You are here
Home > JoeMonster > Z dziennika pracownika zakładu fotograficznego IV

Z dziennika pracownika zakładu fotograficznego IV

Kolejne rozmowy z piekielnymi klientami zakładów foto.

1.Szkolenie

Stoi przede mną klientka z nastolatką.

-Wie Pan ona sobie taki aparat kupiła, Pan jej wytłumaczy jak ładne zdjęcia robić.
-Sporo pracy mam teraz i…
-Ale to tak w dwóch zdaniach tylko.
-Ciężko trochę 5 lat szkoły w dwóch zdaniach…
-Ale nie, to tak tylko, z obsługi jak tutaj, wie Pan, co naciskać, do czego te przełączniki.
-Aha, no dobrze.

Klientka poszła rozglądać się po promocjach, a nastolatka podała mi aparat. Stara ładna lustrzanka na kliszę, no to myślę „luzik”. Zaczynam prezentację.

-No to zaczniemy od obiektywu. Tutaj jest pierścień ostrości, może być ostre coś co jest bliżej albo dalej i sobie kręcimy. Tu nawet jest napisane ile metrów, ale to tak poglądowo.
-mhm – nastolatka przytakuje.
-Tutaj ustawiamy przesłonę, jak jest bardziej zamknięta… – tłumaczę dalej
-mhm – nadal przytakuje, ale jakoś się dziwnie na mnie patrzy.
-Tutaj mamy wajchę samowyzwalacza….

Po chwili wraca klientka, staje obok nas i sama też przysłuchuje się temu co ja tam opowiadam, po czym nagle zaczyna się śmiać. Przerywam i patrzę na nią.

-A ha ha, ja zapomniałam Panu jednej rzeczy powiedzieć – mówi rozbawiona.
-Tak? – pytam, a ona wskazuje na nastolatkę.
-Ona nie mówi po Polsku, z Niemiec na wymianę przyjechała.

bez komentarza

2. Misjonarka

Do zakładu wpada atrakcyjna dziewczyna

-Dzień dobry, pyknie mnie Pan?
-Mmmm, a z której strony? – uśmiecham się.
-Tak po bożemu, na wprost. – odwzajemnia uśmiech.

Oczywiście chodziło o zdjęcie do paszportu, nie wiem co mieliście na myśli.

3 Niegramotny.

Do zakładu weszły dwie muzułmanki w bardzo bogato zdobionych szatach.

-Dzień dobry, w czym mogę Paniom pomóc?
-Ablululubululul – mówi coś pierwsza po arabsku.
-Du ju spik inglisz? – pytam
-Allababallababal – mówi coś druga po arabsku.
-Ablan ustedes espaniol?
-Budala lallalala – denerwuje się pierwsza.
-Ruski panimajesz?
-Alibadullibadabi – coraz bardziej zdenerwowana.
-Dojcz? Franse? Italia? … Sindarin? C++?

Naprzewracała oczami i wyjęła złotego iPhona. Pomyślałem, że zadzwoni do kogoś kto zna polski i przekaże mi telefon. Jednak nie. Napisała notatkę w telefonie i mi ją pokazała.

Notatka była oczywiście po arabsku.

4. Papier błyszczący

Przykładowa pożądana forma:
-Poproszę odbitki 10×15 na papierze błyszczącym.
albo nawet w skrócie:
-Poproszę pocztówki na błysku.

Wersje klienckie:
-Poproszę odbitki 10×15 na błyszczu.
-Poproszę widokówki na połyskowym.
-Poproszę kartki na świecącym.
-Proszę na blask
-na poślizgowym.
-papier opalizujący
-na śliskim
-lepki
-mokry

Po miesiącu pracy można się przyzwyczaić.

5. Dobry cygan

Do zakładu wchodzi cała Romska rodzina. Gość, dwie dorosłe babeczki i zgraja dzieciaków. Powiedział, że wszystkim trzeba zrobić zdjęcia do dokumentów. No to będzie hardo – myślę sobie – kawał roboty. Wziąłem go pierwszego na stołek. On siedzi i się cieszy, ja fotografuję, babeczki coś tam między sobą trajkoczą podenerwowane, a zgraja dzieciaków rozpirza sklep w drobny mak. Hałas jakby do bunkru granat wrzucić. Fotografuję kolejne osoby z przeczuciem (popartym doświadczeniem), że pewnie mnie jakoś w ciula robią i wcale nie zapłacą za te zdjęcia.

Mam wrażenie, że rwetes narasta. Jednym okiem pracuję, drugim patrzę na kasę, trzecim na babeczki, a czwartym na zgraję dzieciaków i przemieszczający się między półkami towar. Mija 30 minut a ja jestem już psychicznie wycieńczony. Tętno 200bpm, pot na plecach, piski w uszach. Zaraz na zawał zejdę – myślę sobie – niech już idą, bo tych zdjęć im nie obrobię. Wtedy gdzieś z drugiego końca pomieszczenia mój wzrok krzyżuje się ze wzrokiem głowy rodziny, który drze się do mnie niemiłosiernie z bananem na twarzy, a ja sobie tak myślę tylko, że no trudno, kultura inna to i tak mają po prostu i nawet sobie sprawy nie zdają, że to nam trudniej znieść, ale nie… bo on krzyczy do mnie tak:

-Cygan fajny! HA HA HA! Cygan duży hałas! HA HA! CYGAN DOBRY JEST I KRZYCZY DUŻO! Ludzi denerwuje bardzo! HA HA HA

No jakby mnie ktoś starym pstrągiem po pysku wytrzaskał, ale przyjąłem formę i krzyczę do niego:

-Cygan dobry! HA HA HA Cygan płaci teraz! Cygan wróci za godzinę!
-HA HA HA! Cygan zostawił pieniądz i Cygan bedzie za godzine! A HA HA
-Tylko cygan słucha mnie HA HA HA.
-HA HA?
-Cygan bedzie za godzine i cygan PRZYJDZIE SAM! A HA HA
-DOBRA HA HA HA HA – nakrzyczał na kobiety, lekko kopnął dwójkę dzieci, resztę popchnął w kierunku drzwi i wyszli, a ja zamknąłem zakład na 5 minut i usiadłem na zapleczu. Piłem powolutku wodę i sprawdzałem co chwilę w lustrze, czy czacha mi już przestała dymić.

Po odbiór przyszedł sam – dobry cygan.

6. No i fajnie.

-Dzień dobry. Zrobicie mi takie zdjęcia jak ostatnio?
-A jakie ostatnio robiliśmy?
-Ładne.

7. Za błędy młodości.

Zarobiony kręcę się wkoło, nawet nie zauważyłem kiedy wszedł klient. Podchodzę do kasy i widzę, że stoi tam sobie chłopak około 30 lat. Z wyglądu mocny kryminalista, stanowczy, pewny krok, władcza poza, blizny na twarzy, bystry wzrok przez okulary w grubych oprawkach, które miały chyba zasłaniać te wytatuowane łezki pod lewym okiem. Do tego jeszcze kilka niedużych tatuaży na facjacie i szyi.

-Dzień dobry, w czym mogę pomóc?
-Dzień dobry, poproszę zdjęcia do karty pobytu, płacę z góry. – Zaczął bardzo grzecznie.

Kiedy kładł pieniądze na ladzie spod mankietu kurtki wysunęła się wytatuowana nieduża swastyka stanowiąca komplet z gotyckimi WHITE POWER na dłoni.

-Poproszę 8 sztuk, przyjdę za godzinę po odbiór. Może tak być?
-Ja.. jasne, tak.
-Dziękuję bardzo, do zobaczenia. – pożegnał się grzecznie

Wyobraźnia kazała mi akurat przypominać sobie te wszystkie amerykańskie filmy na których taki gość wchodzi do sklepu i wyciąga broń, więc nawet nie zwróciłem uwagi na to, że stała za nim murzynka i to właśnie jej miałem zrobić zdjęcia.

Chłopak pojawiał się regularnie przyprowadzając swoich egzotycznych podopiecznych. Zawsze był bardzo grzeczny. Po kilku rozmowach przyznał, że rozstał się z przeszłością i stara się odpracować swoje błędy pomagając mniejszościom. Autentycznie się wzruszyłem.

8. Błysk, mat?

-Odbitki na papierze błyszczącym, czy matowym?
-A czym to się różni?
-Matowe lepsze do ramek, błyszczące do albumów. – wyrobiłem sobie najprostszą formułkę.
-Aha…
-Więc jak?
-To ja przyjdę jutro może, jeszcze się zastanowię.

 

9. Piony, poziomy.

-Przepraszam, macie takie ramki żeby były poziome? – klientka pyta po kilku minutach przeglądania półek.
-Tak, wszystkie można dać w poziome, a są poustawiane w pionie, żeby się więcej zmieściło na półkach.
-Nie rozumiem, że niby jak to działa. – pyta oglądając ramkę z każdej strony
Biorę do ręki ramkę i obracam ją z pionu w poziom.
-Ooooo, a to ciekawe. I one wszystkie tak? – zaskoczona.
-Co do jednej.

 

10. Profesjonalista.

-Ja też mam zakład fotograficzny tylko mi maszyna siadła i dam dużą partię odbitek do wywołania, tylko powiedz mi dokładnie na czym robicie. Tylko tak bez owijania, bo ja się na tym znam.
-Puszczamy na Frontierze trzysta trzydziestce, mamy fuji glossy i lustry 127, 152, 203, silk 152, wołamy w 38 stopniach, termostaty stabilne, chemia CP-48II zawsze oryginał, demineralka, na sofcie mogę fitować, fillować, a jak ma Pan amatorkę to na free cropie polecę ręcznie. Gęstość robię ręcznie bez AC. Poprawki puszczam do skutku. Pliki mogą iść po eFTePie, albo w chmurze.
-Eeee… Aha… ten… czyli…
-Czyli dobrze robię, nie ma lipy.
-No, tak to ja rozumiem.

 

Autor: Iskier

Pierwotnie opublikowano na JoeMonster.org

Top
%d bloggers like this: