You are here
Home > JoeMonster > Z dziennika pracownika zakładu fotograficznego III

Z dziennika pracownika zakładu fotograficznego III

Dzisiaj ci klienci, którzy lepiej potrafią dysponować czasem pracowników niż Krzysztof Jarzyna ze Szczecina – szef wszystkich szefów. A na koniec jedna pikantna historia.

 

fotolabo3

 

#1. Input / Output

Koniec roboty, wyłączyłem maszyny, komputery, zgasiłem światła. Wychodzę zabrać z ulicy potykacz i wtedy zaczepia mnie kobieta.

-Kończycie już?
-Tak, właśnie zamknąłem.
-To świetnie, bo ja tutaj z koleżanką wozmawiałam i czekałam aż zamkniecie bo chciałam wejść.

Mózg mi się mało nie złamał jak to usłyszałem. Tak, czekała aż zamkniemy, bo chciała wejść.

 

#2. Zdążymy?

-Zdążę jeszcze dzisiaj zdjęcie do dowodu wyrobić? – pyta babeczka
-Za 15 minut zamykam, a zdjęcia są do odbioru w 15 minut, więc musi Pani bardzo szybciutko się przygotować.
-Jasne! Mi to pół minutki zajmie.

-Możemy już? – pytam po 5 minutach.
-Tak, tak! Już tylko włosy poprawię.

-Wie Pani, ja za 5 minut zamykam. – mówię po kolejnych pięciu.
-Oj dobrze, dobrze… spokojnie, nigdzie się Pan nie śpieszy, zdążymy.

-Przepraszam, ale ja już zamykam.
-No jak? Ja gotowa właśnie jestem.
-To ja zdjęcie zrobię, ale do odbioru jutro będzie.
-Co proszę? To ja się tyle szykuję, bo mi Pan powiedział, że zdążymy na dzisiaj, a Pan mi takie numery odstawia?

Rano zdjęcia odebrał mąż.

 

#3. Powroty.

Koleżanka obsługuje klientkę – minuta do zamknięcia.

-A Pani jeździ samochodem czy komunikacją? – Pyta klientka.
-Autobusem dzisiaj.
-A to się Pani nie śpieszy to Pani tu ze mną jeszcze pięć minut może zostać.

Czy ktoś wie o co chodzi?

 

#4. Strateg.

10 minut do zamknięcia. Wpada zziajany Pan.

-Zdjęcia paszportowe jeszcze zdążymy zrobić?
-W sumie nie… ale dzisiaj mogę zostać 5 minut dłużej to zapraszam Pana dalej.
-O to świetnie! Ja już idę! – i wyszedł z zakładu.
Po 30 sekundach wrócił z sześcioosobową rodziną. „Nigdy więcej nie bądź miły” – od tamtej pory miałem powtarzać sobie coraz częściej

 

#5. Bardzo rzadko wykorzystuję pracę do zaspokojenia swoich osobistych wewnętrznych potrzeb, ale kiedy już to robię…

Wchodzą dwie młode dziewczyny pół godziny przed zamknięciem i proszą o zdjęcia do legitymacji studenckich. Sprawa normalnie do rozwiązania w 15 minut, ale nie w tym przypadku.

-Ja zapraszam Panie tutaj dalej, jest wieszak, lustro, można się przygotować.
-Oooo, to będziemy się rozbierać? – ruda patrząc mi w oczy mówi to najseksowniej jak umie.
-Oj zostaw NA RAZIE Pana… Pan jest JESZCZE w pracy – mówi blondynka szykując się przy lustrze.
-A o której Pan kończy? – ruda staje 5cm ode mnie i figlarnie mruga rzęsami.
-Punkt 19:00 zamykam drzwi i lecę bo żona z kolacją czeka, a z córką lekcje muszę odrobić… ułamki, straszna sprawa.
-Nie widziałam obrączki – nie odrywając wzroku od lustra mówi blond.

Urwał, mają mnie – myślę sobie.

-A bo nie noszę bo alergię miałem – gładko zakrzywiam rzeczywistość – nieważne. Proszę się przygotować zaraz zrobimy zdjęcia.
-No proszę… – ruda nie daje za wygraną – a przygoda? Ładnie się tak usidlać w tak młodym wieku?
-Co? Ja? Nie, nie… ja tylko tak młodo wyglądam, ale ja już naprawdę mam osiemnaście lat – żartuję sobie, a ruda w tym czasie niby przypadkiem ociera się o mnie tyłkiem

15 minut „gadki” później: Ruda się szykuje, a ja z blond przeglądam jej zdjęcia.

-Fajne te zdjęcia Pan robi – szepcze, jednocześnie chuchając mi do ucha blond.
-Praca taka fajna. – mówię.
-I aparat ma Pan taki fajny… – mówi powoli i namiętnie.
-No… fajny, fajny, nie narzekam.
-I ten obiektyw taki duuuży… – mówi jednocześnie przesuwając opuszkami palców po obiektywie aparatu wiszącego mi na szyi.
-Które z tych trzech zdjęć jest Pani zdaniem najlepsze? – pytam wskazując na monitor.
-Mmmm… a na którym byś mnie najbardziej brał?

Dobra – myślę sobie – nie można takiej okazji przepuścić, trzeba działać.

-No Ciebie kochana to na każdym… chociaż szczerze powiem, że bardziej cenię sobie kontakt bezpośredni niż oglądanie obrazków w komputerze – mówię niskim tonem i uśmiecham się patrząc jej w oczy – zaraz do tego wrócimy, zrobię tylko zdjęcia Twojej koleżance.

Kiedy odchodziłem od stanowiska niby przypadkiem przesunąłem palcami po jej odkrytym ramieniu – zaświeciło jej się oko i przygryzła wargę – jest dobrze. Poszedłem robić rudej zdjęcia i po chwili wszyscy staliśmy przy monitorze wymieniając się jednoznacznymi i dwuznacznymi komplementami. Minęła 19:00, ale cóż. Można się troszkę poświęcić raz na jakiś czas, prawda? Objąłem delikatnie ich plecy i zacząłem nakierowywać rozmowę na odpowiednie tory.

-Słuchajcie, jest już po 19:00 i powinienem zamykać.
-Nie zostaniemy może troszkę dłużej? Mmmmm?.
-Z Wami bardzo chętnie, tylko muszę raporty zrobić i alarm zgodnie z harmonogramem uruchomić, ale…
-Mmmm?
-Mam tutaj całkiem przyjemne studio, chodźcie, zobaczycie. – ściskam je mocniej.
-O jak super!

Zaprowadziłem je do studia.

-Studio pracuje właściwie niezależnie od godzin pracy zakładu… zawsze możemy się umówić na jakąś bardziej prywatną… rzekłbym: osobistą nocną sesję. – staram się, żeby ton mojego głosu i półmrok (celowo nie włączyłem wszystkich świateł) podsycały atmosferę.
-O! – obie jakby lekko podskoczyły.
-Chodźcie, pokażę Wam jakie zmysłowe akty tutaj powstają – pod lampą otworzyłem album z golizną, a one obie przysunęły się do mnie opierając się piersiami o moje łokcie.
-O mmmm… jakie seksowne… mmmm…. – mruczały jedna przez drugą.
-To jak, umawiamy sesję?
-Oczywiście…
-Tylko przyszykujcie się… seksowna bielizna, pończochy… macie jakieś body?
-Ja mam body – mówi ruda.
-Koronkowe? – pytam unosząc jedną brew.
-Takie ładne… czarna koronka… spodoba się Panu – ruda nie zeszła z „Pan” widać bardziej ją to kręciło.
-To świeeeetnie, koronkowe body to po prostu o mrrrrr… – upewniam ją, żeby nie zapomniała wziąć – to będzie dla Was niezapomniana noc – mówię oblepiając je wzrokiem.
-Nie wątpimy – odwdzięczyły się zalotnymi uśmiechami.
-Ustalmy jeszcze tylko kilka szczegółów…

Po drodze do domu wykonałem jeszcze tylko jeden telefon, żeby nie było żadnej lipy.

Ten sam wieczór, godzina 24:00 – siedzę z krzyżówką na kanapie:

-Co się tak tam uśmiechasz pod wąsem? – Pyta mnie moja dziewczyna
-Nic, nic… jutro Ci opowiem.

Ten sam wieczór, dwie godziny wcześniej:

Dziewczyny ubrane w płaszcze zarzucone na bieliznę wystukują specjalny kod w szybkę przy drzwiach do studia, tak jak się umówiliśmy. Po chwili drzwi otwierają się.

-Zapraszam – wita je moja szefowa

Następny ranek.

-Słuchaj… te dwie dziewczyny co mi na 22:00 na sesję umówiłeś to jakieś nienormalne! Waliły tutaj w okno jakąś makarenę, ubrane jak ekshibicjonistki w płaszcze, a jednej tam widziałam tylko jakaś czarna koronka wystawała. No co z tą młodzieżą się teraz dzieje to ja po prostu nie rozumiem. Odebrały tylko zdjęcia do legitymacji i poszły jakieś podenerwowane. Nic z tego nie rozumiem.
-Ja też Pani Grażynko… Też nic nie rozumiem… – grałem najlepiej jak umiałem, ale wiedziałem że pęknę – pójdę chyba zapalić.
-Idź, idź…

Stałem za budynkiem i jak ostatni debil przez 5 minut nie mogłem przestać się śmiać, a tych chodzących sukkubów już nigdy więcej nie widziałem.

 

Pierwotnie opublikowano na JoeMonster.org

Top
%d bloggers like this: