, bo jak wiemy z filmów o Kasperku, nawet dobre duszki nie mają przełyku. Biesiadnicy wylewali więc co chwilę część napoju na ziemię, czy podłogę, podobnie robili z jadłem. Musiało to wyglądać dość mało estetycznie, a mając na uwadze, że nie wolno było tego chlewu posprzątać (miało zostać dla Dziadów), to kolejnego dnia musiało być naprawdę grząsko.

Tak samo jak u Celtów palono ogniska, jednak nie po to, żeby trzymać duchy z dala od domu, bardziej po to, żeby właśnie oświetlić im drogę do domu i żeby mogły przy okazji się ogrzać. Znów podobnie jak u Celtów po drogach chodzili łachmaniarze- tutaj zwani Dziadami. Z resztą do dziś zachowało się w naszym języku piękne klasyczne słowiańskie porzekadło o wielkiej mocy magicznej: „Spieprzaj Dziadu”, ale ja nie o tym… to nie byli jacyś tam przebierańcy, tylko prawdziwi żebracy i obłąkani. Uważało się, że tego dnia są medium między ludźmi a duchami.

Celowo omijałem słowo „Słowianie”, bo okazuje się, że to święto było praktykowane także wśród Bałtów, a także obchodzone przez niektóre ościenne kultury europejskie. Według niektórych niepewnych źródeł (Wikipedia – wiadomo) mogły być obchodzone nawet poza granicami Europy.

3. Lemuralia w Rzymie

halloween, dziady, wszystkich świętych, zaduszki, malecontent.pl

Tak, święto Lemurów. Należy tylko zaznaczyć, że Lemury nie były tymi słodkimi zwierzaczkami z wielkimi oczami, tylko mrocznymi i złymi duchami zmarłych czyhającymi na życie i szczęście dobrych ludzi. Święto przypadało na 13 maja. Tej nocy ojciec rodziny chodził po domu rozrzucając po kątach trzymany wcześniej w ustach bób, obmywał się, po czym jak potępiony walił w miskę prosząc duchy o opuszczenie domu. (Przyp. aut.: Czasem jak słyszę sąsiada wracającego w środku nocy do mieszkania nade mną, to odnoszę wrażenie, że wspominki tego obyczaju obchodzone są w naszej kulturze co piątek)

Cała zabawa skończyła się gdzieś w 610 roku, kiedy to papież nie wytrzymał tych zwierzęcych obyczajów i właśnie 13 maja poświęcił Panteon w Rzymie ogłaszając jednocześnie, że jest to koniec hałasowania miskami o jakiejś pogańskiej godzinie, ale na pamiątkę tych zwyczajów od tego dnia będzie obchodzone święto Najświętszej Marii Panny od Męczenników. Rzymianie jakoś nie mogli się przyzwyczaić do nowego święta, więc przekształcono je na święto Wszystkich Świętych.

4. Wszystkich Świętych

halloween, dziady, wszystkich świętych, zaduszki, malecontent.pl

Chrześcijańskie obrzędy Wszystkich Świętych początkowo obchodzono 13 maja. Był to dzień w którym modlono się za dusze męczenników i wszystkich zmarłych świętych. Jeśli chodzi o obyczaje to podstawową rozrywką tego dnia były liczne pielgrzymki i noszenie zwłok relikwii świętych z miejsca na miejsce. Pojawił się jednak pewien problem. Na początku wiosny nie sposób wykarmić licznych pielgrzymów, bo ziemia dopiero zaczyna rodzić, tak więc po stu latach święto przełożono na 1 listopada. Przypadek? Nie sądzę.

Chrześcijaństwo rozwijało się bardzo dynamicznie i rozszerzało swe wpływy dalej na północ Europy. Chrystianizowanie w tym wymiarze miało być już dosyć proste, bo i charakter świąt i data się zgadzały, czego jednak nie dały rady przyjąć ludy północy to to okropne chodzenie z miejsca na miejsce z pozostałościami po zmarłych. Tak więc ludy północy nadal obchodziły święta we właściwej dla swojego regionu formie. Nie dało się tego wyplenić, trzeba było inkorporować. Tak więc właśnie w celu przechytrzenia barbarzyńców do rzymskokatolickiego święta Wszystkich Świętych zaczęto wcielać różne dodatkowe opcje.

Kolejni papieże i kolejni dostojnicy kościelni przekonywali:

  • „Nie palcie dobrzy ludzie tyle tych ognisk, bo przez wysoką emisję CO2 dojdzie do zagłady świata, macie, palcie sobie małe świeczki i inne znicze. Będzie fajnie, obiecuję.”
  • „No dobra, już nie będziemy tak nosić tych relikwii, ale nie siedźcie w domu bo skolioza i lordoza, chodźcie na jakąś małą pielgrzymkę do świątyni. Pośpiewamy sobie, czy coś.”
  • „OK, wiem, że chcecie porozmawiać ze zmarłymi, ale nie głaszczcie przydrożnych łachmaniarzy, od teraz dajemy specjalny pakiet, wybieracie krzyżyk i macie połączenie.”
  • etc etc…

Wszystko szło w dobrym kierunku, ale wiecie jak to jest z takimi np. Polakami – spróbujcie im czegoś zakazać. Niewierni nadal w noc poprzedzającą 1 listopada robili swoje. Trzeba tutaj zaznaczyć, że Wszystkich Świętych to był dzień czczenia zmarłych świętych, tylko świętych. Zwykłych ludzi to nie dotyczyło, stąd nie dało się całkowicie zastąpić tym świętem pogańskich obyczajów. I tutaj wchodzi Odilon z Cluny z dużą sprawą:

5. Zaduszki

halloween, dziady, wszystkich świętych, zaduszki, malecontent.pl

Na samym początku X wieku wprowadzono w Kościele rzymskokatolickim Dzień Zaduszny, czyli dzień modłów za wszystkie dusze. Uwaga, to nie są żadne teorie spiskowe. Oficjalne źródła (czyli Wikipedia – wiadomo) mówią, że Zaduszki wprowadzono jako „przeciwwagę dla pogańskich obrządków czczących zmarłych”. Zaduszki ustanowiono na 2 listopada, żeby już tak dobitnie nie kojarzyło się z pogaństwem i tego właśnie dnia ludzie mogli łączyć się z duszami swoich przodków, odwiedzać ich, pielgrzymować do miejsc pochówku i palić im lampki na grobach. Oczywiście jeśli wcześniej grzecznie poszli do Kościoła i wzięli udział w procesji.

Jak sami dobrze wiecie i ten zwyczaj się nie przyjął i dziś wszystkie te rzeczy robi się w dzień Wszystkich Świętych, a nie w Zaduszki. Żeby było ciekawiej, Dziady obchodzono jeszcze przez prawie tysiąc lat. Zwyczaj zanikł całkowicie dopiero w pierwszej połowie XX wieku.

Cofnijmy się jeszcze na chwilkę do Celtów.

6. Halloween, pierwsi pranksterzy i Titanic

halloween, dziady, wszystkich świętych, zaduszki, malecontent.pl

Krnąbrni Szkoci i Irlandczycy podobnie jak Polacy nie dali się tak łatwo chrystianizować i chodzili w niedzielę do kościoła, ale w domu pod kocem cały czas trzymali swoje święto Samhain. Jak pisze poważny historyk Ronald Hutton „Od przebierania się za psotne duchy było już bardzo blisko do pranksterki”. Zaznacza też, że w XX wieku obyczaj szybko przemieścił się do Ameryki wraz z wielką falą migracji transatlantyckiej. Pamiętacie Titanica? No to nie dzięki niemu, ale jest dobrym punktem zaczepienia, bo był odpowiedzią na ogromne zapotrzebowanie na większe i szybsze transatlantyki, a wypłynął z pranksterami na pokładzie (Pamiętacie Jacka Dowsona?) w 1912 roku.

W ten sposób zwyczaje Samhain z domieszkami innych zwyczajów wyemigrowały z Europy do Ameryki i tam padło na podatny grunt. Nowym Amerykanom zabawa bardzo się spodobała, a papież był daleko, tak więc celtyckie obyczaje szybko zagościły na stałe w dniu Wigilii Wszystkich Świętych (All Hallows Eve) i weszły bardzo mocno w kulturę. Z czasem nazwę zaczęto skracać i zostało Halloween.

Ergo?

Ten problem i te dyskusje trwają już 2000 lat, a tak naprawdę nie ma się o co kłócić. Wszystkie te święta mają właściwie ten sam rodowód i znaczenie. Obyczaje mogą być lekko różne, ale baza jest ta sama. Co więcej od dzisiaj wiecie już, że Ciocia, Babcia i Pani Grzelakowa, które spluwają za siebie i czynią znak krzyża kiedy tylko usłyszą słowo „Halloween”, tak naprawdę kultywują pogańskie tradycje choćby przez zapalanie zniczy na grobach, czy modlitewne rozmowy ze zmarłymi. Ale zachowajcie tę wiedzę dla siebie, dyskusji z Grzelakową i tak nie wygracie.

  • PaganMajster

    Całkiem sprytnie sobie tam w kościele to wszystko wymyślali. :)

  • Wacław Roman Szukalski

    Kościół piszemy z dużej chyba, że mamy na myśli budynek wtedy z małej :D czuwaj.

    • Dzięki. :) Ostatnio jakoś straszni się śpieszę z pisaniem i nazwy języków piszę wielką, rzeczowniki czasem na modłę niemiecką wielką, kraje małą…
      Analfabetyzm wtórny, albo powoli kora mózgowa już murszeje. :) Trzeba się bronić. Dzięki za uwagę.

  • papugazusa.pl

    Widzę, że przyłożyłeś się do tematu :) Jednym słowem : Lepiej rzeczywiście mieć te dynie na podjeździe niż zabijać w ofierze co trzeciego syna ;)

    Ja może wypowiem się z własnego doświadczenia. Rzadko do Ciebie wpadam, ale mam nadzieję, że mnie kojarzysz. Wyemigrowałam do Stanów, gdzie wychowuję w amerykańskiej kulturze swoje dzieci. Moja starsza miała 2 msc, gdy wylatywaliśmy.

    Tego typu nagonkę słyszę również od ortodoksyjnych polskich rodziców, którzy w tym temacie cynicznie manifestują swoją Polskość.

    Pisząc dziś coś tam do siebie, dowiedziałam się jaka była legenda powstania jack-o’-lantern oraz jej końcowego znaczenia, które idealnie wpisuje się w katolickie sumienie.

    W Polsce ludzi mają mylne przeświadczenie, że w Halloween w Ameryce wszyscy biegają z keczupem na twarzy. No sorry… w większości są to imigranci, którzy myślą, że ten dzień musi być koniecznie straszny. Większość Amerykanów podchodzi do tego jak do karnawału. NIe ma tu „czczenia diabła”. dzieci zamiast za wampirów biegają w kostiumach ulubionych bohaterów z bajek a dorośli albo wybierają seksowne skąpe wdzianka albo bardzo kreatywne i zabawne kostiumy jak np. banana, trzech świnek, pomnik Waszyngtona czy dynię. Wszędzie jest wesoło i kolorowo. Oczywiście są domy obwieszone tonami trupów czy podjazdy pełne nagrobków, o których sama już pisałam, ale ogólnie należą one do hobbystów, którzy słynną co sezon z najlepszych dekoracji, coś chyba na zasadzie lokalnego konkursu ;) W mojej okolicy, tych mega strasznych jest może 5. Setki pozostałych to przyjazne dekoracje z dyniami, jesiennym wieńcami czy co najwyżej pajęczynami.

    O oł… Mąż mnie już ponagla, do kina mu się zachciało.
    Pozwolę sobie zatem zacytować (swoją) odpowiedź na jednym z polskich forum, które oddaje moje podejście do tematu:

    Dziewczyny, wrzućcie na luz Emotikon smile jesteście w Ameryce, obchodzenie Halloween to doświadczanie jej. Każdy może robić to na swój sposób. Ja zdecydowanie oddzielam je od naszego święta, które jest dzień po. Straszydła też raczej traktuję z przymrużeniem oka. Nawet po powrocie do Polski mam zamiar sama latać dzień wcześniej po sąsiadach z torbą cukierków dla moich dzieci, gdyby nie planowali nic przygotować. Halloween dla mnie to piękne kostiumy z bajek, dzieci poprzebierane za dynie, sowy itp. To kolejna fajna okazja, żeby celebrować życie póki jest czas po temu, bawić się. Nie widzę w tym, ani nie uczę swoich dzieci, konotacji ze śmiercią, złem, nieczystością, szatanem. Może czasem jest coś „spooky” ale to na zasadzie jakiegoś duszka zrobionego z prześcieradła. Nie żadne trupy straszące zbiorowo w bramach. To chyba też święto, które oswaja Cię z myślą o śmierci, amerykański styl podchodzenia do rzeczywistości. Dziewczyny, bądźcie zatem fajnymi mamami i z racji tego, że wywiozłyście swoje rodziny z niegdysiejszej ortodoksyjnej Polski, nie każcie swoich dzieciom z tego powodu cierpieć. Co innego gdybyście były w PL, wtedy jasne, masz prawo mówić „Moje dziecko!!! tutaj HANUKI, RAMADANU nie obchodzimy !!!”. Nie wyobrażam sobie powiedzieć mojemu dziecku, którego koledzy w szkole non stop gadają o kostiumach i tonie słodyczy, że TY KOCHANY DO NICH NIE NALEŻYSZ!!! TY JESTEŚ POLAKIEM!!! AMERYKANIE SĄ ZEPSUCI, CAŁA AMERYKA (czyt. ojczyzna, która przyjęła Cię na swoje łono z racji emigracji matki) JEST ZŁA… no jednym słowem można popadać w skrajności… i wywlekać mniej bądź bardziej absurdalne argumenty. Uciekam zatem wybierać kostium … PAPUGI Emotikon wink …

    • W dziesiątkę. :)

      Widziałem ostatnio na Twoim instagramie kilka zdjęć z dekoracjami na Halloween i szczerze powiem, pomimo że nigdy nie fascynowały mnie amerykańskie skłonności do przesady w manifestowaniu różnych tradycji, o tyle trochę pozazdrościłem. :) Mam wrażanie, że zdaniem wielu w Polsce powinno być szaro, buro i ponuro, a w tym okresie w dodatku zimno, deszczowo, wietrznie i chyba nawet publiczne uśmiechanie się może zostać źle przyjęte. :D

      Przy okazji ogromnie bawi mnie to, że osoby negujące zwyczaje Halloween (zwyczaje określane jako bratanie się z diabłem, a które de facto nawet u źródła miały na celu odganianie złych mocy) nie mrugną nawet okiem, kiedy na dyngusa robi się żarciki, czy kiedy chodzi się po kolędzie w przebraniach i ze strasznym turoniem na kiju. A na czym polega Halloween? :) Właśnie na tym. Na przebierankach, psikusach i jak to określasz, lekkim „spooky”. :D

      Z resztą… nawet turoń czy paszcza to jest małe miki. Ja absolutnie zakochałem się w Brodaczach ze Sławatycz. Zerknij tylko na te zdjęcia:
      http://robertdejtrowski.blogspot.com/2015/01/brodate-i-ryczace.html

      To jest coś pięknego! Chciałbym kiedyś tam pojechać i to zobaczyć. :) I jeśli określamy Halloween jako „spooky” to Brodaczy powinniśmy określić jako „Horror and terror” :D

      No i poza wszystkim, ja naprawdę nie widzę konfliktu między Halloween a Wszystkich Świętych, ale jest masa ludzi, którzy uważają, że wszystko co znajduje się poza ich horyzontem powinno być zakazane.

      Sam co roku końcem października drążę dynie i wystawiam na balkon :) A pierwszego listopada idę trochę podumać i zapalić symboliczne światełko na Powązkach, czy przy jakimś pomniku, bo tu gdzie mieszkam nie ma grobów moich bliskich. I jest OK. Czuję się z tym dobrze, to dla mnie najważniejsze. :)

      • Oj przepraszam Cię Piotrze za opóźnienie. U mnie istny magiel. Tak, tak zauważyłam, że zacząłeś mnie śledzić, co zaraz zrobiłam z wzajemnością, ale co ważniejsze przypomniałeś mi o sobie.Czytałam już kilka nowych tekstów ale z racji, że ostatnio dużo u mnie się dzieje, nie ogarniam rzeczywistości i nie mam czasu na komentarze. Bo jak komentuję to zwykle nie mieszczę się w jednej linijce pisanej z komórki ;). BTW. Pan Czółko rzeczywiście… tamtej nocy… miał anioła stróża.

        Brodacze są wyjątkowo malowniczy. No i jakie piękne zdjęcia. Takich kostiumów to w Ameryce się nie widuje, no chyba, że na dzień ambasad, podczas którego można zobaczyć różne stroje narodowe ;)

        A co do polskich katolików, którzy w różne gusła wierzą, po czarnych kotach spluwają, dziecku przed narodzinami nic nie dają, to można by o nich elaboraty pisać.

        P.S. Szkoda, że ta piękna tradycja kolędowania odchodzi w zapomnienie. Tak mało kolędników widuje się dziś na ulicach.

        Ja po powrocie planuję ją wznowić, przynajmniej w mojej rodzinie i na mojej ulicy ;) no może tylko bez psocenia ;)

  • Ano właśnie. Poza modlitwą za zmarłych tego dnia i obowiązkową mszą świętą tak naprawdę nie ma żadnych kościelnych nakazów 1 listopada. Żadne palenie świeczek, rozmowy itp. Oczywiście nie jest to zabronione, ale też nie jest to żaden nakaz. Podobnie jak wieczerza wigilijna czy śniadanie wielkanocne.

    • I tą ścieżką dedukcji dochodzimy do tego, że premiera tekstu o Bożym Narodzeniu 21 grudnia. :) Myślę, że warto czekać, tekst jest już prawie zamknięty. :)

      • Czyli będzie konkurencja dla naszego filmu o Bożym Narodzeniu, który też planujemy na koniec grudnia. To dobrze – konkurencja zawsze podnosi jakość :)

        • A gdzie będzie można ten film zobaczyć? :)

          Tak przy okazji, daję święte błogosławieństwo na spamowanie linkiem do filmu w grudniu. :D

  • Pingback: Halloween | Szkoła okiem laika()

Top
%d bloggers like this: