You are here
Home > JoeMonster > Z dziennika pracownika zakładu fotograficznego VII

Z dziennika pracownika zakładu fotograficznego VII

W tym odcinku będziemy z pionu robić poziom, potrzymamy dziecko i damy klientom kilka rabatów.

Do ramki

-Poproszę to zdjęcie wywołać do tej ramki.
-Dobrze, tylko ta ramka jest pozioma, a zdjęcie jest w pionie, będę musiał je wykadrować.
-Ale po co?
-Inaczej nie będzie Pasować, już Pani pokazuję na monitorze jak to będzie wyglądać.
-…
-O tak będzie przycięte.
-Ale nie! Proszę mi tego nie obcinać!
-Nic nie obcinać?
-Nic!
-To wtedy zdjęcie zrobimy małe i zostaną puste pasy po bokach, będzie brzydko wyglądać.
-To proszę bez pustych miejsc zrobić.
-Wtedy będę musiał obciąć.
-NIC NIE OBCINAĆ, nie rozumie Pan po polsku?
-Dobrze, czyli pionowe zdjęcie ma wypełnić całą poziomą ramkę, nic mam nie obcinać i nie zostawiać wolnych miejsc po bokach.
-Dokładnie.
-W takim razie będę musiał rozciągnąć, to będzie brzydko wyglądać.
-NIC NIE ROZCIĄGAĆ! NIC NIE OBCINAĆ! ŻADNYCH PUSTYCH MIEJSC!
-No dobrze, czyli mam wywołać tak jak jest?
-Tak jak jest, dokładnie, to takie trudne?
-Nie no, przepraszam, oczywiście, już robię, zapraszam za 15 minut.

15 minut później.

-Eee… wie Pan co, ale to nie pasuje, bo zdjęcie jest pionowe, a ramka jest pozioma.
-…

Reportaż

-Chciałbym fotografa na ślub zamówić
-Taki podstawowy pakiet, ślub plus wesele kosztuje 2000zł w tym albumy i odbitki w cenie.
-E nieee… ja to bez odbitek już, żeby nie robić kłopotu.
-Jak Pan sobie życzy, może być też foto-książka, może jakiś obraz ze zdjęć.
-Nie, tylko na płycie CD chcę.
-No dobrze, na kiedy pisać termin?
-Na przyszły piątek… ale to jak tylko CD to za 300zł zrobicie, nie?

Chrzest

-Chciałbym sesję zdjęciową z okazji chrztu zamówić. Ile to kosztuje?
-Jedno ujęcie 50 zł, w cenie…
-Co tak drogo?
-Można zamówić w pakiecie, w tym miesiącu promocja 10 póz za 250 zł, połowa ceny, polecam.
-Zbójeckie ceny!
-O ile mi wiadomo, cena dobra jak na to miasto, a robimy naprawdę porządną robotę.
-Juras tutaj w zakładzie obok robił po 7zł!
-A dlaczego Pan nie umówił sesji u Jurasa?
-Żartuje Pan sobie? Przecież on splajtował 5 lat temu.
-Ooo… Doprawdy?

Rabat rodzinny

-Dzień dobry, ja całą rodzinę przyprowadzę na zdjęcia do dokumentów, ale to się będzie należał jakiś rabat, he he he.
-Proszę się nie martwić, jak całą rodziną, to coś wymyślimy! Ile to będzie w sumie osób?
-Ja i żona.
-…
-…
-No dobrze, zaproponuję Panu dwa komplety w cenie dwóch. Inaczej mówiąc, okazja będzie taka, że zapłaci Pan jedynie 100% regularnej ceny.
-Heh… no może być. Biorę.

Płakuś

Często zdarza się tak, że dziecko po prostu nie pozwoli sobie zrobić zdjęcia i płacze. Z jakiegoś względu jesteśmy gorsi chyba nawet od samych dentystów. Po prostu pa-ni-ka, ryk, zgrzytanie zębami i kopanie nogami.

-O jej, proszę Pana, ja nie wiem co ja mam z zrobić.
-Proszę się nie przejmować, jeśli Pani się bardzo nie śpieszy to niech dziecko sobie tutaj popłacze, posiedzi, pobiega, przyzwyczai się trochę do miejsca i do mnie, to łatwiej pójdzie.
-Ale on tak strasznie krzyczy.
-Mi to nie przeszkadza, czasem dzieci krzyczą, czasem nawet przez pół godziny, proszę się nie przejmować. Jeśli teraz Pani odpuści, to przyjdzie Pani jutro i znów będzie to samo. Lepiej poczekać.
-Dobrze.

Po jakimś czasie przyniosłem z zaplecza pluszowego misia i posadziłem na krzesełku do fotografowania. Przyniosłem samochodzik do zabawy, przyniosłem piłkę, zacząłem bawić się z dzieckiem. Podchodzę do matki i mówię szeptem:

-Ja mu teraz zrobię zdjęcie proszę tylko nie podchodzić i nic do niego nie mówić.
-Dobrze – odpowiada szeptem.

Zabrałem krzesełko do fotografowania, opuściłem niżej lampy, żeby doświetlić dziecko chodzące po podłodze, przygotowałem się do tematu jak Tommy Lee Jones w ściganym. W zabawie naprowadziłem dziecko na pożądane, najlepiej doświetlone miejsce, na obiektyw założyłem kolorową frotkę w kształcie kwiatka, zawołałem dzieciaka i ten spojrzał w obiektyw. Jeszcze tylko centymetry dzieliły mnie od wyłapania idealnego kadru do paszportu (bardzo ścisłe wymogi, twarz musi być też zupełnie rozluźniona), jego buzia już była w tym idealnym położeniu kiedy…

-No uśmiechnij się Kubusiu! – krzyknęła wesoło matka.
-ŁEEEEE!!! – odpowiedziało posłusznie dziecko.

Nie raz, nie dwa, tak właśnie było.

Maroko

-Ile kosztuje odbitka 10×15?
-80 groszy.
-A jakiś, he he, rabat dostanę?
-Jeśli zamówi Pan dużą ilość odbitek to owszem, przewidujemy niższe ceny zgodnie z cennikiem.
-No ale mi chodzi wie Pan, o jakieś lepsze ceny niż w cenniku.
-Według cennika powyżej 200 sztuk ma Pan po 65 groszy, ale jeśli ma Pan tego naprawdę dużo to możemy negocjować.
-No ja to duuuużo będę miał tego.
-No dobrze, to negocjujmy, słucham Pana.
-No ja bym chciał po 25 groszy płacić.
-To zdecydowanie za mało, najniższa cena jaką mogę w ogóle zaproponować to 47 groszy, ale to w szczególnych warunkach.
-No ja jestem właśnie takim szczególnym warunkiem.
-No dobrze, co ma mi Pan do zaoferowania dokładnie?
-No dużo tych odbitek będę zamawiał.
-Ile dokładnie?
-90
-Aha…
-Ale dzisiaj zostawię tylko połowę.
-Aha…
-To po ile?
-No już pójdę Panu na rękę. Po 80 groszy.
-OK.

Zegarynka

-Dzień dobry, która godzina?
-11:20
-A nie ma Pan dwa złote?
-Nie mam.
-To do widzenia.

Nietrzymanie

-Ile dziecko musi mieć miesięcy, żeby można mu było zrobić zdjęcie? – pyta klientka z wózkiem.
-Nie ma znaczenia, ze wszystkimi dajemy radę.
-Tylko wie Pan, on jest bardzo młody.
-No dobrze, to nie szkodzi. Jeśli Pani chce to możemy od razu zrobić.
-Ale bo wie Pan… to jest naprawdę małe dziecko.
-Ja wszystko rozumiem, robimy teraz, czy woli Pani innego dnia?
-A da Pan radę?
-Proszę się nie martwić, mam duże doświadczenie.
-Bo on nawet miesiąca nie ma.
-Tym lepiej – uśmiecham się – będzie miał 3 lata to będzie uciekał, a takie maleństwo nie sprawia żadnych problemów.
-Ale jak Pan to zrobi?
-Zapraszam dalej, na bieżąco wszystko Pani wytłumaczę.
-Eee… ale ja nie widzę tego, jak to w ogóle będzie wyglądać?
-Proszę podjechać wózkiem i już wszystko pokazuję.

Biorę podręcznego pluszowego miśka.

-Musi Pani stanąć w tym miejscu i przytrzymać dziecko o tak – pokazuję na misiu.
-Eeee – z przerażeniem w oczach – ja?
-Tak, Pani. Ja, mam nadzieję, będę robił zdjęcia.
-Ale… nie, nie wiem, no nie widzę tego.

Wtedy do zakładu wpada tata.

-No jak? Zrobione zdjęcia?
-Nie, bo Pan tu mówi, że trzeba wyjąć z wózka.

ZONK

-No i w czym problem? To wyjmij.
-Chyba ty wyjmij, przecież wiesz, że ja nie umiem.

ZONK

-A ja umiem?

ZONK

-No to co się wymądrzasz?
-To nie może być trudne, twoja mama jakoś to robi.

ZONK

Tata łapie wtedy dziecko pod paszkami i wyciąga je z wózka sprawiając, że główka malca swobodnie sobie lata, a dziecko na zmianę tylko otwiera buzię i oczy, naprężając i rozluźniając korpus i nóżki. Targnęło mną niemałe przerażenie.

-Wie Pan co, może ja potrzymam dziecko – dość stanowczo proponuję – zaraz przyjdzie koleżanka to zrobi zdjęcia, a ja tutaj się zajmę maleństwem.

Przejąłem dziecko i w oczekiwaniu na koleżankę przeprowadziłem rodzicom szybkie szkolenie z wyjmowania dziecka z wózka i trzymania go na rękach.

-A skąd Pan takie rzeczy wie?
-Państwo kochani, ja się muszę tutaj na wszystkim znać – mówię trochę rozbawiony, a trochę dumny z siebie – to jest zakład fotograficzny, ja tu mięso mam! – uśmiecham się szeroko.

Nie zrozumieli żartu.

Pierwotnie opublikowano na  JoeMonster.org

Top
%d bloggers like this: