You are here
Home > JoeMonster > Z dziennika ankietera telefonicznego

Z dziennika ankietera telefonicznego

Praca teleankietera czasem bywa niewdzięczna, trafiają się jednak rozmowy warte odnotowania.

Większość wykonywanych telefonów nie kończy się w ogóle kontaktem z
respondentem. Jeśli ktoś odbierze, to też nie zawsze ma czas i ochotę
rozmawiać. Badania prowadzi się na dwóch rodzajach numerów telefonów, w
pierwszym przypadku zamawiający badanie dostarcza bazę telefonów z
podstawowymi danymi, w drugim przypadku stosuje się metodę losową.
Dlatego też poza numerem kierunkowym, nie wie się, gdzie się dzwoni.
(dane respondentów i tematy badań wyssane z palca)

 

#1. Wesoły Pan

-Dzień dobry, dzwonię z (…) prowadzę badanie z mieszkańcami Białegostoku.
-O, to świetnie, to ja chętnie porozmawiam.
-Dobrze, rozumiem, że Pan jest z Białegostoku?
-Nie…
-To w takim razie nie będę mógł z Panem przeprowadzić ankiety.
-A nie, nie! Tak żartowałem, droczę się z Panem. – śmieje się – Jasne, że z Białegostoku.
-Dobrze…
-Ale wierzy mi Pan?
-Oczywiście, Pan mówi, ja piszę. Przejdźmy do pytań…Wywiad jest pełny i wartościowy tylko jeśli spełnia określone wymogi
metryczki w tym wypadku przede wszystkim miejsce zamieszkania. Po
przeprowadzonej ankiecie:-Bardzo Panu dziękuję za udzielenie odpowiedzi i poświęcenie czasu.
-Ale Pan wie, że Pan się do Siemiatycz dodzwonił?
-… tak jak mówiłem, Pan mówi, ja piszę, więc będę musiał ten wywiad anulować.
-A nieeee! Nie! Pomyliłem się! – mówi rozbawiony – Ja z Białegostoku
jestem! Człowiek stary to i głupi na starość się robi. Z Białegostoku!
Na pewno, właśnie dowód wyjąłem, sprawdziłem adres, i ja w Białymstoku
mieszkam. Za okno wyjrzałem i dworzec widać, a tam napis „PKS
Białystok”. Białystok to jest jak nic.

Check, wywiad zrobiony – dzwonimy dalej.

#2. Na Śląsk

-Czy chciałaby Pani odpowiedzieć na kilka pytań?
-Chopa tylko spytam czy mogę gadać.Najpierw byłem zaskoczony, ale po trzech dniach dzwonienia na Śląsk, już przestało mnie to dziwić.

#3. Wywiad przerwany

W połowie ankiety respondent przerywa:

-Wie Pan co… nie dam rady, możemy kiedy indziej dokończyć?
-Oczywiście, nie ma problemu. Kiedy mogę zadzwonić?
-Nie wiem… ja tak pijany jestem, że w trzy dni chyba nie wytrzeźwieję.

#4. Przypadek typowy

-Prowadzimy badanie na temat żwiru, zajmę Panu dosłownie 5 minut.
-Hmm… wie Pan co? Pan poczeka chwilę.
-Dobrze.
-Kryśkaaaa! – słyszę jego oddalony od słuchawki krzyk – to do Ciebie! Ty lubisz przez telefon gadać, to sobie pogadasz.Ten scenariusz powtarzał się nawet często.

#5. Alkohol

W trakcie ankiety pytam respondenta:

-Przepraszam, ale czy Pan nie jest pod wpływem alkoholu?
-Nie, dlaczego Pan pyta?
-Bo jeśli tak, to nie mogę prowadzić z Panem badania, zadzwonię może innego dnia.
-Nie, nie, nic nie piłem, proszę kontynuować.

W trakcie odczytywania pytania słyszę w tle: „Janek, polane!”

-Ależ zimna…. już odpowiadam… tylko przegryzę…

#6. Respondent w pełni skupiony

Istotne: rzecz działa się kilka lat temu.

-Przepraszam, może ja później zadzwonię, bo słyszę, że Pan zajęty jest.
-Nie, nie, tam żona telewizor ogląda, mogę rozmawiać, proszę pytać.
-Na pewno?
-Leeeeeeeeć, leeeeeeeeeeeć, ADAAAAŚ LEEEEEEEEEEEĆ!
-…
-Tak, tak, na pewno.

#7. Marka własna

Pytania o produkty jednej z niskobudżetowych marketowych marek własnych.

-Gdyby Pan chciał podsumować w jednym zdaniu produkty tej firmy, to jakby Pan to ujął?
-Wszystko dobrze, tylko, he he he, papier do dupy jest do dupy.

Co ciekawe, co drugi wywiad w tym badaniu tak się kończył. Producent będzie miał komplet danych do wyciągania wniosków.

#8. Dzieciaczki chętnie rozmawiają.

Słyszę bardzo młody głos w słuchawce.

-Badanie prowadzimy tylko z osobami pełnoletnimi, czy ma Pan ukończone 18 lat?
-Nie… znaczy tak, tak.
-A czy mogę prosić dorosłą osobę do telefonu?
-Ale ja jestem dorosły już.
-A mogą to potwierdzić rodzice? Mogę ich prosić do telefonu?
-Eee… nie, bo ja dorosły jestem, ja już sam mieszkam.
-Dobrze, przejdźmy do pytań ankiety.
-Dobrze.
-W którym roku się Pan urodził?
-Dwa tysiące… Nie! Nie! Co ja mówię! Tysiąc osiemset… nie… zaraz…
-I mieszka Pan bez rodziców tak?
-Tak, tak, sam mieszkam.
-Dobrze, w takim razie proszę się nie rozłączać. W Polsce dzieci nie
mogą mieszkać bez opiek, to niezgodne z prawem, jeśli rzeczywiście tak
jest, to muszę zawiadomić odpowiednie służby…
-Nie! Nie! Bo jak mama wróci z pracy i się dowie, że do szkoły nie poszedłem, to będzie… niemiło…

#9. Zabawa w chowanego

-Czy dodzwoniłem się do firmy „Kamienie Cegły Żwir Jan Kowalski sp. z o.o.”?
-I tak i nie.
-Jak mam to rozumieć?
-No firma niby jeszcze jest, ale Janek właśnie się chowa.
-Chowa?
-No tak, właśnie na jego pogrzebie jestem.
-To ja może nie będę głowy zawracał.
-A nie tam, jak już jest wolna chwila to można porozmawiać.

#10. Szczera opinia

-Jak określiłby Pan w jednym zdaniu opisał firmę XYZ?
-To są ku**y i złodzieje!
-A co można powiedzieć o jakości urządzeń dostarczanych przez XYZ?
-Ch*j, dupa, kamieni kupa.
-A jak….Jeśli respondent jest wulgarny, to można przerwać wywiad, ale jeśli mnie nie obraża… badamy opinie, a to jest opinia.

#11. Świński temat

Po kilku pytaniach na temat partii politycznych respondentka przerywa:

-Pan poczeka chwilę.
-Dobrze.
-Janeeeeeeeeek – krzyczy dalej od słuchawki – świnię łap! Łap świnię!
-…
-Już jestem, świnia nam chciała odpłynąć.
-Odpłynąć? – pytam zbity z tropu.
-No tak, powódź tu mamy, wody pod okna, ja na szafce siedzę to i świnia chciała odpłynąć.

#12. Ojciec roku

Czasem sprawy nabierają tempa, a akcja zagęszcza się tak, że trzeba przyjąć pozę Brusa Willisa i kolejny raz uratować świat.

-Mogę Panu zająć kilka minut?
-Wie Pan… w sumie… Boże… nie wiem… dobra… w sumie przyda mi się z kimś pogadać bo już szajby dostaję.
-Jeśli Pan jest bardzo zajęty, albo w złym humorze to mogę zadzwonić później.
-Nie, nie, żona mnie z dziećmi w domu zostawiła i już nie mogę… więc chętnie pogadam.
-Dobrze, przejdźmy więc do pytań. Czy korzystał Pan z usług…

… kilka pytań później:

-Nie wie Pan, dlaczego ona płacze? – respondent pyta zagubiony.
-Ile ma miesięcy?
-Prawie rok będzie.
-Kiedy jadła?
-Godzinę temu.
-A kiedy spała?
-Przed jedzeniem się obudziła.
-To Pan do pieluchy zajrzy.
-Dobra, już patrzę – po chwili słyszę nieco dalej od słuchawki –
Jeeeeeezus Maria. – i już na poważnie i ze strachem – Co teraz?
-Ma Pan przewijak?
-Co? Ekghh…
-Przewijak, taka deska na której żona dziecko kładzie jak pieluchę zmienia.
-Hmmm… chyba jest coś takiego.
-To Panu tam w pewnie zostawiła chusteczki, pieluchy itd…
-O! – mówi po chwili – rzeczywiście. Są. Nie wiedziałem, że tutaj. I co dalej?

Po krótkim instruktażu z serwisowania niemowlaka i wysłuchaniu odgłosów odruchów wymiotnych przeszedłem do dalszych pytań.

-Nie wie Pan, dlaczego ona gryzie nogę od stołu? – przerywa po kilku kolejnych odpowiedziach.
-Ząbki idą to gryzie.
-No ale co teraz? Będzie tak gryźć?
-Pewnie żona zostawiła dla niej gryzak.
-Gryzak?
-Tak, przeważnie takie silikonowe coś, dziecko się tym bawi i to gryzie zamiast nogi od stołu.
-Aha… tylko gdzie ja to znajdę?
-Pan w kuchni zerknie, tam gdzie się butelki i smoczki suszą.
-O jest! He he he. Trochę wygląda jak dla psa. Mam jej to dać?
-A ma Pan psa?
-Nie, nie mam.
-Czyli to jest to, niech sobie w ręce złapie i będzie gryźć.
-He he he, śmieszne to jest, ale działa.

Po paru kolejnych instruktażach i po wszystkich pytaniach respondent podsumowuje rozmowę:

-Dobrze, że Pan zadzwonił – śmieje się – bo ja tu takiego spokoju jak
teraz to od rana nie miałem. Żona będzie dumna ze mnie. Ale Pan mi
powie jedną rzecz…
-Tak?
-Do Pana to się można jakoś dodzwonić jak coś?
-Centrala nie przepuszcza rozmów w tę stro…
-O Jezu! Obrzygała mnie!

Pomimo satysfakcji z takich rozmów (to zawsze ciekawy przerywnik w pracy), wywiady tego rodzaju wypada unieważnić, bo wchodzenie w jakiekolwiek osobiste kontakty z respondentem może wpłynąć na jego odpowiedzi.

Jak widzicie, nawet w takiej robocie zdarzają się lepsze momenty, dlatego jeśli macie tylko odpowiednio dużo cierpliwości i nieskończone zapasy dobrego humoru to możecie się na chwilę zatrudnić (zawsze rekrutują, bo mało kto wytrzymuje). Co sobie z ludźmi pogadacie to Wasze.

Autor: Iskier

Pierwotnie opublikowano na JoeMonster.org

Top
%d bloggers like this: